Niestety - przyroda kroczy swoimi drogami i, choć niezasłużenie, to za grzechy innych, potrafić ukarac - Bogu ducha winne okazy przyrodnicze. Nie baczy w tym względzie, ani na legendę, ani na lud bogobojny - karze za innych, dla pokory przywrocenia.
Szanowy Redaktorze!
Tyle Pan mówi o zachowaniu szaty roślinnej, a ludzie swoje. Mieszkam od niedawna w nowym osiedlu; gdzie ludziom nawet trawa przeszkadza, bo pieski zostwiają swoje nieczystości; gdzie przeciw są sadzeniu drzew liściastych, gdyż liście jesienią wymagają sprzątania. Na własnych posesjach pustynia. Dziś modne jest na kupowanie poletek z dostępem do jezior, nawet skarp. I tu - niestety - dzieję się zło naturalnej przyrodzie. Skarpy są wykrzaczane, jedynie co pozostawiają to pare drzewek, karczowane są nawet 200. letnie potężne wierzby. Budują na skrpach letnie domki. Czyż nie jest grzechem wobec naturalnej przyrody. Ale wiem, co im się przydarzy. To samo co w Lanckoronie. Klimat w Polsce się szybko zmienia, coraz więcej deszczy i innych klimatycznych zjawisk. Wystrczy w wielu miejscach, nawet terenach nizynnych, wielki deszcz, a popłynie każda skarpa wraz zabudowaniami. - Feliks Rochowicz, Iława.
Rok
1939 był
wyjątkowy,
wiersz
Broniewskiego
"Słońce
września"
doskonale
ukazuje
tamten
tragiczny
czas w
świetle
panującej
pogody;
choć
pamiętam
że
bodajże
2 lata
temu
albo 3
było
podobnie
gdy
uczestniczyłem
w
wycieczce
rowerowej
po
poligonie
w
Biedrusku
i
wszystkie
błota
były
wyschnięte
- zdarza
się. Ja
natomiast
przypomnę
3 z
wielu
załamań
pogody
przełomu
sierpnia
i
września
:
1: Po
katastrofalnie
suchym
lecie
1992
przyszedł
kataklizm
(do
dzisiaj
tak
nazywany
przez
taterników)
-
huragan
i
śnieżyce
w
Tatrach,
które
spowodowały
wypadek
taterników
na
Kazalnicy,
a w
rejonie
Morskiego
Oka
spadały
nieżywe
jaskółki.
Ja byłem
wtedy
pod
namiotem
w paśmie
Jaworzyny
w
Beskidzie
Sądeckim
, było
+3'C i
przez
jedną
noc
napadało
mi pełen
kubek
wody
wystawiony
przed
namiot -
ponad
100mm,
połamane
drzewa
na całym
Podkarpaciu.
2:
Załamanie
w którym
po raz
pierwszy
zaszalała
Soła -
rok 1996
pierwsze
dni
września
- była
powódź
wyprzedzająca
te z
lata
1997.
3:Utkwił
mi w
pamięci
wyjazd w
Tatry
Słowackie
rok po
kataklizmie
-
początek
września
1993
kiedy
przez
tydzień
tylko
raz
przez
chwilkę
widzieliśmy
słońce,
a śnieg
na
początku
był na
wysokości
2100mnpm
a pod
koniec
już na
1700mnpm.
Był to
już
czwarty
mój
nieudany
wyjazd w
góry w
tym
terminie.
No i te
sztormy
kiedy to
wlepiony
w tylną
szybę
samochodu
żegnałem
spienione
grzywy a
potem
drzewa
smagane
wiatrem
i
deszczem
- druga
połowa
lat 70
zwłaszcza
jeden
rok -
nie
pamiętam
dokładnie
1976 ,
może
1977,
kiedy
zelektryzowała
mnie
wiadomość
o
uszkodzonych
kutrach
w
Darłówku
zacumowanych
w
porcie!
3 dni po
naszym
powrocie
znad
morza,
pierwsze
dni
szkoły.
Zdarza
się też
cały
brzydki
i zimny
wrzesień
- np.
1996 i
2001 i
wtedy
nici z
babiego
lata! ,
oby nie
w tym
roku!
Statystyczne
prawdopodobieństwo
1/5
Pozdrawiam
serdecznie
- Piotr
Jasiniak
Tym
razem -
dzisiaj
-
wypowiedź
Pana
Panie
Andrzeju
zdenerwowała
mnie
dość
mocno.
Już
mówię
dlaczego,
gdyż
lubię
pana
audycję.
Po
pierwsze
najważniejsze
: to to
że
dołącza
Pan do
malkontentów
pogodowych
którzy
jesień
kojarzą
tylko z
deszczem
i
szarugą.
NIEPRAWDA!
NIEPRAWDA!
NIEPRAWDA!
Przecież
wrzesień
to Babie
Lato! ;
październik
to
Polska
Złota
Jesień,
która
często
trwa aż
do
trzeciej
dekady
listopada!!!
Okres
ten
cechuje
statystycznie
największa
liczba
dni
słonecznych,
zdecydowanie
największa
liczba
dni
bezwietrznych,
najmniejsze
prawdopodobieństwo
wystąpienia
groźnych
zjawisk
pogodowych
- jest
to okres
uspokojenia
atmosfery
nad
Polską -
jedyne
groźne
zjawisko
dla
komunikacji
typowe
dla tego
okresu
to mgły
wieczorno-nocno-poranne.
A w tym
roku
widać
już
przebudowę
pogody w
stronę
Babiego
Lata :
Pojawiły
się
cyklony
tropikalne
na
Atlantyku
i
wędrują
klasyczną
drogą
koło
Bermudów
na
północ
potem
północny
wschód
nad
środkową
część
północnego
Atlantyku
gdzie
przekształcą
się w
głębokie
niże,
które to
wypędzą
z nad
Azorów
przeklęty
dla
Polski
wyż
azorski.
Zamiast
tego
utworzy
się inny
wyż NAD
EUROPĄ
ŚRODKOWĄ
!!!
Stanie
się to
prawdopodobnie
już
około
czwartku
- wyż
wypędzony
znad
Azorów
zacznie
od
zachodu
obejmować
Polskę,
na
zachodzie
Polski
już w
środę a
weekend
będzie
przepiękny
wszędzie
z
wyjątkiem
Małopolski,
tam
niestety
jeszcze
koniec
kapryśnego
lata się
przedłuży.
Po
drugie
to
obecne
załamanie
pogody
jest
typowym
zjawiskiem
końca
sierpnia,
które
powtarza
się
prawie
co roku
i nie
jest
żadną
anomalią!!!
-
pamiętam
je z
dzieciństwa
- lata
70 i 80
kiedy to
nad
naszym
morzem
wypatrywałem
sztormu
bo
chciałem
wreszcie
zobaczyć
tą
imponującą
furię
żywiołu,
a tu rok
w rok
sztorm
się
zaczynał
akurat w
dzień
powrotu
do
szkoły!
Potem w
czasach
studenckich
jeździłem
w góry i
nauczyłem
się że
trzeba
unikać
przełomu
sierpnia
i
września.
Trzeba
jeździć
albo
wcześniej
albo
lepiej
później.
Panie
Andrzeju,
mam
prośbę
żeby
powiedział
pan
ludziom
na
antenie,
żeby
pogodę
deszczową
przestali
nazywać
jesienną,
gdyż w
Polsce
jedno z
drugim
ma
niewiele
wspólnego!
Owszem
istnieje
termin
naukowy
:
szaruga
jesienna,
ale
dotyczy
to
głównie
okresu
od
listopada
do Świąt
Bożego
Narodzenia
i
dotyczy
głównie
mgieł
które
zalegają
już
całymi
dniami i
zmieniają
się w
niski
stratus
znad
którego
dumnie
wystają
szczyty
Tatr
często
jeszcze
pozbawione
śniegu!
TYMCZASEM
PRZED
NAMI
BABIE
LATO -
WRZESIEŃ,
I ZŁOTA
JESIEŃ -
PAŹDZIERNIK
- - -
PROSZĘ O
TROCHĘ
OPTYMIZMU
NA
ANTENIE
!!!
Pozdrawiam
serdecznie
- Piotr
Jasiniak
z
Poznania.
Witam
p.Andrzeju;
Z wielka
uwaga i
zaciekawieniem
wysluchuje
Panskich
przekazow
radiowych
i
internetowych.
Uwazam,
ze
lączenie
meteorologii,
biometeorologii,
ekologii
oraz
innych
dziedzin
nauki
wydaje
się byc
w pelni
uzasadnione
jako, ze
my
ksztaltujemy
otoczenie,
ale
rowniez
warunki
otoczenia
ksztaltuja
nas w
wymiarze
indywidualnym,
spolecznym,
historycznym
itd. W
niniejszym
mailu
chcialbym
nawiazac
do
poruszanej
na wielu
forach
problematyki
globalnego
ocieplenia.
Od
dziecka
interesuje
sie
klimatologia
i czytam
na
bieżąco
literature
zwiazana
z ta
dziedzina
nauki.
Jednak w
natloku
informacji
internetowych,
mowie o
pewnych
wyciagach
z
publikacji
naukowych,nie
zas o
haslowych
artykulach,
nie
podpartych
zadna
podbudowa
naukowa,
mozna
natknac
sie na
rozne
wizje
naukowcow
wokol
tego
samego
problemu.
Dla
jednych
klimat
sie
ociepla,
dla
innych
ochladza.
Zastajnawiam
się, czy
tak
naprawde
jestesmy
w ogole
w stanie
wychwycic
jakiekolwiek
wiarygodne
trendy
klimatyczne na
podstawie
ogromnej
masy
danych,
ktorą
dodatkowo
wyroznia
niejednorodnosc
w skali
czasu.
Poza tym
ogromna
ilosc
stacji
meteorologicznych
umieszczonych
jest
wokol
centr
wielkich
miast,
co moze
w
znacznym
stopniu
falszowac
wiarygodnosc
oceny
danych.
Poza tym
fakt, ze
nam
"wychodzi"
ocieplenie,
czy
ochlodzenie
zalezy
od
czasokresu,
ktory
bierzemy
pod
uwage.
1000 lat
temu
uprawiana
byla
winorosl
w
Polsce,
a
Wikingowie
osiedlali
sie na
Grenlandii
i chyba
nikt nie
krzyczal,
ze
nadeszly
zle
czasy.
Obecne
ocieplenie
wedlug
wielu
naukowcow
dunskich,
rowniez
polskich
(prof.
Jaworowski)
skonczylo
sie
kilka
lat temu
w wyniku
najwiekszej
od 1100
lat
aktywnosci
slonecznej.
Wg moich
obserwacji
zmiennosci
klimatu
w
Polsce,
a
konkretnie
w
miejscu,
w ktorym
mieszkam
- Gdansk
Osowa,
nie
mozna
wysnuc
zadnych
wnioskow
o
ociepleniu
czy
ochlodzeniu.
Lata
90-te
np.
przyniosly
tylko
jedna
ostrą
zimę
(1995/96),
natomiast
mijajaca
dekada
aż 3
(2002/2003,2005/2006,
2009/2010),
wiec
biorac
nap pod
uwage
ostatnie
20 lat,
mozna
stwierdzic,
ze
klimat
sie
ochladza..Oczywiscie,
jest to
krotki
okres
czasu i
takie
wnioski
bylyby
bardzo
naciągane,
te 3
ostre
zimy
mogly
przypadkowo
nalozyc
sie w
jednej
dekadzie
i
wynikac
jedynie
ze
zmiennosci
klimatu.
Jednak
wg
portalu
twojapogoda.pl,
w
obecnym
klimacie
cieplejszym
ostre
zimy
wystepuja
satystycznie
co 8
lat.
Zatem
jako
obywatel
Polski i
swiata,
zastanawiam
sie, czy
nie
stajemy
sie
zakladnikami
jakies
ideoloogii,
ktora
zawsze
sluzy
pewnym
grupom
interesu.
Przeciez
wielu
producentom
tzw.
czystych
technologii
pasuje
wizję
ocieplenia
klimatu
wywolanego
przez
czlowieka.
Czy
nasza
wiara w
umiejetnosc
sterowania
klimatem
nie jest
przypadkiem
wyrazem
naszej
ludzkiej
pychy,
ze tyyle
i
jeszcze
wiecej,
jako
ludzkosc,
mozemy..
Pozostawiam
te
pytania
dla P.
refleksji
i
prosilbym
rowniez
o Pana
spostrzezenia
i wizje
wokol
tej
problematyki.
Pozdrawiam,
marcin
Drogi panie
Andrzeju, Dziś w Eko
Radiu mówił Pan, że
rolnicy mają okazję
do nadrobienia
zaległości w
żniwach. Niestety
może i pogoda
sprzyja, aczkolwiek
wcześniejsze bardzo
obfite opady
sprawiły, że na
większość pól
traktory, a tym
bardziej kombajny
nie są w stanie
wjechać. Zboża stoją
w wodzie lub ziemia
jest tak miękka, że
maszyny grzęzną, a
nawet przewracają
się. Taka sytuacja
ma miejsce nie tylko
na niższych, zwykle
podmokłych terenach,
blisko zbiorników
wodnych, ale, jak
nigdy, również w
miejscach
znajdujących się na
wzniesieniach! Z
większej ilości
gospodarst słyszy
się głosy, że
prawdziwe dożynki
mogą przeciagnąć się
nawet do początków
września. Kto wie
czy nie będziemy
musieli przeprosić
się z kosami i
cepami (Oczywiście
żartuję). Pozdrawiam
serdecznie,
Magdalena spod
Poznania.
Pogodowy przegląd
Polski Rok 2010
przynosi
nadzwyczajne
rozstrzygnięcia w
pogodzie. Zimy z
roku na rok staja
się coraz bardziej
mroźne i śnieżne. A
przecież Polska leży
w klimacie
umiarkowanym, lecz
tego lata spotkały
nas iście tropikalne
temperatury. W maju
oraz czerwcu
południowe tereny
naszego kraju
nawiedziły powodzie.
Takich fali w tym
wiosenno letnim
czasie było kilka.
Pomstuje
przyzwyczajenie
ludzi do wysokiego
luksusu. Wszystko na
wysoki połysk, musi
błyszczeć. Coraz
gęstsze zabudowy
miast. Coraz
bardziej
zanieczyszczone
lasy, a mniej
czystej natury.
Przyroda nie daje
się zakuć w okowy i
funkcjonować pod
dyktando człowieka.
Rok w rok matka
natura pokazuje
swoje złowieszcze
oblicze, nie godząc
się na to, że
człowiek przestaje
się z nią liczyć.
Mało zdają się
systemy ostrzegania
kryzysowego, bo
zaniedbania piętrzą
się latami. Bo albo
do tej pory nie było
odpowiednich środków
na modernizacje i
budowę wałów
przeciwpowodziowych.
Albo nikt nie
dostrzegał
istniejącego
zagrożenia. Nawet na
terenach
skoncentrowane w
pobliżu brzegu rzek.
Sprawa tego, kto
wydawał pozwolenie
na biurowe domów
nadal wywołuje spore
kontrowersje,
dlatego wymaga
zupełnie osobnego
artykułu. Takie
klimatyczne
nieprzewidywalne
zawirowania i
niezwykła
dynamiczność ich
zmian, powoduje, że
wszystkie rodzaje
zjawisk
klimatycznych staja
się niebezpiecznie
groźne, a burzowe
wyładowania oraz
trąby powietrzne
wyjątkowo gwałtowne.
W ich obliczu
człowiek jest nadal
bardzo bezsilny. Za
niewłaściwe
obcowanie z wysoką
technologią,
pozornie ułatwiającą
Zycie, płaci się
bardzo wysoką cenę
wrogimi relacjami z
planetą, która
zamieszkujemy. Już
teraz ta cena jest
niewyobrażalna. A
będzie jeszcze
wyższa, jeśli my
jako ludzie, nie
będziemy umieli się
opanować. Teraz już,
natychmiast.
Najlepiej od dziś.
Lodowce topnieją
coraz szybciej, wód
gruntowych przybywa.
Nie pozwólmy im nas
zalać! Na świecie
jest jeszcze wiele
ciekawych do
odkrycia. A któż jak
nie my będziemy je
zdobywać i odkrywać.
Czy kiedyś było
inaczej? Jeszcze
parę lat temu mało
kogo interesowało,
jaka będzie pogoda.
To przez duża
spokojność i niska
sprawdzalność
prognoz. Pogoda była
o wiele
normalniejsza, a w
swej normalności
bardziej spokojna.
Obecne przewidywania
sprawdzają się w
ponad 90%. A pogoda
stała się pierwsza
rzeczą o której
musimy wiedzieć
prawie wszystko
zaraz po
przebudzeniu. Aż 70%
społeczeństwa
uskarża się na
niekorzystny wpływ
pogody. Mówiąc
językiem fachowym są
meteoropatami.
Narzekają na bóle
głowy, senność przy
różnych wahaniach
ciśnienia.
Agnieszka
Witam
i pozdrawiam
serdecznie pana
Andrzeja, to co pan
robi jest
rewelacyjne i
przydatne szkoda że
władze nie
korzystały z
pańskich podpowiedzi
lekceważenie sił
natury jest
niebywałe wskazuje
zachowanie przy
ostatnim
nieszczęściu były
ostrzeżeń nikt nie
zareagował, dopiero
jak się utopi jakiś
wysoko postawiony
urzędnik to może
wtedy zaczną myśleć
również o innych
mieszkańcach.
Sylwek - Olkusz.
Dzien dobry kochani,
pogoda powariowala,
straszne obrazy
ogladam w polskiej
TV, co narobila
nawalnica. U nas w
Wilnie tylko troche
popadalo i dzisiaj
jest chlodniej. A
nad Kownem i rejonem
kowienskim
przeleciala bardzo
silna nawalnica,
powyrywalo drzewa z
korzeniami, polamalo
wiele drzew w lasach
i w parkach. Chwile
strachu przezyly
zwierzaki w
kowienskim ZOO -
lalo, grzmialo i
zlamane drzewa
padaly na klatki.
Ale na szczescie
skonczylo sie na
strachu.
Z Wilna z
pozdrowieniami.
Danuta Rynkiewicz
Szanowny Panie Andrzeju,
Piszę do Pana z prośbą o
interpretację zachowania pewnego
dzięcioła....
Otóż od 2 tygodni ów dzięcioł
upodobał sobie mój i sąsiada dom
mieszkalny. Siada na ścianie tuż
pod dachem i stuka. U sąsiada
przebił się już przez tynk,
styropian i dotarł do głównej
części ściany. I tak co kilka
dni. Oczywiście walczymy z tym
jego zachowaniem płosząc go, ale
nie zawsze jesteśmy w stanie go
upilnować. Co robić - może ma
Pan jakiś pomysł? A poza tym jak
interpretować zachowanie takiego
dzięcioła - czy z głową cos u
niego nie tak...?, może ma
jakies braki substansji w
pożywieniu?, a może jest to jego
działanie świadome- przez srogą
zimą chce sobie zrobic ciepłą
dziuplę?
pozdrawiam, Edward z woj.
mazowieckiego
Od Red.: Może ktoś z
szanownych internautów zna
odpowiedź na pytanie postawione
w liście? Czekamy na
propozycje...
Szanowny Panie Redaktorze,
Bardzo Pana proszę o apel o te
biedne krowy na krótkich
łańcuchach, co zdychają z upału
i od much. Niech Pan powie przez
radio, żeby palowano je w
pobliżu krzaków, albo tylko w
cieniu, albo niech zabierają je
w południe do obór a potem po
godz. 16 tej wyprowadzają. Ja
piszę do Pana o tym co roku od
lat i teraz też proszę o to
samo, aby Pan powiedział rano
przez radio o tych krowach.
Niech Pan mniej mówi o
bezpieczeństwie głupich ludzi, a
więcej się koncentruje na złu
przez nich wyrządzanym.
Z poważaniem,
Pańska wierna słuchaczka od
samego początku,
Szanowny Panie
Andrzeju!
Błagam, proszę w
każdym programie Ekoradia przypominać choćby
jednym zdaniem o sytuacji zwierząt (na
szczęście nie wszystkich) w czasie
panujących upałów; o potrzebie zapewnienia
cienia i wody do picia. Jeśli właściciel
jest bezdusznym katem to może znajdzie się
choćby jakiś litościwy sąsiad, który postawi
przed ledwie żyjącym zwierzęciem miskę wody.
Z góry serdecznie dziękuj
Szanowny Panie Andrzeju ! Słuchałam pana informacji o
pogodzie o godz.12.30 w której mówił Pan ,że ciepło
ale temperatura nie przekracza 30 stopni .Otóż u nas w
Śremie w Wielkopolsce obecnie mamy 33 stopnie ,słońce
zamglone,leciutki wietrzyk no i okropnie duszno.Już
zaczynamy tęsknić za majowymi chłodami ale bez deszczu.
Z uwagą słuchamy codziennych Pana audycji o pogodzie i
innych ciekawych sprawach,jak również przeglądamy strony
Polskie Niezapominajki .Pozdrawiam serdecznie
.Aleksandra Majewska
Dzień dobry panie Andrzeju!-od dziesięciu lat dwa razy
do roku, latem i zimą bywam w Wiedniu. Właśnie wróciłam
w niedzielę i chciałabym podzielić się z panem moimi
wrażeniami. Otóż Wiedeń w czerwcu pachnie
lipami!!!Zapach skoszonej trawy w parku utrzymuje się
przynajmniej kilka dni!!!Zapach róż w Burggarden to
prawdziwy zawrót głowy. Najdziwniejsze jednak dla nmie
było obserwowanie skowronków, w centrum miasta!!!Proszę
sobie wyobrazić! Zmartwiłam się bardzo widząc w drodze
powrotnej już od Wrocławia SUSZĘ!Najbardziej widoczna
jest w okolicach Leszna, Kościana, Poznania. Mieszkam w
Mosinie k/ Poznania i tu jest POWAŻNIE sucho! Żółta
trawa i kurz - tak wygląda u nas, zielona Austria
pozostaje w sercu do następnych odwiedzin u mojej
ukochanej córki Ewy. Pozdrawiam serdecznie - Maria.
Dzień
dobry. Panie Andrzeju! Piszę do Pana z Kościana w
Wielkopolsce. Wszyscy w Polsce narzekają na nadmiar
deszczu i niską temperaturę. W dobie powodzi może będę
nie przyzwoity ,ale ja oczekuję deszczu. U nas w
Kościanie padało już bardzo dawno temu i jest po prostu
dotkliwa susza!!! Na drogach gruntowych wzbija się
potężny kurz ( po przejeździe samochodu), trawniki i
łąki są już praktycznie żółte i suche. W lasach
szeleści. W glebie jest na szczęście jeszcze zapas
wilgoci. Zapowiedzi gorącej i suchej pogody nie są dla
nas korzystne. Mieszkańcy tego rejonu Polski – tak myślę
– oczekują raczej opadów niż tzw. ładnej pogody.
Piszę
do Pana pragnąc zwrócić uwagę na ten problem. Mam
nadzieję że nie zostanę ukamienowany za to że oczekuję
deszczy.
Z
pozdrowieniem.
Michalski Robert
Witam Panie Andrzeju ratuj Pan polskie pszczoły. Proszę mi
odpowiedzieć kto w 21 wieku na świecie poza Polską stosuje środki
owadobójcze gdzie okres prewencji zapobiegający zatruciu pszczół
wynosi 30 dni? ProAgro 100 SL - to środek owadobójczy powszechnie
stosowany w gospodarstwach rolnych nie tylko do zwalczania stonki
ziemniaczanej, ale również do zwalczania mszyc. Wiekszość rolników
nie czyta instrukcji do końca, tylko patrzy na cenę. Zwracam się
bezpośrednio do Pana z uprzejmą prośbą o jakokolwiek reakcje i pomoc
w tej sprawie. Wspólnymi siłami sprawmy aby środki owadobójcze o
takiej toksyczności dla pszczół były zabronione w Rzeczypospolitej
Polskiej. Jak zapewne Pan wie, pszczoły pełnią kluczową rolę w
naszym ekosystemie. Wraz ze śmiercią pszczół my zginiemy, wiec nie
trujmy świadomie pszczół.
z poważaniem Józef Gałgan
Witam,
Bardzo proszę o podjęcie tematu walki z plagą komarów w wyniku powodzi w
Polsce. W mediach coraz częściej podejmuje się temat konieczności masowej
walki
w plagą komarów, nie bierze się pod uwagę efektu, jaki to będzie miało na
cały ekosystem (inne owady, ptaki). Chemiczne opryski na masową skalę
naruszą i tak już osłabioną populację owadów np. pszczół.
Pozdrawiam serdecznie i bardzo proszę o podjęcie tego tematu. Joanna
Witam serdecznie,
Pragnę sprostować ostatnia Pańską wypowiedz, dot. Pogody na Sycylii, co
prawda nie jest za zimno, jednak także tu nastąpiło zalatanie pogody.
Nie chodzi o temperaturę, jest tu około 22stopni aktualnie, jednak przy tak
wysokiej temperaturze (jak ta w nocy) dopadł te wyspę niesamowicie silny
wiatr, tak mamy Scirocco, który daje wrażenie, iż ktoś nas zamknął w
kuchence mikrofalowej J
Nie jest to najmilsze uczucie, jednak zawsze przy takiej temperaturze
istnieje niebezpieczeństwo tego wiatru L
Co prawda daleko tu od chłodów, ale wyglądając przez okno, widzę, iż moje
roślinki nie są jakoś specjalnie zachwycone tymi wichurami J
Pozdrawiam
Anna Adamska
Witam panie Andrzeju!
Informuje że w Wólce Krzymowskiej gm. Międzyrzec Podlaski powiat Biała
Podlaska w lasach jest bardzo dużo wody. Grunty rolne przy lasach są
tak podmokłe, że nie sposób je uprawiać. Ciągniki rolnicze grzęzną w na
tych polach, a maj tuż, tuż...
Pozdrawiam Marianna
Szanowny Panie Andrzeju, Polskiego Radia słucha się w moim rodzinnym domu od
4 pokoleń i tu smutna a zarazem radosna dygresja: mnie to Radio, poznane w
latach 80, kojarzy się już głownie z Panem i Ekoradiem. Świat się zmienia,
wiec i radio się zmienia, ale jakoś nie mogę przyzwyczaić się do tego
nowego, komercyjnego Polskiego Radia Program 1. Nie o tym jednak chciałem
napisać. Chciałem podzielić się moimi wspomnieniami z dzieciństwa, które
kojarzą mi się z domem prababci, leżącym w dolinie rzeki Pilicy w
niewielkiej miejscowości Sulejów. Pamiętam bardzo dokładnie jak prababcia
Natalia uczyła mnie, moje rodzeństwo i kuzynów szacunku do naturalnego
środowiska a w szczególności rozpoznawania dźwięków, które wydobywały się
zewsząd dokoła nas. Natalii już wiele lat nie ma, ale nawet dziś, po latach,
wracając do rodzinnego domu sporadycznie, rozpoznaje dźwięki budzącej się
wiosennej przyrody. Przeżyłem dziś wieczorem ekscytujące chwile spacerując
po ogrodzie. Dane mi było wysłuchać przepiękny koncert sulejowskich słowików
szarych. Jakimże zaskoczeniem było dla mnie to słuchowisko, gdyż temperatura
3 stopnie powyżej zera nie napawała optymizmem. Pieśni słychać było jednak
do północy i to te same dźwięki, które pamiętam z dzieciństwa, których
rozpoznawania uczyła mnie babcia Natalia. Dziś uwierzyłem w nadejście wiosny
bo śpiew słowików i zapach błotnych fiołków są dla mnie jej najpiękniejszym
objawieniem. Z wyrazami szacunku Miłosz Kwieciński
Do naszej wsi Rzepiennik
Strzyżewski(Małopolska)przyleciały jaskółki.Prosimy o pogode na poniedziałek
bo płanujemy sadzenie ziemniaków.
Szanowny Panie
Andrzeju !
Przesyłam list,
który wysłałem do Redakcji Programu I Polskiego Radia w sprawie Ekoradia:
Szanowni
Państwo !
Nie
rozumiem, dlaczego od wielu lat ograniczają Państwo czas antenowy dla
Ekoradia, a już zupełnie nie rozumiem, dlaczego w okresie żałoby zostało ono
w ogóle zdjęte z anteny Jedynki. Nie jest to przecież audycja rozrywkowa, a
prognoza pogody połączona z troska o bezpieczenstwo ekobiometeorologiczne, a
Pan Andrzej Zalewski jest wielkim patriotą, który przeżywa ból po tej
katastrofie tak jak my wszyscy, czemu daje wyraz w swoich prognozach
zamieszczanych w Internecie. Zdjęcie tej audycji w czasie żałoby narodowej
jest wielkim nieporozumieniem, nie mającym żadnego logicznego uzasadnienia.
Bardzo proszę jako słuchacz o przemyslenie tej decyzji oraz o zwiększenie
czasu antenowego dla Pana Andrzeja Zalewskiego, ktorego słucha spora liczba
słuchaczy, w tym ludzie starsi, którzy nie mają dostępu do Internetu i mogą
wysłuchać audycji jedynie przez radio.
Pozdrawiam
Robert R.
(nazwisko do wiad. Redakcji)
Trafiłam dopiero dzisiaj na najpiękniejszą stronę
www.niezapominajki.pl
Dziękuję Wszystkim którzy mają udział w tworzeniu tej strony, a w sposób
szczególny Panu, Panie Andrzeju.
Jedna z niewielu stron, która nie krzyczy, która nie jest konkurencją dla
nikogo..... bo jakże niezapominajka mogłaby być żądna sławy, rozgłosu jak jest
tak pamiętliwa i wie, że jest skromna i błękitna.
Pozdrawiam serdecznie wciąż smutna po Tragedii Narodowej jednapani z Zielonej
Góry
Witam Szanowny Panie Andrzeju pogrążony w smutku sadzę drzewa.
Długo się zastanawiałem jak uczcić pamięć poległych w katastrofie. Pomysł
podsunął mi Przemysław Gosiewski swoją wypowiedzą o dębach Katyńskich. Właśnie
dziś posadziłem pierwszy dąb i nazwę go EDGAR. Jutro posadzę następne drzewa
dobierając gatunki do osób poległych. Jeśli mi się uda znaleźć godne miejsce w
lesie koło Zagnańska utworzę
tam aleje poświęconą ofiarom katastrofy. Na moim polu rośnie już dąb Jana
Pawła II oraz drzewa innych moich zmarłych przyjaciół. Jestem przekonany że taką
formę pamięci zaakceptowali by uczestnicy narodowej tragedii oraz okryte żalem
ich rodziny, przyjaciele i obywatele naszej ojczyzny.
Czy ta inicjatywa się powiedzie pokarze czas i wasza pomoc drodzy internauci
!
BK
Wyrarzame spolczucie Polskiemu narodu czrez katastrofu okolo
Smolienska. Kwiat polskiej nacii tiedy i teraz ginie na ziemi Rosijshej...
Molimysia za zaginionych.
Pracowniki stomatologiczne kliniki miasta Poczajowa (90km na wschod od Lwowa).
Serdecznie witam w czasie wielkanocnym, dołączając serdeczne życzenia
radości i pogody ducha! Niech towarzyszą one wszelkim poczynaniom, dzięki którym
dzieli się Pan z nami - słuchaczami i internautami - umiłowaniem i sztuką
dbałości o ojczystą przyrodę. Mieści się w tym bowiem także umiłowanie
bliźniego, dbałość o środowisko przyszłych pokoleń, jak i poszanowanie historii.
Impulsem do napisania było bardzo miłe dla mnie wydarzenie, które od dziecka
jest z radością obserwowanym znakiem nadchodzącej wiosny: przylot żurawi. Tym
razem wiosna następując szybko po mrozach "wyprzedziła" je - w moim ogródku
przekwitły już przebiśniegi i krokusy, teraz w pełnym rozkwicie dekorują go
żółte narcyzy. Klucz, liczący ok. 180-200 sztuk tych dostojnych ptaków,
usłyszałem i obserwowałem w Wielką Sobotę o godzinie 18.10 nad Modliborzycami
(woj. lubelskie). Leciały znad Lasów Janowskich - od południa - na północny
wschód. Mam to szczęście, że znajduję wśród młodzieży studenckiej (i nie tylko)
grupy ludzi, którzy potrafią zauważyć, zachwycić się i uszanować piękno natury.
W ubiegłym roku wędrowaliśmy w przecudnym przedwiosennym słońcu po wschodnich
krańcach Chełmszczyzny, podziwiając rozlewiska Bugu, opuszczone dziś miasteczko
przygraniczne Dubienkę (koło której znajduje się kopiec-pomnik kościuszkowskiej
bitwy z 1792 roku) i w pobliskich Lasach Strzeleckich słuchaliśmy... jak sosny
rosną, w wirze bursztynowych płatków odpadającej od przyboru soków kory.
Przesyłam kilka zdjęć. Czas wiosennych wędrówek z (kulturalnymi) miłośnikami
natury czas zacząć! Pozdrawiam, Franek Szpinda
Szanowny Panie Andrzeju!
Pisze do Pana, poniewaz nastala juz ta cudowna pora roku, jaka jest wiosna.
Obok tych wszystkich wspanialych rzeczy, jakie ona ze soba niesie, nalezy
takze przestrzec przed zagrozeniami.
Uwazam, ze to wazne, poniewaz w mediach zupelnie nie mowi sie o tych
sprawach.
Jestem jeszcze osoba stosunkowo mloda(po trzydziestce), tymczasem moje zycie
i korzystanie z niego zostalo powaznie aburzone.
Kilka lat temu dowiedzialam sie, ze jestem chora na boralioze; nie wiem
kiedy i w jaki sposob sie zarazilam i narazie przegrywam w tej walce z choroba.
Faktem jest, ze jako milosniczka przyrody chodzilam czesto do lasu, nie
slyszalam jednak ani jednej informacji przestrzegajacej przed ta straszna i
nieuleczlna choroba.
Dzisiaj pisze o tym, aby uswiadomic inne osoby z jaim ryzykiem wiaze sie
ukaszenie przez kleszcza(ktorego nie zawsze mozna zauwazyc).
Jesli to mozliwe prosilabym o zamieszczenie tego listu na stronie"
Niezapominajki" lub jakiejkolwiek informacji na ten temat, aby inni ludzie mogli jak
najdluzej cieszyc sie swoim zdrowiem i pieknem przyrody.
Uwazam, ze problem jest dosc powazny i wymaga poswiecenia mu uwagi.
Serdecznie pozdrawiam.
Diana
Od Red.: o boreliozie możecie Państwo
przeczytać tu
Panie Andrzeju,
Uprzejmie informuje, że w ostatnia
niedzielę, 21 marca br. podczas spaceru w godzinach południowych
spotkałem 7 /siedem/ dorodnych żmij, wygrzewających sie na słońcu.
Żmije zygzakowate o długości szacunkowej 35-50 cm spotkałem, każdą
oddzielnie, na skarpie rowu na dystansie 100-150 m. Myslę, że były
jeszcze w stanie zimowego odrętwienia gdyż specjalnie nie reagowały
na mój widok. Sposród całej siódemki, jedna wyróżniałe się kolorem
zdecydowanie ciemnym, brunatnym. Spotkanie to miało miejsce w lesie
Nadleśnictwa Skarżysko, Obręb Szydłowiec, przy drodze leśnej z
Szydłowca do Huciska gm. Szydłowiec, zwanej "linia strażową", na
północ od wsi Majdów.
Pozdrawiam z uroczego Szydłowca,
turystycznej i kulturalnej perełki Mazowsza.
Krzysztof Domagalski
Bardzo
proszę o pilną interwencję w sprawie likwidacji mega śmietniska jakim są
obecnie pobocza i rowy wzdłuż polskich dróg.
Rozwiązanie
jest niezmiernie proste i leży we wprowadzeniu prawa takiego jak w RFN,
aby każda butelka plastikowa oraz szklana była objęta kaucją, z
wyjątkiem tych po winie, nap. spirytusowych i szampanie. Kaucja wynosi w
RFN od 7 do 10 centów.
Butelki
miałyby obowiązek przyjmować wszystkie sklepy, trudniące się uprzednio
ich sprzedażą z napojami. W każdym supermarkecie można by, wzorem RFN,
bez ograniczeń, oddać taką butelkę i odzyskać kaucję. Są do tego
automaty, bądź wyznaczeni pracownicy.
Obecny
system w Polsce, gdzie np. butelki po piwie 0,50 litra można oddać tylko
posiadając paragon uprzedniego zakupu jest chory. Ludzie więc wyrzucają
takie butelki, także bezzwrotne większe i mniejsze, gdzie popadnie, do
rowu, do lasu...
Gdyby
łatwo się je zdawało do punktu skupu, co bardziej oszczędni i
przedsiębiorczy ludzie pozbieraliby je sprzedali.
Ponadto, w
obecnym systemie nie działa prowadzona od około 20 lat akcja w szkołach
"Sprzątanie świata" ("Clean up the Word"). Ręce mi opadają, gdyż co rok
z młodzieżą pracuję syzyfowo, jak widać. Winny jest chory system
recyrkulacji opakowań ze szkła i plastiku. Czy to jest jakaś zmowa
jakiegoś lobby, ż nie można dowolnie sprzedać butelek, za to za darmo
firmy sprzątające chcą od ludzi brać szkło, by je potem sprzedać z
krociowym zyskiem? Zyskiem dla siebie, krótkowzrocznym, bo masa leni nie
odda im płatnych butelek za darmo i woli je z lenistwa i niechlujstwa od
tak, wyrzucić?
Bardzo
proszę o interwencję w tej sprawie i jak najszybsze zmiany w prawie,
wystarczy podejrzeć jak działa sprawdzony system niemiecki, tam nie ma
śmieci w rowach, jak u nas.
Zmieniajmy
nasz ukochany kraj, najjaśniejszą Rzeczpospolitą Polskę.
Zbigniew Ostenda
- nauczyciel z Wielunia
Szanowny Panie Andrzeju,
słuchając Pana wczorajszych audycji poruszony został temat wiosennych porządków,
a co z tym się wiąże uprzątaniem z posesji wszelkiego rodzaju śmieci. Mieszkamy
niestety w takim kraju gdzie na każdym miejscu, w którym się zjawimy pozostają
po nas góry odpadków. Wielokrotnie słyszałem Pana nawoływania do rodaków aby nie
zaśmiecali otaczajacej nas przyrody. Pomimo, że każdy może Panu przytakiwać i
zgadzać się z tym co Pan głosi na antenie to większość ludzi po odejściu od
odbiornika bez zbytniego wzruszenia wywiozi śmieci do lasu. Niestety taka jest
okrutna prawda. Nie inaczej jest w mojej okolicy. Mieszkam bardzo blisko lasu i
od zawsze pamiętam te góry śmieci, które się tam znajdują. Co roku na wiosnę
widzę nowe kupki i kupeczki, mniejsze i większe. Jeszcze w tamtym roku były
dostępne duże pojemniki na odpdady rozstawione w kilku miejscach na wsi.
Niektórym obywatelom i tak było z nimi nie po drodze i woleli zostawić po sobie
coś w lesie niż zapełniać darmowy pojemnik. Teraz ten luksus się skończył i
pojemniki są indywidualne oraz odpłatne oczywiście. Niektórzy do tej pory nie
podpisali umowy z przedsiębiorstwem odbierającym smieci i aż się boję co będzie
się działo zaraz po Świętach Wielkanocnych gdy zrobi się cieplej, a dojazdy do
lasów będą już suche i przejezdne. Jakieś 300 metrów od domu mam sklep spożywczy
i skład budowlany. Właściciel tego kompleksu pewnego dnia stwierdził, że "on nie
potrzebuje pojemnika na śmieci bo ich nie produkuje i nie można go do niczego
zmusić". O ile mi wiadomo w składzie budowlanym odpadem w dużej ilości jest
folia, której "na szczęście" właściciel pozbywa się w prawidłowy sposób.
Niestety co do sklepu spożywczego sytuacja nie jest taka różowa. Codziennie
wieczorem, zazwyczaj jak jest już ciemno i inni mieszkańcy tego nie widzą,
śmieci są zbierane i składowane na stałej kupce (specjalnie wydzielone miejsce)
za sklepem. Potem te śmieci znikają w płomieniach ogniska. Smutne ale prawdziwe.
Oczywiście można reagować poprzez zwrócenie uwagi ale niejednokrotnie dostaje
się odpowiedź "że te palone smieci nikomu nie szkodzą ani nie
przeszkadzają".Niedługo zacznę chyba kręcić codziennie filmy z palącymi się
śmieciami, dowody przekażę w odpowiednie miejsce. Innego sposobu na tego rodzaju
wybryki nie widzę.
Niedługo też przyjdzie "sezon" na wypalanie traw. Niektórzy chyba robią to z
nudy albo na złość komuś. Wogóle nie rozumiem postepowania niektórych jednostek.
Niejednokrotnie musiałem gasić takie ogniska, a czasami potrzebna była także
pomoc straży pożarnej. Niestety głupota ludzka nie boli, a szkoda bo przyroda
cierpi.
Pozdrawiam, Łukasz
Szanowny Panie Redaktorze !
Ciągle Ludzkość jest straszona że na skutek działania człowieka,grozi nam "zamarznięta
przyszłość."Oczywiście napewno zlodowacenie świata,zapuka do naszych"drzwi",gdyż
według dotychczasowej wiedzy,zjawiska takie zaistniały w historii świata.Jeżeli będzie
następe zlodowacenie światowe,to za takie zjawisko,odpowiadać będzie SŁOŃCE a nie maleńki
człowiek.Cofając czas wstecz ,Ziemia przeżyła różne koleje losu,niezależnie od istot ten
Glob zamieszkujących.Ostatnie zlodowacenie WuRM zwane bałtyckim zakończyło się 12 tys.
lat temu.Według Enistejna,było spowodowane ruchem skorupy ziemskiej
w wyniku nadmiernej warstwy lodu na biegunie.Zlodowacenie to trwało 80 tys.lat.Idąc wstecz
przed zlodowaceniem WuRM,interglacjał trwał ok.45 tys.lat.Poprzedzało go zlodowacenie Riss
trwające ok.11 tys.lat.Przed nim istniał WIELKI interglacjał trwający 180 tys.lat.Cofając
się wstecz,panowało zlodowacenie MINDEL,trwające ok.9 tys.lat.Takich zmian nie jest w
stanie dokonać człowiek.W dzisiejszym interglacjale żyjemy zaledwie 12 tys.lat,a najkrótszy
w hisorii ziemi,trwał ok.45 tys.lat.Natomiast można uznać,że cały czas cywilizacja ludzka
była i jest zagrożona uderzeniem jednej z planetoid przechwyconej przez słońce,bo kilka z
nich przecina orbitę ziemi.Pozostaje tylko kwestia kiedy jedna z nich spotka sie z ziemią.
W takim przypadku tylko wysoko zaawansowana technologia z nuklearnym pociskiem
może zmienić tor lotu planetoidy i nie dopuścić do sytuacji
jaka zaistniała 55 milionów lat temu gdy planetoida uderzyła w zatokę meksykańską powodu-
jąc wyginięcie 90% organizmów żywych,w tym najbardziej rozwiniętych żywych form jak
jaszczury zwane dinozaurami.Ograniczanie kosztem postępu cywilizacyjnego,ilości Co2 w
atmosferze i hadlowanie nim,jest raczej chwytem marketingowym środowisk przemysłowych,
które na tym zarabiają duże pieniądze.Jeden wybuch wulkanu Krakatau,wyrzucił w atmosf.
więcej gazów cieplarnianych niż człowiek w ostatnim trzydziestoleciu a precież aktywność
wulkaniczna jest stałym zjawiskiem.-Pozwalam sobie na ocenę klimatu na terenach Polski w
ostatnim tysiącleciu.W roku tysięcznym na Zjeżdzie Gnieżnieńskim cesarz Otton chwalił wina
z polskich winnic.Uważał,że sa lepsze od italskich i że Polska winem stoi.Z tych wypowiedzi
wynika że Polska w owym czasie miała klimat zbliżony do śródziemnomorskiego.Siedemset lat
póżniej,nastąpiło takie ochłodzenie,że nasi Pradziadowie jeżdzili saniami przez Bałtyk do
Szwecji.O grubości warstwy lodu świadczy fakt że w środku lodowej drogi,stała karczma dla
odpoczynku ludzi i zwierząt,z możliwoscią posiłków i noclegów.Nie słyszałem aby w ubiegłym
ubiegłymstuleciu wydarzyło się coś podobnego.Czyżby obecne ocieplenie,zwiastowało pojawienie
się poza zbożami i okopowymi,również winnic ! W rzeczywistości nie mamy żadnego wpływu na
stan klimatu.Możemy jedynie wznieść kielich "italskiego wina" i krzyknąć : ciepełko przyjdż!
mgr inż.Michał Gdowski -Kraków-
Prośba Pana Zalewskiego o czystość w lesie.
Panie Zalewski, zapewniam Pana, że każdy, może prawie każdy kto wywozi śmieci do lasu jest w lęku.
Z przyjemnością tego nie czyni. Ja mieszkam w pobliżu lasu i często widzę wieczorami lub w nocy samochody osobowe, z których wyrzuca się glazurę i gruz z remontu, pudła i torby po farbach. Często 2 osobowe firmy to robią bo wykonując prace (szczególnie w blokach) z wywiezieniem odpadów. To w samochód i pod las pod ukryciem nocy. Aby nauczyć ludzi wyrzucania śmieci tam gdzie ich miejsce należy stworzyć warunki, wskazać miejsce. Wyrzucanie do pojemników jest zastrzeżone. Np. gruzu nie wolno. Z pudłami nie wiadomo co zrobić. Ze styropianem i wełną też. No to co z tym zrobić. Popiołu też nie wolno. To co z nim zrobić. Do lasu. Kiedyś pojechałem do firmy zbierającej odpady i myślałem, że przyjmą mi trochę gruzu i takich innych śmieci bo po zimie się nazbierało. Nie przyjęto. Ruszyli ramionami. Może najpierw stworzyć warunki to i my się nauczymy. Przecież już niektóre śmieci segregujemy. Firmy zbierające odpady powinna mieć na swoim terenie duże pojemniki gdzie można byłoby nieodpłatnie wyrzucać posegregowane odpady. Często w pojemnikach przydomowych pusto bo ograniczenie rodzaju śmieci. Czystość zapewniona po 3 latach. Nauczymy się na pewno.A Pan od kilkunastu lat powtarza to samo. Ludzie nie rzucajcie do lasu. Proszę o wskazówki.
Ja daję pierwszą. Szanowni kierowcy, nie ma problemu z oponami. Zakłady wulkanizacyjne nieodpłatnie przyjęły wszystkie moje opony i proszą o więcej. Nie wywoźcie do lasu i nie rzucajcie po rowach.
Pozdrawiam
Marek
Szanowny Panie Andrzeju, dziś rano, 5:17 po raz pierwszy zaśpiewał KOS na mojej jodle. Piszę te słowa ze łzami wspominając niezapomnianą NAUCZYCIELKĘ PRZYRODY mojego syna, Panią mgr. Jadwigę Zielonecką ze Szkoły Podstawowej nr 34 w Poznaniu. Niestety odeszła w tym roku od nas na zawsze. Cześć Jej Pamięci. Nauczyła mnie, matkę jak kochać syna. Przyrodę kocham od zawsze - jestem
córka LEŚNIKA. APK
Witam,
Mam pytanie do Państwa,
Od lat w gminie Krzeszowice - teren pogórkowaty - posupują nam drogi zimą ogromnymi ilościami żużlu .Przecież to rakotwórcze. Jak to się ma do ochrony środowiska?
Będę wdzięczny za opinię.
Janusz Krysiak
Miękinia Gmina Krzeszowice k. Krakowa
Od Red.: posypywanie ziemi żużlem - kiepski pomysł. Zwłaszcza, że żużel ten zostanie w następnych porach roku. A przy suszy kurz żużlowy na pewno szkodzi ludzkim płucom. Ta zima powinna przywrócić w naszym działaniu wiele mądrych zwyczajów sprzed lat. Musimy przyjąć do wiadomości, że następne zimy mogą być też w Polsce bardzo mroźne i śnieżne.
Witam Panie Andrzeju. W odniesieniu o psich bombach, są w Polsce miasta, w których samorząd i władze miasta dbają o to żeby ludzie sprzątali po swoich pupilach. Ja mieszkam w Rudzie Śląskiej i tutaj są w parkach i na głównych ulicach są rozstawione kosze na granaty po pieskach-Asiki. Jednak, jak to nasz naród polski- jednym się chce sprzątać, a innym nie. W administracjach są darmowe woreczki na bomby, jednak niewielu z nich korzysta. Społeczeństwo jest tak źle nastawione do sprzątania po swoich pupilach, że widząc nas (moją rodzinę)-sprzątających, często słyszymy uwagi "ale wariaci".Szczytem bezczelności już jest fakt, że ludzie kradną kosze na psie odchody i ustawiają je na prywatnych ogródkach działkowych albo podpalają je (chuligani). Podsumowując-bardzo dobrze, że poruszył Pan ten temat, ponieważ powinno to być dla nas, obywateli, wstydem, że cała Europa ma czyste parki,chodniki, a my nie możemy się niczym pod tym względem pochwalić.
Czesiek,mieszkaniec Rudy Śląskiej.
Panie Andrzeju dziś rano poruszył Pan temat psich odchodów,może warto by było trochę bardziej zainteresować się tym tematem. To co się dzieje na naszych chodnikach,skwerach,alejkach w parkach,jest WIELKIM WSTYDEM.Zdaję sobie sprawę że samo mówienie może dać niewiele,ale chyba da się coś z tym w końcu zrobić i stopniowo zmienić zachowania ludzi,tak ludzi bo przecież nie psów.Ostatnio mój znajomy wrócił z Wiednia,odwiedzał kolegę ,rodaka ,który mieszka tam od czterech lat .Wychodząc na spacer z psem ten czteroletni Wiedeńczyk porzucił swoje nawyki z kraju i zawsze zabierał ze sobą odpowiedni zestaw i sprzątał po swoim psie.Powiedział że tu wyjście z psem bez takiego sprzętu grozi dużym mandatem ,tak więc szybko porzucił krajowe przyzwyczajenia. Przecież w Polsce też tak by mogło być.Może można uchwalić takie prawo,(dać np.trzy miesiące na zaopatrzenie się w odpowiednie zestawy),a potem zobowiązać Policję ,Straż Miejską do surowego egzekwowania tego prawa.Może w końcu uda się oczyścić z psich odchodów buty w których weszliśmy do Unii Europejskiej. Z poważaniem Bogusław
Szanowny Pan Andrzej Zalewski ! Dzisiejsza pańska wypowiedź w PR w sprawie psich zanieczyszczeń bardzo mnie ucieszyła. Wreszcie znalazł się ktoś odwazny i zaatakował właścicieli psów. Polske ogarnęła istna psiamania. Nie mam nic przeciwko psom, ale gniewają mnie ich właściciele . Psy tak , ale psie ekskrymenty po stokroc nie. Idąc do pracy muszę stale patrzeć pod nogi , aby nie wdepnąć w psie łajno. A jest ich co niemiara. niebawem słońce je wysuszy wiatr rozkruszy i razpyli i mamy to niebezpieczne g..no w nosie, gardle i płucach. Proszę, niech Pan codziennie w PR natrętnie o tym mówi. Może pomoże Panu w tej akcji Pani dr D.Sumińska. Trzeba ludzio uswiadomić , że przyjemność zawsze kosztuje. Inaczej Polska stać będzie psim łajnem. Bardzo Pana ceniący - z poważaniem Przemysław Malinowski
Szanowny Panie Andrzeju,
od dłuższego czasu słucham Pańskich relacji dotyczących pogody w drodze do pracy i przyznam, że miło posłuchać kogoś z tak dużym optymizmem :) od razu dzień robi się milszy.
Zgadzam się, że problem psich "min" jest dużym wyzwaniem dla naszego społeczeństwa. Sam mam psa i sprzątam po nim, w dowolnym sklepie zoologicznym są dostępne "łapki" z woreczkami, jednak to nie rozwiązuje problemu. Dlaczego? dlatego, że nie ma koszy gdzie można by taki odpad wyrzucić. W swojej okolicy (Julianów pod Warszawą w okolicy lasu kabackiego), zapytałem sołtysa czy nie można by postawić kilka koszy - przecież to takie proste, okazuje się, że nie:
- posesje są prywatne i nikt nie chce się zgodzić na postawienie takiego kubła,
- trzeba dodatkowo zapłacić za wywóz odpadów a sołectwo nie ma pieniędzy.
Dodam, że udało się zarazić sprzątaniem kilku sąsiadów, ale co z tego jak szybko okazało się, że muszą spacerować z "kupą" w ręku.
Mam też dwoje małych dzieci, którym zdarza się wdepnąć w psie odchody i szlag mnie trafia.
Dlatego, proszę również o apel do włodarzy miast o zajęcie się tematem.
ps. wystarczy wybrać się na spacer po Warszawskiej starówce, znalezienie kubła na psie "miny" graniczy z cudem
Pozdrawiam
Rafał Nowacki
Szanowny Panie Andrzeju,
Wlasnie wysluchalem zimnego i snieznego serwisu Eko Radio Kielce i ...wspolczuje.
Przesylam odrobine ciepla .
Codziennie brat dosyla mi przepiekne zimowe fotki z Buska Zdroju i calego reginu scyzorykow,
ale jak sie okazuje: co za duzo to niezdrowo. Miejmy nadzieje, ze nie roztopi sie to jednego dnia!
U nas dla odmiany umiarkowane lato - dzieki Bogu bez pozarow i nawet czasem pada deszcz. Jest zielono i slonecznie,
chcialo by sie przeslac Panu tego ciepelka
Pozdrawiam Staszek
Piszę właśnie ze Wszewilek, wsi z Doliny Baryczy. Wyjątkowo w tą zimę przyleciało do nas mnóstwo ptaków. Gdyby nie to, że uczyłam się do sesji, spędzałabym cały czas przy oknie. Nie wiem czy doliczyłam się wszystkich ptaków, było ich co najmniej 14 rodzajów! W stadkach przylatywały: Sikorki bogatki i modraszki, dzwońce, zięby i jery. Po dwa- trzy ptaszki były u nas wróble, kosy, szpaki, kwiczoły, kowaliki, sroki i sójki. Również odwiedził nas jeden dzięcioł średni, jeden duży. Lepsze to niż telewizor! Serdeczne pozdrowienia dla całego grona osób tworzących Niezapominajki! Rodzina Kołodziejów ze Wszewilek PS: Zapraszamy do nas! Stawy Milickie są bogate w kilkaset odmian ptaków!
Witam Serdecznie!
Zima jaka nas nawiedziła, dla wielu naszych rodaków jest odczuwana jak wyjątkowy dopust Boży. Aby spotęgować panujący nastrój, do całej tej normalności, tak bo zima jest normalnym zjawiskiem w naszej szerokości geograficznej -dziennikarze jakby podsycają te uciążliwości jakie z normalnej zimy wynikają. Oczywiście, że wiele z tych uciążliwości można by zniwelować lub nawet usunąć, ale tego nie zrobi się tylko wskazaniem kto za to odpowiada lub jest winien. Zima jest swego rodzaju żywiołem i z tym żywiołem trzeba walczyć wspólnymi siłami. Należę do tego pokolenia, które już nie jedną zimę ma za sobą, dlatego bardzo mnie denerwują manipulacje wielu dziennikarzy pokazujący bezradnych rodaków, którym chodnika ktoś na czas nie ośnieżył, albo bezradnie rozkładający ręce mieszkańców wsi, którym z drogi jeszcze nikt zasp nie usunął. Albo jakiś na łyso golony osiłek przez otwartą szybę samochodu do podstawionego "sitka" opowiada jaka go krzywda spotkała, bo już godzinę w korku stoi, a żadnej piaskarki ani spychacza jeszcze nie widział. Ale nie pomyśli ten "pokrzywdzony", jak taka piaskarka, czy spychacz ma wykonać robotę, jeżeli taki osiłek od godziny tarasuje właśnie tę drogę dojazdu.
Pamiętam jeszcze czasy gdy funkcjonowało takie słowo jak "SZARWARK", pewnie ten osiłek ani też mieszkańcy zawianej wsi nie wiedzą co ten wyraz oznacza, bo inaczej sami by te zaspy rozkopali, a osiłek zamiast czekać w ciepłym samochodzina na te "nieruchawe" służby, zanim wyjechałby na drogę, najpierw by ją odśnieżył.
Komfort naszego codziennego życia tak nas rozleniwił, że zawsze czekamy aż ktoś za nas to zrobi, a my żądamy tylko współczucia, bo nie mamy prądu, bo nie mamy ciepłej wody, bo temperatura w mieszkaniu spadła do 15 stopni. Chce mi się po prostu krzyczeć: LUDZIE WAM NIE POTRZEBA KATAKLIZMU, WASZE LENISTWO WAS DOBIJE.
Kiedyś zimy były zawsze normalne i nikt nie dziwił się, że pada śnieg, że zimą są niskie temperatury, że w mieszkaniach woda zamarzała. W moich wspomnieniach chociaż takich normalnych zim było więcej, wryła się pamięć jedna zima, ale ta zima była szczególna. Było to 70 lat temu w roku 1939/1940.
Pozdrawiam serdecznie: Leonard
Szanowny Panie Zalewski
Słucham Pana w P.R. prawie codziennie, słucham od lat. Na meteorologii nie znam się więc nie komentuje. Z przyrodą nikt jeszcze nie wygrał i w stu procentach nic nie można przewidzieć. Cytuje Pan czasami przepowiednie ludowe czasami na serio a czasami z przymrużeniem oka ale jakoś pomija Pan dziewannę. Obserwuję ją od lat, a jestem już wiekowym człowiekiem. Zainteresowanie to pobudziła moja babcia która znała się na ziołach i własnie z dziewanny przepowiadała pogodę a konkretnie zimę jaka będzie. Z obserwacji tego lata i w jesieni zachowania dziewanny oczywiscie, wywnioskowałem że coś podkłamuje bo zobaczyłem tylko malutką koronę kwiatową na samym czubku. Wdawało mi się, ze jest to niemożliwe bo takich zim u nas już niema. A jednak sprawdza się i przewiduję do końca marca tak będzie. Oby ta dziewanna pomyliła się bo juz dość mam śniegu.
Z poważaniem Jan Tomczyk
Witam! Pochodzę z małej wsi Domaszewnica w województwie lubelskim koło Łukowa. Niedawno odkryłam, że dokarmiane przeze mnie sikorki reagują na moje gwizdanie. Do tej pory jak je karmiłam zawsze próbowałam je naśladować gwiżdżąc, wydaje mi się, że robię to w ich "języku" teraz jak ich nie ma w karmniku a blisko jest taki las z olchami, kieruję się w tamtą stronę i je wołam (gwiżdżąc), zadziwiające po kilku sekundach już widzę jak lecą z lasku do karmnika. ?Poza tym na słoninę przylatuję dzięcioł oraz 3 sójki, które również nie pogardzą ziarnami słonecznika. Dzięcioł lubi też włoskie orzechy, nakłuwa go sobie na dziób i kładzie w rozgałęzienie drzewa i rozdziobuje. Wtedy sikorki walczą o swoje. Towarzysko była też para kosów ale tylko raz. W lecie natomiast są również dudki. A nawet raz dało się zauważyć 2 żubry. Dołączam też kilka zdjęć. Pozdrawiam cieplutko!Ania!
Szanowny Panie Andrzeju!
W odpowiedzi na Pana apel skierowany do rządu, ministrów i generalnych dyrekcji, by wznowić stawianie wzdłuż polskich dróg płotków przeciwśnieżnych informuję, że są jeszcze w Polsce wójtowie i gminy, które nie poddały się trendowi, że wszystko co kiedyś wymyślono (za PRL-u) należy zaniechać lub wycofać z powszechnego stosowania. Jest w Polsce taka gmina Wielopole Skrzyńskie, której przewodzi wójt Czesław Leja, w której dalej stawiają płotki przeciwśnieżne i które są dalej efektywne w swoim działaniu. Wzdłuż tych płotków tego roku mamy usypane 2 metrowe zaspy, a po przebiegających obok drogach można w sposób naturalny jeździć nie obawiając się, iż utknie się w zaspie. Może Polskie Radio zorganizuje wycieczkę decydentom w rejon tej gminy, by naocznie przekonali się co powyżej napisałem.
Prezes Automobilklubu „Stomil” w Dębicy Jerzy Matelowski
Dzień dobry!
Bardzo dziękujemy za wspaniałą audycję eko - radio, którą zawsze staramy się słuchać i która jest jeszcze jakimś jednym z niewielu już promyków światła w ogarniającym, zalewajacym oceanie nijakości i bylejakości. Dziękujemy Panu Andrzejowi Zalewskiemu za wytrwałość i życzymy dużo zdrowia i sił ciała i ducha. Prosimy też, jeśli można, o obrazy zimy w 1929 roku i obecnej
Z wyrazami szacunku
Ewa Piotrowska z mamą
Jestem stałym słuchaczem "jedynki", a w szczególności eko- radia. Zawsze czekam na Pańską prognozę pogody. Szkoda, że tak krótkie ma Pan "wejścia" na antenę. Jest Pan jedynym "radiowcem", który przypomina trudne dzieje z historii Polski i za to między innymi czekam na Pana audycję. Dziwi mnie to, że Polskie Radio mając taką krynicę, "chodzącą historię" nie wykorzystuje tego i nie robi audycji z Pana udziałem. Mam nadzieję, że doczekam jeszcze takich audycji. Życzę zdrowia, pogody ducha i tak trzymać.
Zbyszek
Witam!
Wspominał Pan o młodych ludziach mających kłopoty z ciśnieniem krwi. Proszę zwrócić uwagę na to co najmłodsi, młodzi i starsi ludzie jedzą.
Dodatki do żywności, które powodują alergie, wysypki i niekorzystnie wpływają na ciśnienie krwi: E104, E105, E107, E122, E128, E129, E132, E133, E141, E150, E151, E154, E155, E171, E173, E180, E220, E221, E222, E223, E224, E225, E226, E227, E228, E230, E231, E232, E233, E240, E241, E250, E251, 252, E282, E301, E310, E311, E312, E320, E321, E414, E416, E477.
Są również dodatki, które powodują zaburzenia trawienia. Są też rakotwórcze, np. kwas cytrynowy, talk, niektóre barwniki. Jeśli spożywamy pokarmy, w których są związki chemiczne zakłócające pracę
naszego organizmy, to jak mamy mieć np. właściwe ciśnienie krwi.
Spożywając codziennie różne produkty z ustawowo "bezpieczną" ilością
dodatków chemicznych, w pewnym momencie możemy nieświadomie przekroczyć
tę "bezpieczną" granicę.
Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia! Jacek Strzelec
Szanowny Panie Andrzeju!!
W pełni popieramy Pana liczne apele (szczególnie do młodych ludzi) o stosowne do pogody ubieranie się. Cóż, przykład idzie z góry. Ot przykład z dzisiejszego dnia. Program "Dzień dobry TVN". Skrzyżowanie ul. Marszałkowskiej i Hożej. Dziennikarz prowadzący program rozmawia z panią - ekspertem od samochodów. Dziennikarz naturalnie bez czapki, w rozpiętej kurtce, bez szalika. Widać elegancką koszulę i krawat. Słowem "elegancja Francja". Dziennikarz mówi "jest zimno jak cholera". To tylko pierwszy z brzegu przykład. Tak się też dzieje w TV publicznej. Prawie zawsze dziennikarze stojący na dworze są bez czapek i szalików. Szczególnie budzi współczucie dziennikarz z zasypaną śniegiem gołą głową. Ale jaki jest wytworny. A nasze (gołe) "głowy państwa" udzielający wywiadu na ulicy? Czy jest inaczej? Może dobrze byłoby zaapelować do nich. Niech nie dają złego przykładu.
Z serdecznymi pozdrowieniami.
Andrzej i Hanna Czarnoccy z Kielc
Witam
serdecznie!
Pragnę
serdecznie
pozdrowić
z
białego
od
śniegu,
mroźnego
i
wietrznego
Kaźmierza
k/Poznania.
Słucham
Pana,
Panie
Andrzeju
od
zawsze...:-)
Miło
jest
usłyszeć
w radio
słowa
otuchy,
miło
jest gdy
ktoś dba
o naszą
kochaną
Ojczyznę,
o jej
przyrodę.
Miło
jest
także
słyszeć,
że są
jeszcze
ludzie,
którzy
potrafią
się
posługiwać
naszym
pięknym
językiem
nie
używając
przy tym
neologizmów
lub
obcych
wyrazów...
U nas
zima
trzyma,
widać,
że nawet
zwierzątka
mają
problem
z
pożywieniem.
Dziś
widziałem
jak
myszołów
gonił
małego
wróbelka.
Lis,
który
prawie
codziennie
przychodził
nas
podglądać
przez
okno
tarasowe,
chyba
porwał
naszego
półrocznego
kotka...
Taka już
kolej
rzeczy.
Pozdrawiam
Pana i
Pańskich
współpracowników
bardzo
serdecznie!
Grzegorz
Witam
Słucham
Pańskiej
audycji
już od
lat.
Dziękuję
Panu za
to, że
codziennie
rano
dowiaduję
się co w
pogodzie
nowego.
Piszę w
nurtującej
mnie
sprawie
głodnych
zwierząt.
Chodzi o
sarny.
Duże
stada w
łąkach,
na
polach
po
prostu
głodują.
W
głębokim
i
zmarzniętym
śniegu
trudno
im
znaleźć
choć
odrobinę
pożywienia.
Zapytuję
więc:
Gdzie są
koła
łowieckie
które
potrafią
tylko
polować
na
zwierzynę,
jednak
jeśli
chodzi o
dokarmianie
wogóle
się tym
nie zajmują.
Jest to
przykre,
bo
naprawdę
nie
trzeba
wiele
żeby
zrobić
paśnik z
sianem.
Ostatnio
zauważyłem
na polu
stado
kilkudziesięciu
saren,
które w
żaden
sposób
nie
potrafią
znaleźć
pożywienia
we
wszechogarniającym
śniegu.
Proszę o
jakąkolwiek
ionterwencję
na
antenie
EkoRadia.
Moje
okolice
to
południowa
Wielkopolska
a
konkretnie
miejscowość
Nowa
Wieś
Książęca
koło
Kępna.
Wszystkiego
dobrego.
Jacek
Panie
Andrzeju,
Jakiś rok
temu (miałem
27 lat)
dojrzałem
wreszcie do
słuchania
Programu
Pierwszego
Polskiego
Radia, gdzie
trafiłem na
Pańską
audycję,
która od
razu mnie
zachwyciła.
Jak tylko
praca
pozwala
(latam
samolotami
jako steward
i nie mogę
niestety
codziennie
słuchać
radia),
przysłuchuję
się Pańskim
opowiastkom
o tym co
dzieje się w
pogodzie i
przyrodzie,
a także
zacząłem
wreszcie
nosić czapkę
- albo
przynajmniej
kaptur - w
chłodne
zimowe dni.
Podobnie jak
i Pan jestem
wielkim
miłośnikiem
polskiej
przyrody i
wbrew
obecnym
trendom
staram się
spędzać
każde
wakacje w
Polsce,
ostatnio
szczególnie
na spływach
kajakowych w
północnej
części
naszego
kraju -
wszystkim
chciałbym
polecić
przepiękne
okolice
Borów
Tucholskich
i dorzecza
Brdy - chyba
najbardziej
urozmaiconej
polskiej
rzeki.
Chciałem
życzyć Panu,
ze szczerego
serca,
wszystkiego
dobrego -
zdobył Pan
swoimi
audycjami
moją gorącą
sympatię.
Serdecznie
Pozdrawiam
Bartosz
Sowisło
Dzień dobry
Panu!
Dziękuję
bardzo za
wspaniałe i
mądre
przekazywanie
prognóz
pogody.
Słucham
zawsze z
wielką uwagą
i przyznam
się, że od
pogody
bardziej
zachwycają
mnie Pana
przestrogi i
pouczenia.
Mogę tu
zacytować
zdanie z
mojej
ulubionej
komedii:
"mądrego, to
i dobrze
posłuchać". Od
półtora roku
mieszkam w
Nowej Dębie
i chociaż
zawsze
lubiłam las,
to dopiero
tutaj (mając
go za oknem
) wiem jakie
to dobro i
dar od Pana
Boga. Cieszę
się, że tak
dużo
apeli kieruje
Pan w
obronie i
ochronie
lasów.
Podpisuję
się pod tym
obiema
rękami. Proszę
powiedzieć
wszystkim,
którzy nie
lubią zimy
aby wybrali
się do lasu
i zobaczyli
jaka jest
piękna nasza
polska zima.
Serdecznie
pozdrawiam i
życzę
samych
dobrych,mądrych
i zyczliwych
ludzi
spotykanych
w na Pana
drodze.
Iwona
Witam
Sznownego
Pana,
Szanownych
Państwa.
Z wielką
przyjemnością
słucham
Ekoradia,
gratuluję
profesjonalizmu,
radości,
spokoju. To
bardzo
ważne, co
Pan, Państwo
robicie.
Dziękuję
Panu Panie
Andrzeju za
przepiękną
poszczyznę,
kulturę
wypowiedzi,
tego
tak brakuje
w radio,
telewizji.
Bedę
zoowiązana
za
przesłanie
mi
informacji
pogodowych,
o których
mówił
Pan kilka
minut temu
na antenie.
Z wyrazami
szacunku
Grażyna
Romanowska
Droga
Redakcjo,
Po raz
pierwszy
dowiedzialam
sie o Was 7
miesiecy
temu od mamy
mojego meza
i od tego
czasu
zagladam na
Wasza strone
bardzo
czesto.Bardzo
jestem
wdzieczna za
ten
wspanialy
pomysl
umieszczenia
Polskich
Niezapominajek
na
internecie.
Poniewaz
mieszkam w
Stanach juz
od 19 lat,
ogladanie
cudownych
polskich
krajobrazow
naszej
kochanej
Oczyzny oraz
tak bogatej
polskiej
przyrody
sprawia mi
ogromna
przyjemnosc.
Moj maz i Ja
rowniez
jestesmy
milosnikami
przyrody.
Mieszkamy na
osiedlu
domkow
jednorodzinnych
otoczonym
polami ,
ktore
przyciagaja
wiele
gatunkow
ptakow.
Bardzo
chcemy
podzielic
sie z Wami
naszymi
stalymi
goscmi,
ktore
obecnie nie
opuszczaja
ptasiej
stolowki w
naszym
ogrodzie.
Zyczymy
Wam
dalszych
sukcesow
Wiesia i
Wojtek
Wszolek
z Rockford,
USA
Panie Andrzeju.
Jestem, podobnie
jak moja żona
Barbara, Pana
stałym
słuchaczem.
Przed niespełna
dziewięcioma
latami
przenieśliśmy
się z
Białegostoku
do małej
niezwykle
malowniczej wsi
Sochonie,
położonej około
10 km od
Białegostoku, na
skraju Puszczy
Knyszyńskiej, w
pobliżu trasy do
Augustowa i
Suwałk. Dzięki
Pana audycjom i
stronie
internetowej
inaczej patrzymy
na otaczającą
nas przyrodę.
Oby zachowała
się w podobnej
formie jak
najdłużej. Tą
drogą serdecznie
Pana
Pozdrawiamy,
życząc w
Nowym Roku tyluż
gorących w
okresie zimy,
chłodzących w
czasie upałów i
zawsze krzepiących
nasze serca słów
jakie mamy
przyjemność
zawsze z Pana
ust słyszeć.
Andrzej i
Barbara
Malinowscy.
Drogi Panie
Andrzeju,
Chcialem
zaproponowac
rade dla
sluchaczy
dotyczaca tlenku
wegla. W
sklepach
dostepne sa
urzadzenia
sluzace do
wykrywanie tego
gazu. Sa
zasilane na
baterie i maja
postac
niewielkich
dyskow, ktore
mozna
zasintalowac w
wielu miejscach.
Koszt nie jest
bardzo duzy, a
spac mozna
spokojnie.
Pozdrawiam,
Pawel
10 stycznia w
Częstochowie
zima jakiej nie
widziałam mimo
że mam już ponad
60 lat.Od rana
nie jezdziły
tramwaje z
powodu
oblodzenia
trakcji a po
południu jeszcze
sypnęło obficie
śniegiem. Nawet
pieski miały
kłopoty z
poruszaniem się
po skorupie
lodowej jaka
utworzyła się na
grubej warstwie
śniegu.Dla
ptaków mam
stołówkę na
balkonie z
której
najchętniej
korzystają
sikorki i
dzwońce.Przesyłam
serdeczne
pozdrowienia i
podziękowania za
wspaniałe
EKORADIO
Serdeczne
pozdrowienia!
Wielka i stala
prośba o apele
via EkoRadio,
które dociera
wszędzie.
Prośba o apel do
gmin, osiedli,
spółdzielni i
wspólnot
mieszkaniowych,
szkół, aby na
swoim terenie wydzieliły
miejsca do
karmienia
ptaków.
Wynoszenie przez
niektórych
przyjaciół
zwierząt
okruchów i
rozkładanie
pokarmu na
tackach lub
wręcz na sniegu
w obecnej
sytuacji ( także
w każdym
przypadku) jest
nieskuteczne. Byłoby
dobrze
aby zbudować,
duże, sezonowo
instalowane karmniki,
koniecznie
na wspornikach
(ok 1,2 - 1,5
metrów nad
ziemią) aby
snieg ich nie
zasypał, a miały
do nich dostęp
także małe
dzieci.
Nie zapominajmy
o zwierzętach:
sarnach
(widziałem
stadka na
zasypanych
śniegiem
polach w
okolicach Chodzieży),
widziano
zająca przemykającego
ulicą Piotrowo w
Poznaniu. Słowem
apel o
dostrzeżenie
trudnej sytuacji
zwierząt dziko
żyjących. Panie
Andrzeju proszę
zachęcić swoich
przyjacół -
leśników a
zwłaszcza myśliwych aby
pokazali, że i
na tym
froncie działają.
Wielkie ukłony i
do usłyszenia,
Jan Piłaciński
Mieszkam w Kwidzynie woj.
pomorskie.
Otóż dzisiaj, tj. 08-01-2010
r. około godziny 10.15, na
niebie widziałem "klucz"
żurawii, lecący w
kierunku
południowo-zachodnim.
Otóż jak żyję już 62 lata,
to takiego "zjawiska"
jeszcze nie widziałem, aby w
m-cu styczniu, kiedy jest
taka niska tempteratura - 10
st. C, żurawie zafundowały
sobie "podróż" w cieplejsze
miejsca na ziemi.
Bronisław Tas
Jest
Pan dla mnie już 60-latka
wielkim autorytetem. Dziękuje
Panu za te wspaniałe audycje w
1-programie PR. Jaka szkoda że
już tak mało ludzi szczególnie w
polskich mediach, którzy w taki
wspaniały obrazowy i
prawdziwy sposób potrafią (w
krótkim czasie) mówić o Polsce,
polskiej ziemi, polskiej
przyrodzie, polskich obyczajach
o Polskości w sumie o takich
prozaicznych wydawałoby się
rzeczach.Z okazji tych
wspaniałych Świat Bożego
Narodzenia oraz Nowego Roku
życzę Panu zdrowia, wszelkiej
pomyślności błogosławieństwa
Bożego i żeby Pana porady i
uwagi coraz więcej ludzi
potrafiło nie tylko słuchać ale
i wykorzystywać w życiu
codziennym dla dobra Polski i
środowiska naturalnego ,które
jest gałęzia na której siedzimy.
słuchacz z Bydgoszczy
Wielce Szanowny
Panie Redaktorze !
Jestem już stary
i szkoda, że dopiero od niedawna poznałem
Pana głos, a nieco później wizerunek. A w
dalszej dociekliwości informacje o Panu w
Wikipedii i innych źródłach internetowych.
Przed chwilą
oglądałem Pana wystąpienie w TVP INFO.
Gratuluję jasności umysłu, któremu nie
nadążała zapraszająca dziennikarka.
Bardzo Panu
dziękuję za piękną polszczyznę, wiedzę i
logikę. Podziwiam Pana sprawność
intelektualną i przepiękną, bezinteresowną
miłość do życia i przyrody.
Nieco niepoważne
są życzenia dożycia komukolwiek stu lat -
składane bezmyślnie.
I w tej opozycji
życzę Panu dożycia dwustu lat w tak pięknej
kreacji dobra.
Pozostaję w
afirmacji Pana jestestwa
Jerzy Piekarski
Szanowny panie Andrzeju.
Składam panu wyrazy szacunku za Pana wkład w
ratowanie naszych lasów, za troskę o ich czystość i o
dostępność do nich szerokiego społeczeństwa czyli nas
wszystkich. Jednak - tu ubolewam - w społeczeństwie tym
niewiele osób zdaje sobie sprawę co znaczą dla nas
drzewa, czyste powietrze, kojący zapach żywicy i zachody
słońca - nie nad zadymionym betonowym osiedlem lecz za
dalekim lasem w aureoli purpurowej zorzy. Tej
świadomości nie nauczymy pospolitego prostaka. Miłość do
przyrody, wrażliwość na jej piękno należy wpajać i
rozwijać już w małym przedszkolaku. Przecież ta
wspaniałość zielonego świata barwi nasze szare dni,
wlewa radość w nasze serca i mówiąc - kocham mój kraj -
myślimy nie o betonowych molochach lecz o tych cudownych
malowniczych zakątkach naszej ojczyzny gdzie przeżyliśmy
wiele pięknych wzruszen. To nas przywiązuje do tej ziemi
na której żyjemy, którą kochamy i będziemy jej bronić bo
tak każe nam nasze sumienie. Kwestia śmieci w lasach -
wydaje się iż tylko zakaz wstępu do lasu rozwiazuje ten
problem ale pokrzywdzeni byli by tu porządni ludzie,
którzy umieją się zachować w tej świątyni - jak Pan
określił kiedyś lasy. Niektórym amatorom tzw. wypoczynku
na łonie natury należałoby dać jedną radę - ludzie
udajcie się raczej do kościoła i proście Boga o zdrowie
bo w waszym przypadku o rozum za pózno!!. Pozdrawiam
Pana serdecznie.
Kawik Rajmund.
Dzień dobry w ten piękny
zimowy czas :)
Panie Andrzeju, proszę
niech Pan nie mówi, że młodzi nie pamiętają takich zim,
jaką mamy teraz. Powtarza Pan to za każdym razem, gdy
mamy nieco silniejszy atak zimy w Polsce. Mamy raptem
kilkanaście stopni mrozu i trochę śniegu. Już Pan pewnie
zapomniał, że 3 lata temu w styczniu 2006 roku mieliśmy
w Polsce temperatury rzędu minus 25 a nawet minus 30
stopni. I do tego znacznie więcej śniegu niż jest
obecnie, bo teraz mamy kilkanaście cm, a wtedy np. na
takim Górnym Śląsku było prawie PÓŁ METRA! Po czym
doszło do zawalenia wielu dachów m.in. w hali wystaw,
gdzie zginęło 65 osób. Zima 2005/2006 trwała nieustannie
przez kilka miesięcy.
I taich przykładów znacznie
większych niż obecnie mrozów w ostatnich 10-15 latach
mógłbym Panu przytaczać sporo, ale Pan niestety zawsze o
tym zapomina. A mroźny grudzień 2002? A zima 1995/1996?
Najdłużej trwająca zima w XX wieku! Mróz był od połowy
listopada do początku kwietnia!
Są ludzie, którzy często
mówią o tym, że przed wojną i w czasie wojny to były
prawdziwe zimy w Polsce. W czasie wojny istotnie były
surowe, ale ludzie zaponają o tym, że Polska przed i w
czasie wojny była w nieco innym miejscu Europy -
bardziej na wschodzie, a więc w klimacie kontynentalnym.
Nie mieliśmy ciepłego Szczecina i Wrocławia na
zachodzie, ale za to mieliśmy mroźniejsze Wilno i
Lwów na wschodzie. Gdy we Lwowie był mróz i śnieg to
kogo interesowało i kto wtedy wiedział o tym, że w tym
samym czasie w niemieckim Wrocławiu śniegu i mrozu nie
było?
Bardzo dobrze, że zima
weszła prawie na całą Europę, nawet do Kopenhagi, gdzie
śnieg i mróz z uwagi na morski klimat jest rzadkością.
I bardzo dobrze, może zmrozi
głowy tym, którzy zebrali się na - jak to niektórzy
mówią - szczycie głupoty. Szkoda, że tyle ludzi daje
się nabierać na bzdury o rzekomym wpływie człowieka na
klimat.
Podobnie jak wielu dało się
nabrać na pandemię świńskiej grypy. Boże Kochany!
Straszne co się na tym świecie wyrabia. Pandemia byłaby
wtedy, gdyby na całym świecie miliony ludzi umierało na
ten wirus, tak jak było chociażby w przypadku grypy
hiszpanki. A tymczasem skorumpowana przez koncerty
farmaceutyczne Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła w
czerwcu pandemię w momecie, gdy na całym świecie na
świńską grypę zmarło zaledwie kilkadziesiąt osób. To
tylko w samej Polsce co roku na grypę sezonową umiera aż
1,5 tysiąca osób, a teraz mówi się w mediach o każdym
pojedynczym przypadku nowej grypy. Paranoja jaksś! Ale
kto na tym zarobił? Producenci szczepionek oczywiście.
Pozdrawiam serdecznie
Damian Dąbrowski
PS. KLIMATEM NA ZIEMI
STERUJE OD MILIONÓW LAT SŁOŃCE, A NIE CZŁOWIEK.
Szanowny Panie redaktorze.
U nas na lubelszczyźnie zima jak już jest, to jest. Dzisiaj
o godzinie 10.20 jest 13 st. C.
Ludzie są przyjaźni dla natury i dam tego przykład.
Codziennie rano, naprzeciwko okien zasiadają gawrony,
sikorki i gołębie. Wpatrują się w szyby i wiedzą, że ktoś im
pomoże przetrwać kłopoty z głodem. Nie mylą się. Moja żona
lub ja oraz inni mieszkańcy naszego bloku, codziennie
wysypujemy im pokarm. Na zdjęciach widać, że wcale się nas
nie obawiają. Znają się od kilku lat z nami. Za to w lecie
nie ma u nas much i komarów. To znacząca współpraca.
Odwdzięczaja się ptaki. Załączam fotki, może nie najlepsze,
bo jest śnieżyca.
Codziennie słuchamy Pana prognoz i opowieści o ekologii.
Denerwuje nas czasem fakt poganiania Pana przez redaktorów
prowadzących program. To ciekawsze co Pan mówi od kłamliwych
obietnic napuszonych polityków, którym Pan zabiera czas
antenowy. Jesteśmy za Panem.
Pozdrawiamy Jadwiga i Stanisław Głowaccy.
Dzien Dobry Panie Andzeju!
Dziekuje Panu za zimowa prognoze,slyszalem w "w
jedynce" :)Wkrotce tj.20.12 wyjeżdżam do Polski.Mimo
iz 3 tygonie temu wyszedlem ze szpitala,i poruszam
sie o kulach,to juz nie moge sie doczekac tego
sniegu :)slizgawicy oraz gwiazdkowych,bajkowych
Swiat!W Londynie tego nie ma,a tu gdzie mieszkam,to
zaloze sie,ze co 5 osoba jak tu zyje na tym
swiecie,sniegu na oczy nie widziala :)widac to na
fotografiach,ktore ponizej zalaczylem. Na Swieta
jade do Lipna -miasta Poli Negri (Apolonii
Chalupiec)i Wincentego Rapackiego. http://www.miastolipno.info/niepospolici-ludzie,wincenty-rapacki.html
Swieta oraz Nowy Rok spedze ze swoja najblizsza
rodzinka:)dziecmi i moim ojcem!Juz ciesze sie bardzo
na to i doczekac sie juz nie moge! Panie Andrzeju
kochany,prosze o zimowa-swiateczna,bajkowa prognoze
pogody:) Pozdrawiam Pana serdecznie! Maciej Sawicki.
Panie Andrzeju,
przepraszam , że tak zwięźle i otwarcie, ale ja
człowiek techniczny nie dana mi jest umiejętność
pisania 10 ston o wyższości sosny nad świerkiem ;).
Dziękuję za Pana codzienne opowiadanie o pogodzie
ale to może najmiej ważne, dziękuję za opowiadanie o
Polsce. Może to nieco inny mail , ale prosze mnie
zrozumieć , w kraju spędzam w roku parę dni, ciągle
gdzieś po świecie , obecnie w Portugalii i naprawdę,
bardziej mnie interesuje zakwitnięcie stokrotki, sen
miśka w Tatrach, pierwszy brudny nietrwały ,
niedoskonały śnieg w Warszawie niż ta cała chołota
zwana idolami, parlamentem, związkowcami itd. Mam 30
lat , to chyba nie jestem jeszcze chrupkiem, ale mam
już dość aroganckich pseudo gwiazdek , wypromowanych
przez pseudo media, co tylko plują na mój kraj ,
narzekają , że taki brzydki smutny a nie potrafią
zauważyć tego co Pan, kolorowej sikorki, wesołego
wróbla, piekna kwiatów, nie słyszą śpiewu lasu,
drzew. I posumowują za to, że jako jeden z niewielu
już (niestety), potrafi Pan prostym pięknym językiem
opowiedzieć o urodzie naszego kraju , dziękuję.
Best Regards Marek Kasza
Panie Andrzeju!
Piewco niezwykłej polskiej przyrody! Wszystkie
polskie puszcze, knieje, bory, lasy są
najwspanialsze w Europie. Dziękuję Panu, że
przypomina Pan na antenie radiowej nie tylko te
wielkie, słynne w świecie nasze puszczańskie skarby,
ale także te mniejsze, jakby zapomniane. Przecież
Puszcze: Kozienicka, Sandomierska, Świętokrzyska- to
Puszcze Królewskie. Uwielbiane przez nasze wielkie
dynastie Piastów, Jagiellonów. Ileż im zawdzięczają
nasze dzieje. W ich ostępach tworzyły się słynne
karty naszej historii. Do dziś brzmią w nich także
echa polskich powstań narodowych. Jak słyszę Pana
głos, to słyszę jednocześnie szum jodeł
świętokrzyskich na bohaterskim Wykusie. Pan
partyzant "Ponurego", "Nurtowiec", walcząc, wie
najlepiej, jak tuliły, ochraniały Was od deszczu i
wroga, niczym matki. Kochamy Was bohaterów, kochamy
bohaterskie lasy!
"Więc szumcie nam jodły
Choć z dala swą mamy rodzinę i
bliskich,
My polscy żołnierze od Gór
Świętokrzyskich..."
Lasy polskie są żywym
pomnikiem polskiej historii. I jeszcze coś
bieżącego. Uwielbiam las od małego. Też jako dziecku
dawały mi schronienie przed Niemcami jodły
świetokrzyskie.
Bogusław S., Warszawa
Szanowny Panie Redaktorze,
Zwracamy się z gorącą prośbą o poruszenie, na
antenie ekoradia, problemu wietrzenia mieszkań oraz
korytarzy i klatek schodowych. Wydaje się to
szczególnie ważne w okresie szerzących się
zachorowań na grypę. Sprawa jest dość uciążliwa, bo
niektórzy współlokatorzy w bloku uważają, że okien
wręcz nie należy otwierać, bo to zabezpiecza przed
dostaniem się na klatkę schodową wirusów. Dodatkowym
kłopotem jest palenie papierosów na klatkach
schodowych usprawiedliwiane jesiennymi chłodami, nie
mówiąc o wietrzeniu kuchennych zapachów (kuchnie
mamy ciemne, bez okien).
Jesteśmy przekonani, że autorytatywny apel Pana
Redaktora, w powszechnie słuchanym ekoradiu,
przyczyni się do wyjaśnienia kwestii: czy w czasie
panującej grypy trzeba wietrzyć, czy też nie trzeba
wietrzyć pomieszczeń.
Łączymy wyrazy szacunku i bardzo serdecznie
pozdrawiamy
- Anna Turowska i inni mieszkańcy bloku z
Warszawy
Zagorzały
słuchacz ekoradia informuje, że na ziemi rawskiej 20
listopada ok. południa płynęły całe płaty „babiego
lata” .
Również
biorą ryby spokojnego żeru – karp.
Serdecznie pozdrawiam
Szanowny Panie Andrzeju - przebywam na Saharze,
około 1000km na południe od Trypolisu ale dzięki
internetowi słucham Pana prawie codziennie rano;
dziś opisał Pan nocną temperaturę na Sardynii jako
+23 stopnie, prawie upalne lato - a my tu na Saharze
marzniemy! Nie dosłownie bo mamy świetne piecyki
itd. ale rano jest regularnie tylko +2 stopnie...
Potem, oczywiście cieplej, w dzień do 27. Tak więc -
nie jest tak, że im dalej na południe tym cieplej,
ciekawe...
Pozdrawiam serdecznie - Bogusław Knapik, kamp
Geofizyki Kraków na koncesji Murzuq, Libia
Witamy Panie Andrzeju! Bardzo wspieramy Pana w
akcji przekonywania słuchaczy do sadzenia drzew. Ja
i moja mama sadzimy od kilku lat wokół naszego
gospodarstwa jarzębiny. Mamy już ich posadzonych
około 100 sztuk. Jest do bardzo pożyteczne dla nas
ludzi, gdyż można urokiem tych drzew nacieszyć oko,
ale także dla ptactwa które przelatując jesienią
przez nasz teren może pożywić się ich owocami.
Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni, i wciąż szukamy
nowych miejsc żeby można było jeszcze dosadzić kilka
drzew, do czego także namawiamy wszystkich słuchaczy
ekoradia w radio Kielce i w pierwszym programie
Polskiego radia.
Pozdrawiamy Łukasz i Jadwiga
Panie Andrzeju!
Piewco niezwykłej polskiej przyrody!
Wszystkie polskie puszcze, knieje, bory, lasy są
najwspanialsze w Europie.
Dziękuję Panu, że przypomina Pan na antenie radiowej
nie tylko te wielkie,
słynne w swiecie nasze puszczańskie skarby, ale
także te mniejsze, jakby
zapomniane. Przecież Puszcze: Kozienicka,
Sandomierska, Świętokrzyska-
to Puszcze Królewskie. Uwielbiane przez nasze
wielkie dynastie Piastów,
Jagiellonów. Ileż im zawdzięczają nasze dzieje.
W ich ostępach tworzyły
się słynne karty naszej historii. Do dziś brzmią w
nich także echa polskich
powstań narodowych. Jak słyszę Pana głos, to słyszę
jednocześnie szum
jodeł świętokrzyskich na bohaterskim Wykusie. Pan
partyzant "Ponurego",
"Nurtowiec", walcząc, wie najlepiej, jak tuliły,
ochraniały Was od deszczu i
wroga, niczym matki.Kochamy Was bohaterów, kochamy
bohaterskie lasy!
"Więc szumcie nam jodły
Choć z dala swą mamy rodzinę i bliskich,
My polscy żołnierze od Gór Świętokrzyskich..."
Lasy polskie są żywym pomnikiem polskiej historii.
I jeszcze coś bieżącego. Uwielbiam las od małego.
Też jako dziecku dawały
mi schronienie przed Niemcami jodły świetokrzyskie.
Bardzo się smucę, gdy widzę wycinanie młodych
drzewek w lesie, pod liniami energetycznymi. Te
drzewka powinni leśnicy przekazywać do zasadzeń.
Proszę to poruszyć Panie Andrzeju i zachęcić. Te
drzewka będą lepiej rosły niż sadzonki ze
szkółek.
Serdecznie Pana pozdrawiam
Bogusław Staroń, Warszawa
Zajrzalem na strone "niezapominajki". Jestem milosnikiem
czystej przyrody nie deptanej przez tlumy tzw. turystow,
a tylko odwiedzanej przez odpowiednia liczbe ludzi. Na
stronie "niezapominajki" znalazlem zdjecia wiatrakow
wytwarzajacych energie elektryczna. W Jutlandii, gdy
wiatr nie wieje dosyla sie energie elektryczna z
elektrowni wodnych szytowych lub szczytowo pompowych
zwykle z Norwegii ub Szwecji. W Polsce nie ma wielkich
szans na takie ekologiczne polaczenie energii z wiatru z
energia z wody. Jesli w bezwietrznym okresie energia
mialaby byc dostarczana z elektrowni weglowej bedacej w
gotowosci gdy wiatr wieje, to bilans ekologiczny
wiatrakow jest zdecydowanie ujemny. W USA przeprowadzono
badania wplywu rzedow wiatrakow stojacych na pustyniach.
Okazalo sie, ze zaklocaja one rownowage ekosystemu
kilkaset kilometrow dalej. W Polsce w poblizu wiatrakow
nie ma ptakow i malych gryzoni bojacych sie
infradzwiekow. Jesli nie ma ptakow, to sa owady, ktore
rozmnazaja sie bezpiecznie bo nie ma ptakow, wiec
zagrozone sa uprawy. Zeby miec pozytek ekonomiczny z
upraw trzeba zastosowac ochrone chemiczna przeciw
owadom. o jest dodatkowa cena energii z wiatru. Kolejne
zaklocenie rownowagi w przyrodzie. Jeden wiatrak nad
jeziorem Hancza daje minimalna ilosc energii ale
maksymalnie szpeci krajobraz.
Z powazaniem Bogdan Motelski
Kochany Panie Andrzeju,
Od wczoraj w Wilnie poprawa pogody-przestalo padac a
dzisiaj wyszlo sloneczko i jest sympatycznie. Powiesilam
na balkonie sloninke i mam teraz czestych
gosci-sikoreczki przylatuja podziobac sloninke. Sa to
istne akrobaci, potrafia do gory nogami wiszac wyjadac
smakolyk... W Swieto Niepodleglosci 11 listopada w
Wilnie na Rossie przy Matce i Sercu Zacnego Syna Jozefa
Pilsudskiego odbyla sie piekna uroczysta msza, tylko
pogoda nie dopisala, padal deszcz, ale uroczystosc z
powodu deszczu byla nie mniej uroczysta. Ogladalam w TV
Uroczystosc z Warszawy - gdzie nasza litewsla Pani
Prezydent Dalia Gribauskaite przemawiala po polsku. I
nie zle jej to wychodzilo, przeciez jej przodkowie w 100
% maja polskie korzenie (Grzybowscy), tak samo jak
Algirdas Brazauskas-Olgierd Brzozowski...Cala jego
rodzina super rozmawia po polsku.
Serdecznie pozdrawiam z pieknego grodu Wilna. Danusia
Szanowny Panie Andrzeju,
mieszkam od kilku lat na
Słowacji. Często słucham prognozy pogody w Pana
mistrzowskim wykonaniu. Pana prezentacja jest dobra,
dokładna i obrazotwórcza.
Serdeczności,
Alicja Korczyk - Chovanec
Witam Panie Andrzeju. Byłem dziś na działce czyli sobota
14 listopad pogoda przypomina wczesną wiosnę jest
słonecznie,ciepło 13 stopni celsjusza u mnie na termometrze
oczywiście w cieniu.Wchodzę na działkę i od razu zaskoczenie
obok mnie przelatuje motyl. Są również małe pajączki pletą
pajęczyny, a także biedronka azjatycka zwana potocznie ''killer''
lub ''ninja'' podobno gryzą ludzi są agresywne, również
zauważyłem zagubioną pszczołę !!! Przyroda zachowuje się jak
by była wiosna. Napstrykałem zdjęć róż przesyłam je Panu.
Cyfry oznaczają dzień-miesiąc-rok. Najwcześniejsze zdjęcie
pąka róży mam z 18 pazdziernika. Może nie są zbytnio
wyraziste, ponieważ zdjęcia robiłem na przybliżeniu. W
przyszłości postaram się je robić bez zoom-u. Pozdrawiam
Pana i całą redakcję.
Michał z Pabianic /woj. łódzkie/
Witam panie Andrzeju
właśnie przeczytałem na www.twojapogoda.pl informacje
jakoby prawdziwa zima miała nadejść dopiero w lutym.
Zdziwiło mnie to bardzo ale i zaniepokoiło bo pisze że zima
może się przedłużyć na marzec a nawet do połowy kwietnia. Co
Pan i meteorolodzy o tym sądzicie. Z moich prywatnych
obserwacji przyrody wynika że zimy nie będzie, ponieważ róże
na mojej działce mają nowe liście a nawet i pąki a jeden
róży kwiat nawet nieśmiało rozwija się mróz jaki był kilka
dni nie zaszkodził im , modrzew z nowymi przyrostami z tego
roku jeszcze ma zielone igły i wcale nie szykuje się na to
aby opadły.Mam jeszcze drzewko typu wierzba na kiju z
baziami.Bazie już mnie nie dziwią bo co roku o tej porze
nieśmiało pączkują. Krety harcują a i turkuć podjadek skrył
się do norki jak przeszłem obok. Dziś nawet wpadła do
mieszkania biedronka azjatycka!!! Oj klimat nam się zmienia
zapewne. Przy okazji przesyłam mój e-mail gokkus@interia.pl
Serdecznie dziękuję i życzę wszelkiego dobrego. Michał z
Łodzi
Szanowne Ekoradio!
W swoich radiowych wystąpieniach, Pan Andrzej mówi o
bezpieczeństwie bioekometeorologicznym. W nawiązaniu do tego
chciałbym prosić o wyjaśnienie zjawiska, które możemy
obserwować od kilku lat na naszym niebie, a którym są białe
smugi przecinające niebo.
Smugi te widoczne są na pogodnym niebie. Nie są to
chmury, gdyż ślady te zostawiają samoloty lecące na dużej
wysokości. Nie są to również smugi kondensacyjne, gdyż te
rozpływają się w ciągu maksimum 2 minut. Odpowiedzi co do
natury tego zjawiska szukałem w internecie. Natknąłem się na
określenie "chemtrails". Jest wiele teorii na ten temat,
zwłaszcza spiskowych, ale brak jednoznacznych wypowiedzi
naukowców, meteorologów, specjalistów od lotnictwa.
Czy Ekoradio mogłoby przeprowadzić małe śledztwo w tej
sprawie, aby wyjaśnić zjawisko smug, które zamiast znikać
puchną i rozchodzą się w powietrzu zasłaniając niebo niczym
chmury? Problem ten bardzo mnie nurtuje i niepokoi, gdyż
jest to zjawisko stosunkowo nowe, nie tylko na naszym
niebie, ale jak się okazuje na całym świecie.
Pozdrawiam serdecznie,
Marek
Od Red.: list ciekawy, co Państwo sądzicie?
Panie Andrzeju! Czekam na krzyk rozsądku i poczucia piękna,
ale niestety nie doczekałam się i dlatego pytam: czy nikt
nie widzi brzydoty sztucznych kwiatków, ich szkodliwości dla
naszego środowiska. Czy głupota naszych rodaków musi
niszczyć nasza cudna ZIEMIĘ. Zbliża się pierwszy listopada i
nasze cmentarze zamienią się w ogromne plastikowe śmietniska
A może tak jak z torbami plastikowymi wprowadzić zakaz może
sprzedawania "tego" Pozdrawiam Magdalena Żrebiec -Fuk Jasło
Szanowny Panie
Andrzeju !
Pisze Pan w
ostatniej prognozie (21 października), że Europa
szykuje się do sezonu grypowego. Bardzo Pana
proszę, aby przypomniał Pan słuchaczom i
internautom o szczepieniach przeciwko grypie. Te
szczepienia są bardzo skuteczne, niestety nie sa
one obowiazkowe, a powinny być. Niemniej jednak
wielu ludzi nie chce skorzystać z ich
dobrodziejstw, niektórzy boją się zastrzyku.
Tymczasem ja osobiscie szczepię się od
kilkunastu lat i od tej pory udaje mi się
przeżyć każdy sezon jesienno-zimowy bez gorączki
i leżenia pokotem w łóżku. Łapię tylko lekkie
przeziębienia typu katar, lekki ból gardła,
które też przechodzę łagodniej niż wcześniej bez
szczepionki - bez goraczki i "choruję" nie
dłużej niż 2-3 dni. Nawet kontakt z osobą chorą
na grypę przebiegającą ostro kończy się u mnie
najwyżej lekkim katarem.
Lekarze apeluja,
aby się szczepić - i niestety mają rację.
Wystarczy porozmawiać z lekarzem, albo wejść na
jakikolwiek portal medyczny - wszędzie radzą,
aby się szczepić. Szczepionka nie daje wprawdzie
100 % gwarancji, że nie zachorujemy (niemniej
jej skuteczność jest wysoka 70 - 90 %), ale daje
niemal pewność, że choroba będzie
przebiegać łagodniej i bez powikłań, a te
mogłyby być poważne, nawet zagrażające życiu.
Dlatego apeluję do wszystkich, aby przemyśleli:
co lepsze - lekkie i trwające kilka
sekund ukłucie, które jest o wiele mniej bolesne
niż zakłucie się igłą do szycia, czy leżenie
pokotem przez tydzień albo dłużej z gorączką? A
może nawet szpital? Ja o wiele bardziej
boję się goraczki i szpitala, niż zastrzyku.
Również pod względem finansowym szczepionka jest
opłacalna - kosztuje ok. 30 zł, ale za to
zaoszczędzamy na lekach, których jeżeli w ogóle
będą konieczne, to zażyjemy mniej, bo choroba
będzie łagodniejsza, a także na stratach
finansowych spowodowanych naszą czasową
niezdolnością do pracy, tym bardziej, że
niektóre zakłady płacą 80 % wynagrodzenia za
czas przebywania na zwolnieniu lekarskim. A
jeszcze większe straty finansowe mają osoby
prowadzące własny biznes, ponieważ z powodu
choroby muszą zawiesić działalność gospodarczą.
Szczepiąc się zmniejszamy także ryzyko
utraty pracy, pracodawcy nie lubą osób
zbyt często i zbyt długo przebywających na
zwolnieniach lekarskich. Tak więc koszt
szczepionki zwraca się bardzo szybko.
Lekarze
twierdzą, że szczepionka nie tylko zmniejsza
ryzyko zachorowania na grypę, ale również wpływa
na ogólną odporność organizmu, dzięki czemu
również przeziębienia i inne grypopodobne
infekcje mogą przebiegać łagodniej i krócej.
Rozmawiałem z kilkoma znajomymi lekarzami na ten
temat.
Osobiście
uważam, że szczepionka ta powinna być
obowiązkowa, a zwolnione od niej powinny być
jedynie te osoby, u których lekarz stwierdzi
przeciwwskazania do szczepienia, np. alergię na
któryś ze składników szczepionki.
Zaszczepić się
można bardzo łatwo - wystarczy pójść do
najbliższej przychodni, zapłacić za szczepionkę
i wówczas pielęgniarka zrobi nam zastrzyk. Nie
musimy, jak kiedyś iść do lekarza, brać receptę,
potem iść do apteki i znów wracać do przychodni,
aby zrobiono nam zastrzyk. Te procedury zostały
uproszczone - wszystko załatwia się na miejscu -
w rejestracji i w gabinecie zabiegowym.
Jedyny warunek: nie możemy mieć alergii na
białko jaj kurzych i na inne składniki
szczepionki i nie możemy być chorzy w czasie
szczepienia, nie możemy mieć nawet kataru czy
lekkiego przeziębienia. Jeżeli jesteśmy
chorzy, to musimy odczekać ok. 2 tygodnie od
ustąpienia objawów choroby i potem sie
zaszczepić..
Szczepmy również nasze dzieci, te przebywając w
dużych skupiskach innych dzieci i osób (szkoły,
przedszkola) są narażone na zarażenie się grypą,
przeziębieniami i innymi grypopodobnymi
infekcjami. Poza tym dzieci lubią bawić się na
świeżym powietrzu, zwłaszcza w zimie na śniegu,
a to zwiększa ryzyko zachorowania.
Bardzo proszę,
Panie Andrzeju, o apel do ludzi w tej sprawie.
Szczepiąc się chronimy i siebie i innych,
zmniejszając ryzyko i zasięg ewentualnej
epidemii. Bardzo proszę tez o apel do
Ministerstwa Zdrowia, aby rozważyło ono
wprowadzenie obowiązkowych szczepien przeciwko
grypie.
Pozdrawiam
Robert Róg -
Kłodzko
Witam! Za oknem śnieg (jest środa, 14.10.2009r. rano) a u
nas (północne przedmieście Tarnowa, w Małopolsce) zakwitł
kasztanowiec! Dokładniej: całe drzewo zrzuciło liście oraz
owoce, wyraźnie przygotowując się do zimy, natomiast na
kilku najniższych gałęziach pojawiły się młode listki i -
KWIATY! Czyżby tej jesieni miała być jeszcze wiosna?
Pozdrawiam Krystyna
SZANOWNY PANIE REDAKTORZE !
Dziś chciałbym się z Panem podzielić swoim spostrzeżeniem
. 9 października na polach zauważyłem stado
szpaków-pasterzy. Poprzedni raz widziałem je ładnych kilka
lat temu. Te ptaki bardzo rzadko bywają w naszych okolicach
. Długi czas nie mogłem się dowiedzieć jak nazywają sie te
ptaki . Aż kiedyś znalazłem je w internecie ,choć tu mało o
nich piszą . Może w swojej audycji radiowej jeszcze jakie
słowo od siebie zechciałby Pan dorzucić na ich temat.
Nadmieniamy że mieszkamy w pobliżu ujścia Neru do Warty.
Z gorącymi pozdrowieniami dla Pana i całej Pana Świty
Wiesława i Tadeusz Kaniowie
od Red.: ptak ten
jest rzadkim gościem w Polsce i niestety nie przeżywa u nas
swego stadium lęgowego. Wędruje po świecie, bywa w Indiach,
Azji, na Syberii i we wschodniej Europie.
Ten list czytamy ze szczególną estymą i radością:
Szanowny Panie Redaktorze, Niewątpliwie
popularnośc programu I Polskiego Radia związana jest z Pana
audycjami. Obserwuję takie zjawisko, że Program I PR przez
wielu słuchaczy zarówno stałych jak i dorywczych jest
podświadomie kojarzony z Pana audycjami lub Pana nazwiskiem.
Fakt ten można zaobserwowac we wszystkich kategoriach
wiekowych słuchaczy. Jest Pan jak myślę jednym z najbardziej
charyzmatycznych dziennikarzy. Także jestem słuchaczem
jedynki, jednakże z uwagi na różne uwarunkowania dorywczym.
Dziś nie słyszałem żadnej z audycji a podobno mówił Pan, iż
można zamówic prognozę pogody na wybrany okres. Nie znam
szczegółów gdyż informację podała mi słuchaczka w czasie
podróży i niejako przelotnie.O ile jest to aktualne ja
byłbym zainteresowany prognozą od "Ekoradia" niezależnie od
formy w jakiej jest udostępniana, a na jakiś okres
podstawowy, po prostu tak dla orientacji oraz z uwagi na
fakt, że taka prognoza napewno jest czymś oryginalnym i
specyficznym, zważywszy że jest przez Pana firmowana.
Kończąc przesyłam serdeczne pozdrowienia dla Pana i całej
redakcji Programu I Polskiego Radia.
Z poważaniem, Witold Korzycki
Witam Panstwa,
chcialabym
abyscie Panstwo
ponownie zaapelowali
w obronie drzew. Na
terenie gminy
Lesznowola na ul.
Slonecznej miedzy
Piasecznem a
Lesznowola
kompletnie zostaly
ogolocone stare
drzewa z koron.
Zadzwonilam do gminy
i uslyszalam ze sa
one przeznaczone do
wycinki na prosbe
mieszkancow (byly to
topole i podobno
czesto lamaly im sie
galezie). Niestety
nikt nie slyszal o
konserwacji starych
konarow.... Boje sie
ze to dopiero
poczatek
barbarzynstwa na
terenie tej gminy.
Pozdrawiam
serdecznie i zycze
budujacych i
radosnych wiadomosci
I.
Witam serdecznie
panie Andrzeju,
Praktycznie
codziennie slucham
audycji Ekoradio w
Programie Pierwszym
Polskiego Radia, w
zwiazku z tym mam
ogromna prosbe do
Pana. Mamy juz druga
polowe wrzesnia, w
zwiazku tym ze
jestem mlodym
mysliwym czas ten
jest dla mnie
szalenie wazny. W
calym kraju
rozpoczal sie okres
godowy jeleni -
rykowsko,byki
narazie skromnie
graja przy granicy z
Ukraina, otrzymuje
jednak sygnaly od
kolegow mysliwych ze
w calym kraju byki
rycza na calego.
Bylbym bardzo
wdzeczny jakby
przyblizyl Pan
sluchaczom Ekoragia
to niesamowite
zjawisko, jakiego
przy odrobinie
szczescia mozemy byc
swiadkami. Czasem
warto wstac przed
switem by wybrac sie
w lowisko i zobaczyc
milosne uniesienia
jeleni, tych emocji
nie da sie zapomniec
do konca zycia.
Jednoczesnie prosze,
jesli Pan poruszy
ten temat o to aby
przypomnial
sluchaczom-amatorom
grzybow i
spacerowiczom by
starali sie
zachowywac cisze w
lesie. Musimy
pamietac ze las jest
domem zwierzat gdzie
my jestesmy tylko
goscmi a czasem nie
rozwaznym
zachowaniem
niepokoimy zwierzeta
zmuszajac do
opuszczania
legowisk.
Z mysliwskim
pozdrowieniem Darz
Bór!! Student z
Lublina
Liubimy
Polskie. Historija
powtarza sie, Rosija
ponownie stanowisie
niedwiediem i
zagrarza Polski i
Ukrainie . Treba nam
razem byt', bratami,
bo nie zdolamy
Moskwy. Musimy
pamientac i Katyn',
i tysiacze
zamordowanych w
Ukrainie Zachodniej.
Prosze Pana mowic o
tem w pogodie bo jak
Pan mowi to i pogoda
Duchu terz.
Aleksander Korol'
Poczajow Ukraina
Zachodnia.
Od dłuższego czasu w
różnych mediach
słyszy się o
wymieraniu pszczół.
Ponoć jak zginie
ostatnia pszczoła,
za kilka lat wymrą
ludzie. Otóż mam
działkę w POD w
Szczecinie i
obserwuję dziwne
rzeczy. Jeszcze
kilka lat wstecz,
wiosną w okresie
kwitnienia drzew na
mojej działce od
pszczół aż huczało,
było ich pełno.
Potem z roku na rok
było ich coraz
mniej.W tym roku
zaobserwowałem w
czasie kwitnienia
dosłownie kilka
pszczół. Więcej było
trzmieli. Obawiałem
się, że nie zapylone
drzewa nie wydadzą
owoców. A tu
niespodzianka.
Takiej
obfitości plonów jak
w tym roku jeszcze
nie miałem. I to
wszystko: czereśnie,
wiśnie, gruszki
(klapsa), borówka
amerykańska i aronia.
Coś mi tu nie
pasuje, czy może mi
to ktoś
wtajemniczony
wytłumaczyć.
z
pozdrowieniem
J.Rodak
Prosze
obwiescic, że to nie dzieci ze
szkoł maja oczyszczać lasy,
rowy, nie użytki. w ramach DNIA
ZIEMI ..lecz kazda gmina powinna
wziac mieszkańcow ...tych
starszych ludzi którzy maja
auta, fury, traktory i którzy
zaśmiecają lasy starymi
sprzętami domowymi, meblami
odzieża itd... a nie nasze
dzieci czy wnuki ...ktore musza
sprzątac głupotę starszych
ludzi!!!!!!!!!!!Niech w piersi
bija sie najpierw ludzie
starsi...poźniej uczyć
młodych...
Rozmawialam ze swoim
kuzynem z świetokrzyskiego i tak
uważamy wspólnie; jako,że czasem
jeżdzimy do lasów na
spacery....(On tam a my tu)
To nie dziecko taszczy
lodowkę, to nie dziecko spuszcza
olej z traktora, to nie
dziecko....obciążać finansowo
gminy bo to mieszkańcy gmin
zaśmiecają ...
Pozdrawiam serdecznie JK.
podkarpackie
Dzien dobry,
Moc serdecznych pozdrowien z
Wilna. Od rana piekna sloneczna
pogoda. Napisze kilka slow o
sprawach zwierzat a raczej o
pupilach. Jakis czas temu Samorzady
Wilna i Kowna postanowily, ze
mieszkancy moga trzymac w domu
pieska czy kotka tylko i wylacznie
za zgoda pisemna sasiadow z calej
klatki schodowej...sytuacja ta
doprowadzila do zwiekszenia ilosci
bezdomnych psow i kotow. Jak sie
okazalo - postanowienie te jest nie
zgodne z Konstytucja RL. Posiadacze
pupili pisza listy protestu do
Samorzadow. Poprostu jacys
pracownicy Samorzadow nie lubia
zwierzeta i zlosliwie wymyslili
takie postanowienie. Jak mozna nie
lubic np.takie male chucherko???
Pozdrawiam serdecznie. Danusia z
Wilna
Dzień dobry Panie Andrzeju!
Codziennie niecierpliwie czekam
na ekoradio!
Jak to dobrze że ktoś taki jak
Pan, umacnia w nas miłość do
przyrody.
Często w Pana audycjach opowiada
Pan o dziwnych zjawiskach.
Dziś ja mam ciekawostke...
Moja jabłoń (papierówka)
zakwitła wiosną, ale niestety po
fali przymrozków wszystkie
kwiaty zmarzły.
A dziś dostrzegłem coś dziwnego-
jabłoń ponownie zakwita. Są to
pojedyncze kwiaty.
Czy to nie dziwne?
Pozdrawiam serdecznie i życze
sukcesów!
Wierny słuchacz Krzysztof z
Wincentowa gm.Końskie.
Witam! Mieszkam w małej wiosce w
województwie Dolnośląskim, gmina i
powiat Góra. Wieś leży na uboczu,
jej niewatpliwą zaletą jest masa
zieleni. Wszedzie rosną drzewa,
krzewy i pomimo zaniedbanych
budynków dzięki tej zieleni jest tu
naprawdę ładnie. Cechą zauważaną
przez wszystkich przyjezdnych jest
natomiast tragiczny stam drogi i
pobocza. W tym roku mają się odbyć u
nas dożynki gminne, właśnie trwają
przygotowania do tej imprezy.
Polegają one na wycinaniu
przydrożnych krzewów. Komu
przeszkadzają rosnące za przydrożnym
rowem krzewy dzikich róż nie
potrafię zrozumieć. Czy symbolem
zadbania drogi dla służby drogowej
są sterczące przy drodze
pozostałości krzewów wierzb? Bo o
usunięciu korzeni wycinanych drzew
panowie ci najwyraźniej nie
pamietają. Skupiając sie na "dbaniu"
o przyrodę, brakuje słuzbie drogowej
czasu i środków na zadbanie o
pobocza dróg, więc wypełniają dziury
PIASKIEM. Szkoda, że władze gminy
nie interesują się takimi sprawami.
Kiedyś usłyszeliśmy w Urzedzie
Ochrony Środowiska, że jeśli tak nam
zależy na drzewach to może
powinnismy założyc jakąś fundacje na
ich rzecz. To po co w takim razie
taki urząd w gminie? Serdecznie
pozdrawiam.
Anna z Radosławia
Słucham Pana audycji od
1992 r., a więc od chwili, kiedy
zagościły one na antenie radiowej.
Miło słyszeć, kiedy Pan ze swadą i
iście poetyckim językiem opowiada o
sprawach, które ważne są dla
wszystkich ludzi.
Porównuję Pana do takich postaci,
jak Jan Nowak Jeziorański, czy
Władysław Bartoszewski. Pan
reprezentuje to mądrzejsze
pokolenie, które wiedziało i wie,
czym jest dobro Ojczyzny i miłość do
niej.
Dobrze, że są jeszcze tacy
ludzie, od których można się nauczyć
wiele cennych rzeczy.
Serdecznie pozdrawiam.
Sylwester Chmielewski.
ZGROZE BUDZI WE MNIE TO W JAKI
SPOSOB WLADZE GMINY SADOWNE
PODCHODZA DO SYTUACJI LICZNIE
GNIAZDUJACYCH TAM BOCIANOW. BRAK
REAKCJI NA SYGNALY OD MIESZKANCOW I
DZIALKOWCOW O STANIE GNIAZD LUB O
ICH ZNISZCZENIACH A NIEKIEDY
TAJEMNICZYCH ZNIKANIU ICH CZEGO
BYLEM SWIADKIEM. PRZYKLAD -- GNIAZDO
RODZINY BOCIANOW GDZIE OPROCZ
DOROSLYCH SA TRZY MALUTKIE OSUNELO
SIE ZE SLUPA ENERGETYCZNEGO NA
PRZEWODY. STAN TEN GROZI ZWARCIEM ZE
WSZYSTKIMI KONSEKWENCJAMI DLA PTAKOW
ILUDZI WE WSI. MIESZKANCY OW FAKT
WIELOKROTNIE ZGLASZALI W GMINIE I CO
? I NIC. USLYSZELI ZE PODEJMA
DZIALANIA JEZELI PTAKI BEDA POWRACAC
CONAJMNIEJ DWA LATA. JA JEZDZE TAM
NA DZIALKE , NA RYBY OD DZIESIECIU
LAT I ZAWSZE TAM BOCKI GNIAZDOWALY.
SMAKU DODAJE FAKT ZE WIES ZNAJDUJE
SIE NA TERENIE NADBUZANSKIEGO PARKU
KRAJOBRAZOWEGO NA SZLAKU O - O
IRONIO BOCIANICH GNIAZD. CZYZBY
WALACE SIE TABLICE I GNIAZDA
SWIADCZYLY O KONCU PROGRAMU ,
PIENIEDZY I CHECI BEZINTERESOWNEJ
POMOCY? / WIES MOZYCZYN W GMINIE
SADOWNE WOJ. MAZOWIECKIE. W IMIENIU
WLASNYM I CZULYCH NA KRZYWDE CZESCI
MIESZKANCOW PROSZE O
ZAINTETRESOWANIEM SIE TYM PROBLEMEM.
OBAWIAM SIE ZE TEMAT TEN ISTNIEC
MOZE NA INNYCH TERENACH W NASZYM
KRAJU.
WITAM PANIE ANDRZEJU !!
TAKA TEMP BYŁA DZIŚ O 18.24
W SŁOŃCU + 55,1 C
W MIESZKANIU WEWNĄTRZ + 37,2 C
DATA 23.07....
DZIŚ TAK BYŁO W CZERNICY ( wioska
między Rybnikiem a Raciborzem ) -
POWIAT RYBNICKI , WOJ. ŚLĄSKIE ...
POZDRAWIAM..
Stanisław Fojcik...
Panie Andrzeju, słucham jedynki i
czekam niecierpliwie na Pana
prognozy pogody :)
Tak sobie pomyślałam, że tylko
chleba na zakwasie u Pana brakuje :)
Przesyłam jeden z chlebów na
zakwasie, upieczony oczywiście
przeze mnie / proszę przyjąć
wirtualny poczęstunek! /
Chociaż tym podziękuję, że po prostu
Pan jest z nami :)
Pozdrawiam serdecznie :)
Wierna słuchaczka EKO RADIA

Szanowny Panie Redaktorze!
Serdecznie pozdrawiam Pana z
Osin k/ Puław. We własnym
imieniu i w imieniu wszystkich
moich parafian pragnę podzielić
sie radością ostatnich dni. We
wtorek 30 marca o godzinie 16.07
przyleciał do nas nasz bocian
Wojtek. Może nie byłoby w tym
nic szczególnego, gdyby nie
fakt, że to już piąty raz jak
goszczą w swy gnieździe, które
same wybudowały na wieży naszego
kościoła. Cała społeczność z
utensknieniem wypatrywała
naszych bocianów. Tylko
nieliczni jakoś dziwnie
odwracali wzrok. Czy to może
mieć związek z historiami jakie
opowiada się dzieciom? Może i
tak, bo od pięciu lat zauważam
wzrost urodzin w Osinach/ można
sprawdzić w księgach
metrykalnych/. Gdy już zadomowią
się na dobre i zaczynają
wychowywać młode, to wtedy dają
prawdziwą lekcję rodzicielskiej
troski i opieki. Nie jeden
człowiek powinien się od nich
tego uczyć.
Może przy okazji pobytu w
Janowcu będzie miał Pan
sposobność naocznie sprawdzić
jak mają się nasze bociany. Mi
osobiście było by miło. A tak
jeszcze na marginesie chciałbym
polecić Panu pewną stronę. Być
może Pana zainteresuje, chociaż
niech nie zmyli jej nazwa.
www.wilki.zyrzyn.pl
Kłaniam się nisko i pozdrawiam.
Proboszcz Parafii Matki Bożej
Królowej Polski w Osinach
Ks.
Andrzej Mizura.
Szczęść Boże!
Witam Pana ,
Bardzo sie cieszę, ze jest Pan w
'lecie z radiem'...lubie słuchać
najnowszych prognoz.
Zawsze staram sie słuchać
Pańskich prognoz, bo według mnie
one sie najbardziej
sprawdzają...
Mam nadzieje, że będzie Pan
występował w 1 jeszcze bardzo
długo ;)), bo wszyscy w moim
domu wierzą w Pana prognozy...
Z
niecierpliwością czekamy na
następną transmisje...
Do słyszenia ;]
Szanowny Panie
Andrzeju.
Ślę serdeczne
pozdrowienia Panu i wszystkim,
którzy słuchają Ekoradia i zagladają
na stronę Niezapominajek.
Pańskie prognozy
zawsze się u nas sprawdzają.
Kocham moją Ojczyznę,
jeszcze bardziej moja ziemię.
Co rano zachwycam
się jego kwiatami.
Dzis tj.17.07
godz. 11.30 - 33
stopnie.Zmysłówka kolo Grodziska
Dolnego na podkarpaciu.
Jeszcze raz
serdecznie pozdrawiam.
Szanowny Panie Andrzeju !
Chciałem zwrócić uwagę Pana i słuchaczy
Eko-Radia na źle zorganizowaną segregację
odpadów, a właściwie jej brak. Niemal każdy z
nas wyrzuca do śmieci opakowania szklane (np.
słoiki, butelki) czy metalowe (np. puszki po
piwie i innych napojach) czy makulaturę.
Tymczasem opakowania te mogłyby być ponownie
wykorzystane. Szklane słoiki po dżemach,
konfiturach czy po dziecięcych zupkach i
soczkach typu "Gerber" czy Bobovita" mogłyby być
z powodzeniem ponownie wykorzystane w tym samym
niemal celu. To samo jest ze szklanymi
butelkami. Przecież takie opakowanie po
dokładnym umyciu nadaje się do ponownego
wykorzystania. Pamiętam czasy za PRL-u, gdy
istniały punkty skupu opakowań szklanych. Można
było do takiego punktu zawieźć różnego rodzaju
butelki i słoiki spotykane w handlu i jeszcze
dostawało się za nie pieniądze, niemal takie
same, ile wynosiła kaucja za te butelki w
sklepie. Nawet większość sklepów spożywczych
przyjmowała takie opakowania, a bez problemu
można było oddać na wymianę butelkę np. po
wodzie mineralnej kupując wodę mineralną -
wymieniało sie pustą butelkę na pełną płacąc
tylko za samą jej zawartość - bez kaucji. Dziś
niestety coraz mniej sklepów przyjmuje takie
opakowania na wymianę. Dlaczego nie prowadzi się
dzisiaj takiej zbiórki butelek i słoików, nawet
za darmo? Dlaczego nie ujednolici się z powrotem
butelek i innych opakowań szklanych tak jak to
było dawniej, kiedy obowiązywały określone
rodzaje butelek - jeden typ stanowiły butelki od
wody mineralnej, oranżady i napojów (0,33 l)
nieco większe były butelki od piwa (0,5 l),
określony kształt i pojemność miały też butelki
od wódki, takie same były od octu, podobnie było
ze słoikami od dżemów i konfitur. Ułatwiało to
wymianę butelek w sklepach, kupując wodę
mineralną np. "Cyrankę" można było oddać na
wymianę butelkę po "Staropolance" czy
oranżadzie, bo były one jednakowe. Podobnie było
z butelkami od piwa czy wódki - niezależnie od
marki napoju miały one taki sam kształt i
pojemność i nie było problemu z ich oddaniem czy
wymianą. Fakt, że dzisiaj butelki od
poszczególnych napojów mają różną pojemność, ale
można ujednolicić ich kształt. A dzisiaj każdy
producent stosuje "swoje" butelki, co utrudnia
ich swobodną wymianę w sklepach i ponowne
wykorzystanie. Tak np. zrobił Zespół Uzdrowisk
Kłodzkich w Polanicy-Zdroju - producent
"Staropolanki", tak samo robią browary i
gorzelnie, a także producenci soków, dżemów i
innych przetworów. Dlatego kupując
"Staropolankę" nie można oddać butelki po innej
wodzie mineralnej, bo są inne butelki. Tak samo
jest z innymi artykułami. Efekt tego jest taki,
że nie mogąc wymienić tych butelek w sklepie
wyrzucamy je na śmietnik, albo, co gorzej, w
lesie - zanieczyszczając środowisko i stwarzając
zagrożenie pożarowe. Ale nawet w takiej sytuacji
ponowne wykorzystanie tych opakowań jest możliwe
- wystarczyłobypo prostu odsyłać je do
producenta. Do zbierania tych butelek można
byłoby zobligować odgórnie sklepy spożywcze na
tej samej zasadzie, jak teraz sklepy ze sprzętem
AGD/RTV muszą przyjąć od klienta np. stary
telewizor, gdy ten kupuje nowy, niezależnie od
jego marki. Wtedy każdy mógłby oddać np. słoik
po dżemie czy butelkę po piwie do każdego,
najbliższego nawet sklepu podczas robienia
zakupów zamiast wyrzucać na śmietnik i
opakowanie zostałoby ponownie wykorzystane.
Drugim sposobem byłaby zorganizowana na szeroką
skalę segregacja odpadów - takie opakowania
można byłoby wyrzucać do specjalnych kontenerów
przeznaczonych do tego celu - już gdzieniegdzie
na osiedlach spotyka się oddzielne kontenery na
szkło, metal, makulaturę, plastik, choć nie mam
pewności, jak to jest z tą segregacją w momencie
opróżniania tych kontenerów przez firmy
zajmujące się wywozem odpadów, podobno nie
najlepiej. Podobnie sprawa ma się ze złomem i
makulaturą. Takie np. puszki po piwie można
przecież przetopić i wykorzystać ponownie
aluminium jalo surowiec wtórny. Podobnie jest z
pozostałym złomem. A makulatura? Ta sama sprawa
- ile drzew w polskich lasach można byłoby
ocalić wykorzystując papier np. ze starych
gazet, kartonów itp? Wystarczyłoby pomyśleć nad
zorganizowaniem zbiórki tych surowców wtórnych
możliwie najbliżej każdego z nas, w sklepach, w
kioskach z gazetami (te mogłyby zbierać
makulaturę, np. stare gazety w zamian za nowe),
zorganizowanie segregacji odpadów na skalę
krajową (tym mogłyby się zająć firmy zajmujące
się wywozem nieczystości i utylizacją odpadów) i
odpowiednie nagłośnienie tej sprawy w mediach.
Serdecznie pozdrawiam
Robert Róg - Kłodzko
Od Red.: pomysły
naszego słuchacza są oczywiście słuszne i znane
ale w Polsce nie potrafimy tego zorganizować. W
Unii Europejskiej uważa się Polskę obok Italii
za kraje szczególnie bezradne wobec obiegu
opakowań. Po prostu Polscy powinni chcieć, ale
kiedy będą chcieli chcieć? Zapraszamy do
dyskusji na forum
Witam Państwa mam Na imię Ania mieszkam w
Żyrardowie. Przepraszam Państwa za błęndy ale
jestęm niewidoma i niepełnosprawna ruchowo
poruszam się na wuskó nie znam Brajla a kąmp
daje bardzo trudne na słóch sugestje. Pisze, do
Państwa przedywszystkim po to żeby pogratólować
tak świetnej strony ja oczywiście niewiem jak
ona wygląnda graficznie ale dla mnie jest ważne
to, że naprawdę bardzo słobodnie mogę chodzić po
niej za pomocąm probgramów, do ot czytu ekranu a
żeby Państwa za dużo nie zanudzać. To na piszę,
że naprawdę mało jest takichstron jak ta wnecie.
Już nie chce pisać, że Pan Andżiej Zalewski jest
naprawdę wspaniałym człowiekiem!. Serdecznie
Państwu gratluję i przepraszam za być może
trochę przydługi mejl ale naprawdę jestę z tej
strony zadowolona. jeszcze raz pozdrawiam Ania
Jędral z żyrardowa.
Od Red.: Pani Aniu,
pozdrawiamy cieszymy się Pani radością.
Witam Pana Andrzeja
i cale ekoradio.
Przyroda to slowo
slyszymy i widzimy na rozne sposoby,ale dopiero
nasza niejako wrazliwosc i punkt widz\enia
okresla to co chcemy widziec.Jak kiedys do Pana
napisalem nasza Slaska tozsamosc jest niejako
symbioza naszego otoczenia,.nasi Bracia mniejsi
i kazda roslinka jest przez nas Slazakow
holubiona,moze to wydawac sie dziwne bo ktos
zamieszkujacy Bieszczady czy teren puszczy czy
inne miejsce przyrodnicze powie no co wy wiecie
o przyrodzie.Moi drodzy przyjaciele Slazacy b
yli skazani przez wieki na egzystencje i
industrializacje a wiec niebyt w naturze ,i to
spowodowalo ,ze jestesmy ludzmi nader wrazliwymi
nie tylko na globalne problemy przemyslowe, ale
rozczula nas nawet jedna we wsi psina ,.roslinka
o nazwie nieznanej czy bociek o ktorym do
znudzenia beda pisaly regionalne media,to
czulosc i milosc do przyrody ,to gadajacy
staruszkowie do swoich pupilkow,mlodzi dumni ze
swych pieskow i kotkow i butni slazacy z swoich
ogrodow pelnych .....wszyskiego co zyje,widuje
na codzien ludzi dumnie ukazujacych swoje ogrody
liczacych ilosci slimakow,glupie?dla mnie
prawdziwie slaskie.Milosc do przyrody to czulosc
do zycia i akceptacja otoczenia,eliminacja
wrogosci wobec zycia ,widzenie piekna zarowno w
cudownosci kwiatu jak i sieci owada,piekna
koloru a przedewszystkim szacunku i pokory co
dla nas Slazakow jest priorytetem naszego
wspolnego istnienia.Dziekujemy za te audycje i
Panskie widzenie swiata jest to dla nas wazny
element naszej wspolnej sprawy jaka jest POLSKA.
Pozdrawiam wszystkich rodakow z nader wszystkich
milujacych przyrode. Piotr Malajka Dziergowice
Opolskie
Witam!
Panie Andrzeju, nie tylko ogniwa (zestaw
przynajmniej dwóch ogniw to bateria właśnie),
ale też akumulatory żarówki świetlówki tworzywo
sztuczne tak chętnie spalane w niskich
temperaturach i to przez wydawałoby się
wykształconych ludzi.. Jeżeli ktoś zwraca uwagę
na sprawy segregacji utylizacji odpadów szeroko
pojętej ekologii jeździ rowerem do tego w kasku
z oświetleniem i w kamizelce to jest w
społeczeństwie uważany za dziwaka. Ktoś
powiedział że: "człowiek został obdarzony
rozumem i wolną wolą tylko rozumu nie używa a
wolnej woli nadużywa". Nie gospodaruje się
właściwie odpadami spala tworzywa wyrzuca byle
gdzie albo zakopuje je w ziemi. Niewiele jest
punktów gdzie można byłoby te niebezpieczne dla
środowiska odpady oddać. i tak naprawdę mało
kogo to obchodzi. Dziękuję że pan wspomina na
antenie o tym temu tłumowi ale to chyba niestety
będzie jedynie "waleniem głową w mur". Oby nie..
Pozdrawiam Artur Skłodowski
Od
Red.: powyższy list zresztą nie jedyny był
reakcją naszego Słuchacza na apel EkoRadia
dotyczący zbierania wykorzystanych bateryjek i
akumulatorów.
Witam Szanowny Panie Zalewski!
Mieszkam w Lublińcu - mieście położonym wśród
pięknych lasów garbu woźnickiego. Mamy tutaj
niedocenioną piękną przyrodę - lasy z łączkami,
gdzie często widzę zające, od czasu do czasu
sarny, lisy, ptactwo drapieżne ale też kukułki,
pliszki, sikory, sikorki modre, dzięcioły,
śpiewające kosy i wiele, wiele innych cennych
gatunków tak bardzo polskich. Kocham przyrodę,
uwielbiam ją obserwować, to jak się zmienia wraz
z porami roku. Niedawno wybudowaliśmy się tuż
przy lesie, przez podwórko płynie
rzeczka(chociaż dzisiaj to wątpliwa zaleta
patrząc na to co się dzieje, ale walory
estetyczne i duchowe takiego strumyczka są
zapewnione). Ale do rzeczy - każdego dnia jestem
na spacerze w lesie - jestem prze-ra-żo-na tym,
co obserwuję. Pobliscy mieszkańcy - którzy
mieszkają tuż przy lesie wynoszą doń wszystko -
nawet pozostałości po remontach. Serce boli.
Młodzi ludzie regularnie urządzają sobie
ogniska, a przez dróżki leśne stale jeżdżą
wycieczki samochodowe - mam wrażenie, że jest
ich coraz więcej. To smutne. Czemu nikt tego nie
ukróci? Nie mam pojęcia. Czasem zatrzymuję takie
auta i zwracam uwagę, ale w odpowiedzi slyszę
agresywne słowa lub zwyczajnie szyba auta jest
zamykana. Cóż to chyba znaki czasu. Ja mam 33
lata i nie tak byłam wychowana. Mój dziadek był
nadleśniczym, kochał las i tą miłością
skutecznie mnie zaraził. Tylko, jak sprawić aby
i inni zaczęli przyrodę kochać? Mam ochotę
zrobić zdjęcia tych śmieci w lesie i
poprzyklejać w mieście, aby wszyscy się
napatrzyli na swoje dzieło... Życzę dalszej
wtrwałości w Pana misji. Pozdrawiam serdecznie,
Katarzyna
Panie Redaktorze
wspominał Pan dziś w radio o
deszczach na św. Jana, mnie szczególnie
interesuje meteoroogia ludowa i wiem, że w
polskiej tradycji rolniczej św. Jan Chrzciciel
wyznaczał datę rozpoczęcia sianokosów: „Na
świętego Jana ruszajmy do siana”.
Św. Jan Chrzciciel sprowadzał
częste deszcze: „Gdy święty Jan łąkę kosi, byle
baba deszcz uprosi”. Wieśniacy znali
przepowiednie: „Zacznij sianokosy, zapłaczą wnet
niebiosy”.
Nie służyło to suszeniu trawy,
która w formie siana, miała stanowić pożywienie
dla bydła na długą zimę. Uprzedzano więc: „Nie
raduj się chłopie, że masz siano w kopie; jak je
ujrzysz w stogu powiedz »Chwała Bogu!«”.
pozdrawiam
Ewa
Witam.
Panie Andrzeju
chce przekazać informację dot. opadu na posterunku
opadowym IMGW w Borowie(woj. Dolnośląskie).
Przekazał on informacje o opadzie dobowym 70mm.
Patrząc na ubiegłą pogodę, cały ten opad spadł
podczas porannej burzy.
Pozdrawiam,
Kuba
Na Litwie noca Swietojanska stala sie wielka tragedia -
zamiast Swietowac - mieszkancy rejonu Kejdanskiego musieli
ratowac swoj donytek oraz zywiola przed nagla powodzia po
straszliwej ulewie i nawalnicy. Danuta Rynkiewicz, Wilno
Panie Andrzeju, Nie wiem czy Pan zauważył, ale w tym roku
mamy niebywałą sytuację (cytując Pana). Od końca kwietnia
średnia temperatura powietrza spada zamiast rosnąć. Na
działce pod Olsztynem wszystko stanęło. Truskawki dopiero
teraz w deszczu dojrzewają, ogórków gruntowych możemy się
nie doczekać, a owoce z drzew będą z pewnością bardzo
kwaśne. Nie pamiętam jak żyję tak niskiej w połowie czerwca
temperatury wody w jeziorach. Jeśli nie będzie w lipcu
upałów to być może temperatura w większych i
głębszych jeziorach nie przekroczy tego lata temperatury
17 stopni. Czyżby ocieplenie klimatu było w odwrocie? :-)
Pozdrawiam, Henryk Jokiel
Szanowny Panie Andrzeju !
Z pewnym niepokojem śledzę
Pańskie i nie tylko Pańskie prognozy o nadciągających
deszczach świętojańskich. Oprócz Pańskiej strony śledzę też
prognozy na innych stronach internetowych, w tym na portalu
pogodowym
www.twojapogoda.pl i wszystko układa się w jedną całość,
z tą tylko różnicą, że redakcja "Twojej Pogody" nie używa
tego określenia. Zacytuję dzisiejszą najnowszą prognozę z
tego portalu:
Na południu ulewy, możliwe
podtopienia
(19.06/18:11)
- Silne deszcze przechodzą nad południową częścią
naszego kraju. Pierwsze ulewy przeszły nad południową
częścią województwa śląskiego oraz zachodnią i północną
małopolskiego jeszcze w godzinach przedpołudniowych.
Następnie wczesnym popołudniem znad wschodnich Czech dotarła
kolejna strefa intensywnych opadów o charakterze ciągłym.
Tym razem padało na znacznie większym obszarze w
województwach: opolskim, śląskim, małopolskim, łódzkim i
świętokrzyskim. Padało ulewnie bez przerwy przez ponad 4
godziny. Obecnie nad regionem opady ustały, ale już nadciąga
kolejna strefa deszczu. Padać będzie przez całą najbliższą
noc i jutro przez cały dzień. W województwach: śląskim,
małopolskim, świętokrzyskim, podkarpackim, lubelskim i na
południu mazowieckiego opady nadal mogą mieć charakter
ciągły. Właśnie z tego powodu temperatura jutrzejszego
popołudnia w regionie może nie przekroczyć 13 stopni.
Sytuacja nie jest pomyślna, ponieważ częstych, a nawet
ciągłych opadów spodziewamy się na południu Polski przez
następne 5 dni. W ciągu każdej doby na metr kwadratowy ziemi
może spadać 10-20 litrów wody, a podczas burz nawet do 30-50
litrów. W ciągu kilku dni może spaść ponad 100 litrów
deszczu. Możliwe są więc przekroczenia stanów ostrzegawczych
i alarmowych na dopływach, zwłaszcza Wisły, w niewiele
mniejszym stopniu także Odry. Jeśli prognozy się nie
poprawią i obfite opady utrzymają się przez kilka dni, to na
Śląsku, w Małopolsce i na Podkarpaciu możemy mieć zagrożenie
powodziowe. Przyczyną ulew są bogate w wodę układy niżowe z
południa Europy, które nie będą mogły wędrować na wschód z
powodu panowania nad Kaukazem i południową Rosją słonecznego
wyżu.
www.twojapogoda.pl
Mam pewne pytanie do Pana: czy
to nie przypadkiem deszcze świętojańskie spowodowały
katastrofalną powódź w 1997 roku? Jak podał cytowany powyżej
portal
www.twojapogoda.pl przyczyną były tzw. niże genueńskie
wędrujące właśnie z południa Europy i niosące ciężkie chmury
obficie wypełnione wodą. Niże z południa Europy zawsze niosą
obfite opady i często powodują podtopienia i powodzie.
Dodam, ze mieszkam w Kłodzku - jednym z miast, które
najbardziej ucierpiało w tej powodzi i chciałbym się
dowiedzieć, czy nie grozi nam powtórka z 1997 r.?
Mam jeszcze jedno pytanie -
zaczyna się "Lato z Radiem", czy znowu będzie ono bez
Eko-Radia? Mam gorącą prośbę - czy mógłby Pan coś zrobić,
aby Eko-Radio wróciło na antenę "Lata z Radiem", bo "Lato z
Radiem" bez Pańskich prognoz wygląda mniej więcej tak samo,
jak wyglądałoby Boże Narodzenie bez Pasterki, kolęd, choinki
i wigilijnej wieczerzy. Eko-Radio nadal mi sie kojarzy z tą
wspaniałą wakacyjną audycją, choć zostało zdjęte z jej
anteny. To właśnie słuchając "Lata z Radiem" zaczałem
słuchać Pańskich ciekawych prognoz, Eko-Radio pięknie
wpisywało się w tę audycję, wiadomo bowiem, że Pańskie
prognozy interesowały urlopowiczów i wczasowiczów, do
których "Lato z Radiem" było adresowane.
Dziwię się prezesom Polskiego
Radia, że w dobie tak silnej konkurencji ze strony
komercyjnych stacji radiowych pozbyli się takich fachowców.
Eko-Radio powinno kategorycznie
powrócić do "Lata z Radiem" i być emitowane 3 razy po godz.
9.00, 10.00 i 11.00. Mam nadzieję, że szefostwo Jedynki
podejmie jakieś konkretne kroki w tym kierunku.
Pozdrawiam
Robert Róg - Kłodzko
Informuję że dzisiaj rano 4 czerwca przed godz 6 rano w
Górowie Iławeckim,woj- Warmińsko Mazurskie,spadł silny
grad,wielkośći grubego pęcaku,a temperatura w tym czasie wyno-
siła tylko +3 stopnie,na wys.1,1m nad ziemią.
Zojana
Dzien dobry
Tylko co wlaczylam radio i czekam na Pana prognoze, bo w
Wilnie tylko co chyba oberwala sie chmura i padal snieg z
gradem, a temperatura spadla do +3oC a teraz wyszlo sloneczko i
temperatura idzie w gore... Posylam zdjecie z mojego balkonu.
Pozdrawiam serdecznie. Danusia
Witam.
Na wstępie tego listu
chciałem Panie Andrzeju napisać, iż często słucham audycji
Eko-Radio. Piszę ten list, gdyż popieram Pana bardzo częste
apele o opamiętanie się i nie wywożenie wszelakich odpadów do
lasu. Niestety mam wrażenie że apele te trafiają po części w
próżnię. Mamy niesamowitą znieczulicę społeczną w tej sprawie,
swojego rodzaju przyzwolenie na takie zachowania. Wydaję mi się
że jest to też kwestia zaniedbania i niedofinansowania
państwowych służb, które powinny z urzędu tropić, wysoko karać i
eliminować tego typu przypadki. Oczywiście zdaje sobie sprawę z
tego, że jest to trudne w wykonaniu zwłaszcza na bardzo dużych
obszarach leśnych, ale mimo wszystko wydaje mi się, że nie jest
w tej kwestii czynione wystarczająco dużo, żeby chociaż w małym
stopniu ograniczyć ten proceder. Państwo wydaje ciężkie
pieniądze na walkę z ogólnoświatowym terroryzmem a tymczasem w
"naszym ogródku" czyli w naszych polskich lasach rośnie nam
bomba ekologiczna z opóźnionym zapłonem, uzbrajana przez naszych
obywateli.
Jest jeszcze druga
kwestia - drugi proceder - masowe wiosenne i jesienne wypalanie
traw liści na łąkach, w pobliżu lasów, zagrodach, ogródkach,
polach etc. Z tego co się orientuje jest to proceder nie tylko
niebezpieczny i szkodliwy dla środowiska naturalnego ale także
zakazany (przy czym w kwestii prawnej odnośnie zakazu mogę się
mylić - tu nie jestem do końca zorientowany). Proceder ten nie
jest ścigany przez służby za to odpowiedzialne - pytanie czy są
w ogóle takie? Taki prosty i obrazowy przykład. Często jeżdżę
samochodem po południowej Polsce, w szczególności okolice
Krakowa, Wieliczki. Na całej trasie człowiek podczas jazdy
niejednokrotnie wręcz dusi się od zadymienia pochodzącego z
wypalanych traw i tego co zostało zmiecione z pola o spalanych
plastikowych butelkach w zagrodach już nie wspominając
(szczególny wyraz ludzkiej głupoty). Żadne służby się tym jak
dotąd chyba nie zainteresowały (przynajmniej ja nie zauważam
takich efektów gdyż wypalanie to jest dokonywane regularnie co
roku). Skoro ja jadąc samochodem i nie zatrzymując się jestem w
stanie zaobserwować, gdzie jest mniej-więcej punkt wypalenia,
widzę krzątające się nieopodal jakieś osoby to nie wierzę, że
odpowiednie służby nie mogły by skutecznie wyśledzić i ukarać
sprawców tego procederu. Wystarczyłoby przecież przejechać się
raz/dwa razy nieoznakowanym samochodem na odcinku około 20 km i
jak na dłoni z samochodu widać w którym miejscu, a dociekając
dokładniej, przez kogo jest to czynione. Nie trzeba nawet silić
się, zatrzymywać, wysiadać z samochodu, żeby widzieć
w którym miejscu jest zarzewie ognia, na czyim polu/podwórku
jest to czynione. Sami sobie zatruwamy powietrze i przyrodę nas
otaczającą i dziwimy się potem, że przyroda odpłaca nam tym z
naddatkiem - wszelkie gwałtowne zjawiska atmosferyczne po części
na pewno biorą się z tego co przyrodzie swoim zachowaniem
czynimy. Nie wspominając już o kwestiach zdrowotnych, coraz
intensywniej występujących wśród dzieci ale i także u dorosłych,
alergiach. Jak wiadomo, zjawisko alergii bierze się przede
wszystkim z postępu cywilizacyjnego a dokładniej z
zanieczyszczenia środowiska (badania udowodniły że częściej na
alergie zapadają mieszkańcy miast niż terenów wiejskich).
Powołując się na "Dziennik Polski" z 29 maja 2009 roku,a
dokładnie dodatek Kronika Krakowska prawie 70 proc. dzieci w
wieku szkolnym ma alergie!!! Po przeczytaniu takich danych
zastanawiam się, jakie dane statystyczne, jakie badania mogą
przemówić bardziej do sumienia przeciętnego polskiego obywatela,
aby zaczął wreszcie lepiej dbać o otaczającą nas przyrodę.
Gdy tak sobie dodamy
teraz obrazy zaśmiecanych lasów, wypalania traw, spalania w
swoich ogródkach (piecach domowych) plastikowych butelek i
innych sztucznych produktów, rysuje się nieciekawy obraz Polaka,
który zaśmieca całe swoje otoczenie - co jest najbardziej
uderzające - ten sam Polak chce jechać na weekend do pięknego
lasu, oddychać świeżym powietrzem, pić czystą wodę źródlaną etc.
etc. obraz bardzo ironiczny i wręcz ciężki do zrozumienia.
Kończąc, chciałbym
Panu życzyć dużo zdrowia i wytrwałości, by mógł Pan w dalszym
ciągu na antenie Eko-Radia apelować i uczulać na te wszystkie
zjawiska które tu opisałem. Mam nadzieję, że przyniesie to jakiś
skutek....
Pozdrawiam
Piotr
Szanowny Panie Andrzeju,
Jeszcze niedawno pisałem do Pana o przylocie do Szwecji gęsi
kanadyjskich. Korzystając z pięknej pogody wczoraj, (31-go maja)
wyskoczyłem na morze. Nasze gąski usilnie pracują nad
powiększeniem swojej populacji. Część jeszcze wysiaduje jaja, a
cześć już się wykłuła.
Przesyłam kilka zdjęć obrazujących piękno okolicznych
szkierów i gniazda gęsi i łabędzia.
Woda w morzu jest krystalicznie czysta.
Serdecznie pozdrawiam
Andrzej Kamiński
Oxelösund


Witam Serdecznie. Mgr Marcin Łypiński z Lelowa (Wsi słynnej
ze "Święta Ciulimu")
"Przeciętna strata wywołana spaleniem 1 ha lasu wynosi ok. 10
tys. Zł" To cytat z artykułu na stronie Niezapominajek. Nie
zapominajmy też, że te 10 tys. zł. to jest totalne "NIC !!!"w
porównaniu ze stratami w mikrofaunie i mikroflorze spalonej
gleby. Jestem po skończonych studiach z zakresu Ochrony
Środowiska i wiem jak bardzo niekorzystnie wypalanie zmienia
pulę minerałów w glebie podczas pierwszego deszczu, który spada
na obszar wypalenia. Tłumaczenia domorosłych rolniko - ekologów
w stylu "ziemia ma przez to naturalny nawóz" są wypowiedziami
ludzi którzy naoglądali się programów na Discovery Channel o tym
jak naturalne pożary użyźniają gleby w strefach klimatu
aridowego czyli suchego zapominając że u nas w Polsce panuje
klimat humidowy i ten proceder przynosi tylko i wyłącznie same
szkody. Ale często dzieje się też tak iż z braku chęci do
posprzątania "swojego" kawałka miedzy lub wyschniętego rowu
melioracyjnego leniwy rolnik ogranicza się do bestialskiego
podpalenia 100, 200 i więcej metrów łąki. Naszym Krajobrazom
oraz wszystkim pozytywnie zakręconym przez Naturę Życzę aby
Wszyscy Nieświadomi ciężaru swych działań śladem
Zmartwychwstałego Chrystusa - rozbili okowy swojego
nielogicznego myślenia, które pociąga za sobą szkody i
zniszczenia oraz doznali Ekologicznego Oświecenia.
Pozdrawiam zespół Niezapominajek z Panem Andrzejem Zalewskim.
Jedynka potrzebna, nie tylko w Polsce
poniżej prezentujemy w oryginalnej pisowni
list od naszego słuchacza z Ukrainy, warto
przeczytać...
-----------------------
Czesc!
Prosze pszeslac zdjece p.
A.Zalewskiemu i zycenia skorego
wyzdrowienia. Na zdjece lipa 1600 roku,
miasteczko Poczajow, Zachodnia Ukraina.
Z powagow Aleksandr Korol.
P.S. Jakosc programow Jedynki
wiecej jak w innych krajach, prosze walcic
za swoje miasto na terenah media Polski i
Ukrainy (pytanie abonementu), bo wielo liudi
slucha i kocha Jedynku :) Jedynka
reprezentuje Polsku we wszyskiej Europe i u
nas na Ukrainie!

Drogi, Kochany Panie Andrzeju!
Kiedy różnie układają się współczesne losy
Ojczyzny, kiedy trudności codziennych
naszych zmagań o chleb dla rodziny
niejednego przygnębiają; dobre, pozytywne,
słoneczne i patriotyczne słowa, które płyną
z EkoRadia niosą nam - wiernym słuchaczom -
chwile otuchy i bodziec do pozytywnego /mimo
wszystko/ myślenia. Niosą nadzieję i chęć
działania. Prosta prawda, że po zimie
nadchodzi wiosna, po dżdżu - wychodzi słońce
jest odzwierciedleniem życia i podstawą do
pozytywnego odbierania świata. Pana postawa
tak pewnie oparta na Bogu i Ojczyźnie
sprawia, że choć moi rodzice dawno już nie
żyją, to w Pana słowach czuję ich tchnienie.
Życząc wiele zdrowia i sił pragnę złożyć
Panu i współpracownikom najszczersze i
najserdeczniejsze wyrazy wdzięczności i
dołączyć radosne życzenia Wesołego Alleluja!
Szczęść Boże!
dr
inż. Jacek W.
PS.
Choć jestem inżynierem z Politechniki,
nauczycielem akademickim, zajmującym się
naukowo urządzeniami dla niepełnosprawnych w
samochodzie, to czasem piszę wiersze o mojej
małej ojczyźnie - Lanckoronie, w której
spędzam dni odpoczynku i "ładuję
akumulatory". Tak powstał "Lanckoroński
Anioł" do którego muzykę napisał Pan Jacek
Zieliński i piosenkę nagrali dwa lata temu
SKALDOWIE. Nakręciłem też do tej piosenki
trzyminutową etiudę filmową którą można
obejrzeć na stronie:
www.lanckorona.pl, potem zakładka:
"MEDIA" i trzecia pozycja film-videoclip
"Anioł w miasteczku". Można tam zobaczyć w
trzyminutowym skrócie piękno Lanckorony i
okolicy z Babią Górą włącznie...
Szanowny Panie Andrzeju.
Postanowiłem zwrócić się do Pana w
sprawie prognoz pogody emitowanych z
polskich rozgłośni radiowych a w
szczególności z rozłośni naszej Jedynki.
Wygląda to mniej więcej tak: ,,niestety
ciśnienie spada" ,,niestety będzie
padać" ,,będzie zachmurzenie i miejscami
może popadać (oczywiście niestety)"
,,nie mam dla państwa dobrej wiadomości
będzie deszcz" itd. itp.Jednym słowem
deszcz to plaga egipska nawet mimo
wielotygodniowej wiosennej suszy.
Zwracałem się z tym wielokrotnie do
radia drogą telefoniczną.Skutek-każdy
widzi. Myślę że dziennikarze Polskiego
Radia PR1(radia publicznego
finansowanego z kieszeni radiosłuchaczy)
powinni być na tyle wykształceni aby
wiedzieć jaką rolę pełni na naszej
planecie woda i nie traktować deszczu
jak siódme nieszczęście. Z tego co
codziennie słyszę chyba nie wiedzą i
zaspakajają jedynie prymitywne
gusty.Może Pan Panie Andrzeju spróbuje
to zmienić (Pan takich głupstw nigdy nie
opowiada). Bez deszczu nie będzie
życia,słońce nie może świecić zawsze.
Propagowanie permanentnej słonecznej
pogody jest antyedukacyjne i
antywychowawcze.Niech Pan przekona o tym
swoich kolegów.Z góry dziękuję i prosze
o komentarz w tej sprawie. Pozdrawiam:
Zbigniew Leszek
Dziekuję za
miłe i takie pełne ŻYWEGO tchnienia
komentarze prognozowe.
Słuchając
Pana, widzi się, czuje się, słyszy się i
jest się tam o czym Pan mówi.
Przekazuje
Pan Ewangelię zawartą w pięknie
przyrody. Bóg z Panem!
Kujawiak
ks.Zygmunt
Dzień dobry!
Z przerażeniem patrzę na obecną pogodę.
Poza lokalnymi wyjątkami właściwie od ponad
miesiąca nie było w Polsce normalnego
deszczu. Nie wiem, czy średnia suma opadów w
kwietniu br. osiągnęła nawet 5 mm. Zaczynam
mieć wrażenie, że żyjemy już w kraju o
klimacie stepowym, a może już nawet
półpustynnym. Od miesiąca prawie codziennie
czyste niebo i pełne słońce. Zachmurzenie,
nawet gdy się na krótko pojawi, najczęściej
nie przynosi żadnych opadów lub opady
symboliczne, które dla roślinności i tak nie
mają większego znaczenia. Zastanawiam się,
jakie są długoterminowe prognozy czy też
"wróżby". Czy Polska ma szansę doczekać się
w maju solidnych opadów deszczu? Jakie są
przewidywania na lato? Czy czeka nas kolejne
katastrofalnie suche lato z brązową trawą na
łąkach i usychającymi młodymi drzewkami na
miejskich trawnikach?
Pozdrawiam, Dominik Niszewski
Dzień dobry, piszę w sprawie podpaleń
lasów w naszym kraju, co jest nagminne od
wczesnej wiosny, kazdego roku.
Najwięcej szkód , moim zdaniem , powodują
"niefrasobliwi " kierowcy rzucający
niedopałki papierosów pzrez okna swoich
samochodów-WSZĘDZIE, GDZIE POPADNIE. I w
miastach i na wsiach i w czasie drogi. i
NIKT O TYM NIE MÓWI!!!!! . To są główni
podalacze łąk, lasów! Polak - nie obrażam
ludzi z wyobraźnią, - z reguły pali- i już.
A co się z tym "petem" dalej dzieje, już go
nie obchodzi- problem wyrzucił przez okno
samochodu . Prosze Pana o nagłośnienie tego
problemu w radio , może jakaś , z
prawdziwego zdarzenia ,akcja bilbordowa ?
Kierowcy patrzą na plakatyMOŻE COĆ DO NICH
DOTRZE ..? Mało się m.ówi też o ginących
przy tym zwierzętach, bardzo wtedy
cierpiących!!
Pozdrawiam Pana i zepół
Jedynki serdecznie, dziękując za audycje i
liczę na szeroki odzew. Ela Gajewska,
Wrocław
Serdecznie pozdrawiam Pana Andrzeja. Słucham Pana
bardzo często poprzez internetową jedynkę ze
Szkocji. Bardzo często "zaglądam" do Niezapominajek.
Jestem miłośnikiem przyrody (od dziecka). Nasze lasy
śnią mi się po nocach, bo tu ich nie ma a jeśli są
to na północy. Z trwogą czytam informacje o
bezmyślności ludzkiej jaką jest wypalanie traw i
pożary lasów. Nie wiemy co mamy, dopiero jak tego
braknie to to zauważymy. Tutaj wiosna też zawitała.
Nie ma jednak tak dużych skoków temperatuty. Widać
tu większe poszanowanie dla przyrody. Na każdym
kroku
widać dbałość o roślinki, kwiaty i krzewy.Na
poboczach dróg przekwitły już żonkile, które rosną
tu dużymi łanami. Rabaty miejskie też już dwukrotnie
zmieniły swój kolor (najpierw krokusy, później
żonkile) na
zielony. Tego brakuje w naszym kraju. Codziennie
rano budzi mnie śpiew słowików, które nie siedzą na
drzewach lecz na dachach domów. Jeszcze raz
pozdrawiam Pana serdecznie życząc dużo, dużo zdrowia
i tego krzepiącego głosu na antenie. STO LAT Panie
Andrzeju. Pana wierny słuchacz Kazimierz.
Witam serdecznie.
Jestem 60 latkiem i tylko harcerstwo i zdrowy
rozsądek nauczyły mnie szacunku do przyrody. Dlatego
bardzo sobie cenię pracę Pana A. Zalewskiego na tym
"ugorze". Wszystkie narzekania nie oddadzą ogromu
zaśmiecenia naszej przyrody.Ale... O ile śmieci są
widzialne i częściowo do usunięcia, o tyle ścieki i
odpady płynne są dla przeciętnego obywatela niemal
niezauważalne. Dla gospodarki odpadami stałymi w
gospodarstwach indywidualnych, mamy ustawy i
przepisy. A co ze ściekami z tychże gospodarstw? Ano
nic. Jestem prostym człowiekiem. Wychowały mnie góry
(Rabka), długo mieszkałem w Bieszczadach a teraz
mieszkam w podskawińskiej wsi. I w Bieszczadach i
tu, gdzie mieszkam, dokonano zbrodni na zasobach
wodnych w ten sposób, że obdarowano wsie
wodociągami. Młody byłem ale pamiętam, że gospodyni
wyciągnęła wiadro wody ze studni, umyła w tej wodzie
jarzyny, zalała tą wodą ziemiaki gotowane dla świń a
już ostudzoną podlała jeszcze krzaki agrestu lub
napoiła krowę. Obecnie zużywa się ogromne ilości
wody i ścieki wylewa się to do nieczynnych studni,
to do dołów zwanych szambami a nawet wprost do rowów
byłej melioracji. A dlaczego? Bo na wsiach i
przedmieściach nie ma kanalizacji a szczelne szamba
są wyjątkiem. Jak temu zaradzić? Mój pomysł jest
prosty. Na tej samej zasadzie co odpady stałe,
powinno się obowiązkowo rozliczać
gospodarstwa indywidualne z poboru wody. Mój
licznik wody wskazuje (przy trzy osobowej
rodzinie)ok.8 m3/miesiąc.Odbiorca ścieków z mojego
szamba zabiera ok 7-7,5 m3/miesiąc.
Wielkości są bliskie siebie. I tu apel do Pana
Andrzeja Zalewskiego. Pan jest bliżej "centrum". Pan
zna wielu światłych ludzi. Pan dzięki radiu wiele
może. Może jakaś obywatelska lub poselska inicjatywa
ustawodawcza? A ja? Ja, aby napić się dobrej herbaty
czy kawy, kupuję wodę studzienną w plastikowych
pojemnikach. Przecież to jest chore. Nie chodzi mi o
naszą generację ale o następców, o te szeregi
uczuleńców, skazowców...., którym taki los
zgotowaliśmy i
niewiele robimy aby to zmienić. Pozdrawiam -
Krzysztof
Od Red.: znowu ciekawy list - dziękujmy! Nasz
słuchacz zaprzyjaźniony ma rację. Ale kraj nasz jest
bardzo daleki od uporządkowania całej gospodarki
przestrzennej. Dziś giniemy pod śmieciami, a jutro
grozi nam brak wody do picia. Konieczna jest aktywna
działalność każdego aby ratować przestrzeń
przyrodniczą w urbanizowanym kraju. Problem równie
ważny, jak i malejący przyrost naturalny naszego
narodu. Myślenie ma w Polsce wielką przyszłość!
Drogi Panie Andrzeju! Od wielu lat słucham Pana
prognoz pogody w programie IPR (przeważnie ok. godz.
8.30). Słucham wszystkich informacji ekologicznych,
ostrzeżeń, pouczeń, prośb, itp. Solidaryzuję się w
pełni z Pana apelami o ratunek polskich lasów. To co
dzieje się w lasach, woła o pomstę do nieba. Góry
śmieci, rozjeżdżone dróżki leśne, wycinane drzewa,
to codzienność. Jestem już na emeryturze 4 lata.
Jeżdżę do lasu od 14 roku życia, a więc 55 lat i nie
tylko na grzyby. Las jest moją miłością, tu
odpoczywam psychicznie, relaksuje się. Jest dla mnie
świątynią dumania. Bez lasu nie mogę żyć. Nie mogę
się pogodzić, że niedługo nie będę miał dokąd jechać
lub będę chodzić po śmieciach. Mieszkam w
Częstochowie. Najczęściej jeżdżę w okolice mojego
miasta(oczywiście PKS lub PKP)do:Ważnych Młynów,
Brzeźnicy n/Wartą, rezerwatu Zielona Góra
k/Olsztyna, Lusławic itp. Najbardziej zaśmiecone i
zniszczone są lasy w Ważnych Młynach i Brzeźnicy
(położone obok siebie). Panie Andrzeju, niech Pan
dalej alarmuje. Uważam, że należałoby podjąć jakąś
akcję ogólnopolską. Jeżeli nie można trafić do
umysłów ludzi, należy zacząć karać z całą
surowością. Tylko kto to zrobi? Strona internetowa
www.niezapominajki.pl jest wspaniała. Pozdrawiam
Pana serdecznie. Z poważaniem Ludomir Ślusarski.
Dzień Dobry, Panie Andrzeju, 24 kwietnia br. w
okolicach Sulechowa pojawiły sie krętogłowy. Te
"dziwolągi" wśród naszych dzięciołów nie kują
dziupli, a na zimę odlatują, i to bardzo daleko, na
południe od Sahary- Senegalu, Gambii, Sierra Leone,
Etiopii, DR Konga... Pozdrawiam Tadeusz Czwałga z
Sulechowa
Serdecznie pozdrawiam Pana redaktora Zalewskiego!
Codziennie rano czekamy z całą rodziną na
prognozę pogody- prognozę ekologiczną. Cieszy mnie
niezwykle fakt , iż porusza Pan problem zaśmiecania
polskich lasów , wzywa Pan wręcz krzyczy , byśmy
ocknęli się i zadbali o dobro kulturowe , jakim jest
las. Porównuję Pana do naszego wieszcza narodowego ,
który w epopei zwrócił uwagę na zgubne skutki
wycinania lasów , a także rabunkową gospodarkę.
Mickiewicz pierwszy nazwał drzewo pomnikiem , który
jako część ojczystego krajobrazu zasługuje na
szacunek i ochronę. Świadczą o tym wersy 35-38 z
księgi IV "Pana Tadeusza". Pan podobnie jak
Mickiewicz jest wielkim patriotą. Pozdrawiam gorąco
Agnieszka Szewc!
Dzień Dobry, W okolicach Sulechowa na Ziemi
Lubuskiej już 15 kwietnia odzywała się kukułka. To
rewelacyjnie wczesny termin przylotu kukułki.
Prowadzę obserwacje od 1977 roku i nigdy nie
słyszałem kukułki wcześniej jak 25 kwietnia.
Pozdrawiam, Tadeusz Czwałga
Witam. Słucham audycji Pana Zalewskiego i
czytam na stronie internetowj, że podpalenia traw i
krzewów w przydrożnych rowach jest bezprawne więc
proszę mi wytłumaczyć dlaczego służby drogowe
wycinając drzewa przy drogach pozbywają się gałęzi z
tych drzew rozpalając ogniska właśnie w przydrożnych
rowach, a co za tym idzie wypalają po kilkaset
metrów suchej trawy w tychże rowach. Jestem
kierowcą, przemierzam drogi powiatu oleśnickiego i
sycowskiego w dolnośląskim codziennie i za każdego
dnia spotykam się z tą sytuacją. Skoro jest to
bezprawne to czy służby drogowe są ponad prawem ?
Pozdrawiam wszystkich kochających naszą Polską
przyrodę ! Piotr D.
Szanowny Panie Andrzeju, bardzo się cieszę i jestem
pełna uznania, że jako symbol ekoradia wybrał Pan
najpiękniejsze z prawdziwie polskich kwiatów -
niezapominajki. Uwielbiam je. Mam działkę na
Mazowszu przy alejce o nazwie "Niezapominajki" i
zawsze w maju na tej działce robi się cudownie
błękitnie (miejscami różowo) od ogromnej ilości
kwitnących niezapominajek. Pozwalam im rosnąć
wszędzie. W załączeniu jedno z takich miejsc.
Serdecznie pozdrawiam i życzę pięknej pogody na
Świeto niezapominajki. Elżbieta
Witam Panie Andrzeju!!!
Nie każdy patrzy na palenie jak i wyrzucanie
śmieci do naszego bogactwa jakim jest las. My z
dolnego śląska z okolic Wałbrzycha, dbamy o nasz
klimat który był zniszczony przez kopalnie węgla
kamiennego. Wczoraj napotkaliśmy dwóch obcokrajowców
z niemiec którzy wyrzucali worki ze śmieciami do
lasów. Oczywiście sprawa została zgłoszona do Straży
miejskiej. Panie Andrzeju trzeba zaapelować do
wszystkich rodaków aby pilnowali polskich lasów, bo
nie prawdą jest że my sami niszczymy nasze dobro
lecz zagraniczni przybysze to robią...Pozdrawiam
Daniel
P.S. Słucham pana audycji w polskim radiu
gratuluje i szczerze chciałbym aby Pan pojawiał się
cześciej w polskim radiu...
Warszawa, 7 kwietnia 2009 r.
Sz.P. Red. Andrzej Zalewski EKORADIO
Szanowny Panie Redaktorze.
Wraz z wiosną spadają na nasz Kraj wiosenne plagi
współczesności, które piętnować nigdy dosyć; tak
więc ostatnio zwracał Pan uwagę m.in. na to, aby
nasi rodacy nie wywozili do lasu śmieci, gruzu,
używanych mebli, urządzeń gospodarstwa domowego itp.
Owa plaga zaśmiecania otoczenia, także naszych
lasów, ma związek m.in. z rozpoczęciem sezonu
budowlanego-remontowego-ogródkowego, który od lat
nie tak wielu niesie ze sobą inną jeszcze plagę –
hałas. Oto bowiem rozpropagowane ostatnio, a ryczące
wokoło, różnego typu kosiarki do trawy, piły
mechaniczne i inne podobne urządzenia nie mają
tłumików. Ich silniki są przecież mniejszej mocy
aniżeli te samochodowe, jednak w samochodach tłumiki
są, a w drobniejszym sprzęcie mechanicznym ich nie
ma. Proponuję więc, aby za pośrednictwem m.in.
EKORADIA rozwijać w naszych rodakach pożyteczny
snobizm na posiadanie i posługiwanie się
urządzeniami bezgłośnymi. Oby taka kampania
nakłoniła producentów do wytwarzania np. kosiarek
ogrodowych z tłumikami, a handlowców do
rozprowadzania ich po Kraju.
W imieniu własnym oraz wielu znajomych osób
dziękuję za tę wielką i wieloraką pracę dla obrony
przyrody i kultury oraz dla naprawy obyczajów, jaką
Pan Redaktor wraz ze swymi współpracownikami
wykonuje.
Załączam najserdeczniejsze życzenia zdrowia i
wszelkiej pomyślności z okazji nadchodzących Świąt
Wielkanocnych.
Robert Wujek, Warszawa
Panie Andrzeju z okazji Panskiego pięknego
jubileuszu składam Panu najserdeczniejsze zyczenia
ZDROWIA, 120 LAT ŻYCIA, 100 LAT NIESTRUDZONEJ I
POŻYTECZNEJ PRACY NA ANTENIE POLSKIEGO RADIA W SAME
SŁONECZNE DNI. Wierny słuchacz. Dla podkreslenia
wagi i szczerości życzen dolączam zapozyczony
aforyzm.
Wszystko co było Pańskim marzeniem co jest i
będzie w przyszłości,
niech nie uleci z cichym westchnieniem, lecz
NIECH SIE SPEŁNI W CAŁOŚCI!
Witam serdecznie, -jesten mieszkancem Radomia i
corocznie obserwuję w okresie Świąt Wielkanocnych
niszczenie dolnego piętra naszych lasów poprzez
wyrywanie ton krzewów borówki czerwonej i nawet
czarnej jagody jako elementów dekoracyjnych, które
są sprzedawane na tagowiskach-mozna je zastąpić np.
gałązkami pospolitego w żywopłotach i ogrodach
BUKSZPANU!!!!!!! Pozdrowienia dla ekoradia i
wesołych Świąt Wielkanocnych! Bogusław M.
Szanowny Panie Andrzeju! W sobote 4 kwietnia
poszedłem nad jez. Krzynia w Parku Krajobrazowym
Doliny Słupi. Przepiękne tereny! Polecam!.Idąc
żółtym szlakiem wzdłuż jeziora usłyszałem hałas.
Okazało się, że tym samym szlakiem, ale od drugiej
strony, do jeziora dojechał samochód i pasażerowie
zrobili sobie piknik i rozpalili ognisko.
Oczywiście, wymagał oprawy muzycznej, a więc radio w
samochodzie musiało ryczeć. Uczestnicy tej imprezy,
aby porozumieć się między sobą musieli krzyczeć.
Jednak i te hałasy zostały zagłuszone. W nieodległym
ośrodku wypoczynkowym przygotowywano drewno na
ognisko i ryk piły spalinowej rozlegał się po
okolicy. Marzenia o posłuchaniu ptaków diabli wzieli.
Nie wiem czy to prawda, ale podobno są kraje, w
których w dniach wolnych od pracy obowiązuje zakaz
hałasowania, i np. dopuszcza się używanie tylko
takich kosiarek do trawników, które są mało
uciążliwe dla otoczenia!
Serdecznie Pana pozdrawiam. Stefan
Szanowny Panie Andrzeju! Serdecznie dziękuję za
60 lat pańskiej bardzo cennej pracy. Sama mieszkam w
kraju za miastem i słucham pana od 15 lat. Uczmy się
od najlepszych to hasło które my Polacy powinniśmy
wprowadzać w życie. Byłam kilka razy w Szwecji,
widziałam jak piękny i czysty jest ten kraj.
Tam czy biedny czy bogaty dba o środowisko. A
dbają o to władze samorządowe. Śmieci w lasach to
problem do załatwienia, jeśli każda gmina będzie
wystawiać przed lasem lub w miejscu dostępnym
kontenery (duże). Obok kontenerów powinny stać
pojemniki na papier szkło, plastik.
Każdy wolałby uczciwie podjechać i wyrzucić
śmieci niż wjeżdżać do lasu. Raz w miesiącu powinna
być organizowana zbiórka sprzętu RTV na placu przed
szkołą i dobrze powinny być rozreklamowane. Wiosną i
jesienią wybrać jedną sobotę na to aby wystawiać
stare meble. Każdy sklep powinien dbać o reklamę
produktu ale również o reklamę recyklingu tego
produktu. Pieniądze przeznaczone na wywóz śmieci
z konteneru są na pewno
mniejsze niż potem pieniądze na czyszczenie lasu,
skażonej ziemi. Jeszcze problem palenia w kominach
który w Szwecji nie istnieje, tam wykorzystuje się
energię odnawialną. Gdyby u nas dopłacano bądź można
by odliczyć sobie jakąś kwotę od pieca ekologicznego
bądź ogrzewania elektrycznego to również by
zachęcało do ekologii. A tak cofamy się do
palenia czym się da np. plastikiem. Dlatego też
uważam że to problem dla
ludzi rządzących. Bardzo dziękuję za przeczytanie
listu i serdecznie pozdrawiam.
Jolanta z Legionowa
Szanowny Panie
Andrzeju.,
Dziekuję za piękne
Pańskie audycje, których słucham od lat i są one
zawsze ucztą dla ucha i duszy.
Ale .... mam do Pana
prośbę, która zrodziła się już bardzo dawna a jest
związana z szarością naszych miast i wsi. Nie dbamy
o ukwiecanie i upiększanie Naszego Kraju. Pana
inicjatywa niezapominajkowa spotkała sie z takim
szerokim przyjęciem - to może należy próbować dalej?
Zbliżają się EURO 2012,
może czas mysleć, by szare brzydkie płoty i mury,
przybrudzone balkony - zacząć odświeżać i ozdabiać
barwami - może nawet narodowymi. W moim ogrodzie
rosną róże Sympatia, mają piękne czerone kwiaty, są
odporne namróz, rosną bardzo szybko a odrobina
słońca czyni prawdziwy festiwał kwiatów. Może ktoś
zna rózę białą o podobnych walorach?
W ten sposób Polska w
czerwcu i lipcu 2012 (okres kwietnienia róż) byłaby
jeszcze piękniejsza, a nasi ziomkowie
Pozdrawiam serdecznie,
życząc wiele zdrowia
Mirosława Podedworna
(Warszawa)
Witam Pana Andrzeja,Redakcję oraz szanowną Kapitułę! >>
Mieszkam na skraju Puszczy Knyszyńskiej w gm.Krynki we >> wsi
Chłodne Włóki w obszarze Natura 2000. >> Od dawna jestem
słuchaczem Eko Radia. Moim marzeniem >> zawsze było podzielenie
się obserwacjami przyrody ale od niedawna >> nauczyłem się
obsługi komputera i internetu. >> No to się dzielę: >> 1.3go
marca znalazłem pierwszego jeża chociaż było ok.10 cm >> śniegu.
>> 2.11go. marca przyleciały SZPAKI.Ja uważam że jest to u nas
>> pierwszy zwiastun wiosny. >> 3.W ubiegłym tygodniu widziałem
klucze gęsi i stado czajek. >> 4.Wsobotę przyleciało duże stado
sikorek bogatek.Przy karmniku >> naliczyłem ok 50szt..Jak co
roku rozproszą się po okolicy a część >> odleci na
wschód.Pozdrawiam Stanisław
Dzien dobry Panie Andrzeju,
Ciesze sie, ze moj artykul i zdjecia podbily Rodakow do
odwiedzenia Wilna i przy okazji Kiermaszu Kaziukowskiego. Na
prawde duzo bylo Rodakow z Macierzy. Ale Poznan takze goscila
tych, co nie mogli przyjechac do Wilna. Wielu moich Przyjaciol z
Polski bylo na Kaziukach w Poznaniu, zawdzieczajac Pana
informacji. Pojedli cepelinow, czarnego chleba ze szmalcem i
kupili palmy Wilenskie. Bardzo sa wdzieczni Pana
"Niezapominajkom" i "Eko Radiowi".Pozdrawiaja Pana bardzo
serdecznie. Dziekujemy wszystcy, kto kocha Wilenskie tradycje i
kto nie zapomnial o swojej Ojczyznie Kresowej, kto chociaz w
pamieci miluje wszystko, co jest drogie sercu od dziecinstwa.
Dziekujemy kochany Panie Andrzeju. Danusia z Wilna z gronem
Kresowiakow z Wilenszczyzny i z calej Polski
Szanowny Panie,
Zastanawiam skąd wzięła się podawana m.i. w Eko Radio
interpretacja przysłowia "W marcu jak w garncu" w odniesieniu do
zmiennej pogody. Co dzieje się takiego w garncu ? Jest to miara
materiałów sypkich i nic ponadto. Moja babcia zawsze mówiła: "W
marcu jak w garncu, w maju jak w jaju". Znaczyło to, że jeżeli
posiejesz w marcu zbierzesz w garncu, czyli więcej, a jeżeli w
maju to zbierzesz w jaju czyli mało. I to ma sens w odniesieniu
do garnca, który jest jednostką miary.
Pozdrawiam serdecznie A. Wojnar, Wrocław
Witam!!!!
Serdeczne
pozdrowienia z Inowrocławia stolicy Kujaw Zachodnich
śle Rafał Tuczyński
PS. Byłem na stronie
www.niezapominajki.pl Serce raduje się że tylu ludzi kocha Naszą
ojczystą przyrodę.
Tak trzymać!!!!
Szanowny Panie Redaktorze, Opowiadamy się za nadawaniem
jednej z Pana audycji tuż po godzinie 12, np.bezpośrednio po
wiadomosciach. Alternatywę stanowi też Pana audycja
poprzedzająca wybicie godziny 12. Ponieważ Pana audycje są
powszechnie słuchane i oczekiwane przez wszystkie grupy
społeczne oraz wybitnie podnoszą słuchalność Polskiego Radia
zatem powinny być nadawane w optymalnie dobranych porach. Z góry
dziękujemy za uwzględnienie naszych głosów w tej kwestii.
Serdecznie pozdrawiamy Pana Redaktora oraz cały Zespół
redakcyjny Programu I Polskiego Radia.
Z poważaniem, Maria K. Pruszków Antoni Jan C. Pruszków Maria
C. Tarnów
Zmiana nadawania EkoRadia tuż po hejnale z Krakowa i
wiadomościach jest bardzo dobra i przywraca mu należną rangę. A
nie tam gdzieś nadawane koło 13.00 na końcu audycji. Prosimy też
o przywrócenie EkoRadia o godzienie 7.00 Pozdrowienia dla Pana
Andrzeja Zalewskiego ze słonecznego Rzeszowa .
PS. Rozpoczynanie EkoRadia klęgorem żurawi to bardzo dobry
pomysł ! :)
Zbigniew z Rzeszowa :)
Dobry wieczór Panie Andrzeju,
Pragnę Panu zameldować w ten przedwiosenny wieczór ,
słuchając "Misji" Ennio Moriccone i degustując swojskie wino
czereśniowe wytrawne, że od dzisiaj, tj. 28 lutego 2009 roku
zaczynają kwitnąć w gaju brzozowym przebiśniegi ( Galanthus
nivalis L. ). Roślina ta jest symbolem przedwiośnia, zarania
wiosny. Rok temu (2008) przebiśniegi w tym samym miejscu
zakwitły w sobotę 23 lutego. Minął rok żywota, Ziemia dokonała
pełnego obrotu wokół Słońca i znów nowa nadzieja rozkwitnie
kolorami tęczy, jakże cudowna jest przyroda... Dziekuję Panu za
te audycje radiowe, na które tak wielu ludzi czeka codziennie.
Pozdrawiam Ogrodnik, warm.-maz.
Witam Pana z małej wioski Bestwinka:) Po raz pierwszy
dzisiaj ujrzałem gromadkę kilkunastu szpaków, które zapewne w
poszukiwaniu pokarmu, kilkakrotnie zlatywały z pobliskiej linii
elektrycznej na drogę. Widać było, że są zmęczone podróżą, bo co
rusz któryś z nich czyścił pióra. Bo chwilę przed przylotem
padał gęsty, mokry śnieg. Temperatura dodatnia szybko stopiła
ten śnieg, a szpaki poleciały gdzieś dalej. Takie niespotykane
zjawisko zdarzyło się już kilkakrotnie w poprzednich zimach. Te
szpaki, które wyczaiły pokarm u mnie na kompostowniku (obierki z
jabłek, resztki agrestu i porzeczki, a także truskawek z
kompotów, i inne odpady), jakimś sobie znanym sposobem,
zwoływały kolejne. Szkoda, że te odleciały, gdyż może i
załapałyby się na słonecznik w karmniku, oraz rozsypany wokół na
ziemi (dziobami wróbli rozgarniany z karmnika). Na ten
słonecznik całą zimę przylatują co roku sikoreczki, szczygły,
czyżyki, wróble oraz kosy. Kosy polubiły go bardziej, niż jabłka
wieszane na drutkach, przewleczonych przez środek jabłek, na
gałęziach drzew w moim sadzie. Mówię Panu, jaka radość w sercu
mnie rozpala, gdy patrzę, jak te ptaki biją się o pokarm. A
sypię go sporo, bo w przeciągu całej zimy uzbiera się worek 50
kg. Nie wspomnę o gilach, dopóki na jarzębinie w sadzie są
owoce, oraz srokach-czyścicielkach i wronach. Pozdrawiam Pana
Andrzeja i zespół Ekoradia. Bronisław Zuber
Szanowny Panie Redaktorze
Staram się zawsze z wielką uwagą (czynię to zreszto również z
wielką sympatią !) słuchać prowadzone przez Pana audycje
zwiazane z pogodą, klimatem, przyrodą itp. Dzisiaj rano
powiedział Pan, że zauważono/usłyszano gdzieś w centralnej
Polsce (zapomnialem gdzie) pierwszy klangor żuraw. W
poniedziałek w tym tygodniu kilka lecących tuż pod Zieloną Górą
żurawi słyszał i widzial również mój syn. Lubimy te ptaki, gdyż
są częścią naszego lubuskiego krajobrazu, a ich ostry klangor
często z nienacka zaskakuje podczas wycieczek zarówno rowerowych
jak i wodnych.
Pozdrawiam serdecznie z Zielonej Góry - Adam Bydałek
Witam serdecznie. Szanowny Panie Andrzeju dziś na
antenie Radia Kielce usłyszałem z Pana ust poradę odnośnie
przeziębienia, a tyczyła ona rozpuszczania miodu, otóż
powiedział Pan cyt: rozpuszczamy miód w gorącej wodzie wciskamy
sok z cytryny odstawiamy na noc i rano wypijamy. koniec cyt:
Szanowny Panie Andrzeju ja nie mam pojęcia skąd pokutuje w
Narodzie przeświadczenie że miód należy rozpuszczać w gorącym
płynie,
miód traci swoje wartości rozpuszczany w płynie którego
temperatura przekracza 40 stopni celsjusza (wie o tym każdy
pszczelarz) a więc rozpuszczony w gorącej wodzie staje się
zwykłym słodzikiem bez wartości, no i jeszcze ta nieszczęsna
cytryna, symbol luksusu w czasach socjalizmu kiedy to dostępna
była głównie w grudniu przed świętami i to jeszcze w
delikatesach. A przecież to owoc krajów południowych i na
organizm ludzki działa schładzająco nie mówiąc już o tym że
główną witaminą zawartą w cytrynie jest wit.C a jest jej
nieporównywalnie mniej niż w Polskich owocach czarnej porzeczki,
dzikiej róży czy owocach pigwy która
też jest kwaśna. Reasumując: Miód rozpuszczamy w płynie
poniżej 40 st.C. najlepiej właśnie w herbatkach ziołowych
właśnie z dzikiej róży, malwy (Hibiskus) która zawiera
wyksztuśny prawoślaz, czy chociażby w herbatce z pokrzywy.
Najlepiej jednak lecznicze efekty przynosi bezpośrednie
spożywanie miodu, bierzemy łyżkę miodu do ust i trzymamy ok pół
minuty aż miód wymiesza się ze śliną i dopiero połykamy, tak
spożywany daje najlepszy
efekt leczniczy a to dla tego że jego najdelikatniejsze
związki wchłaniane są przez gruczoły podjęzykowe bezpośrednio do
krwiobiegu. Długo by jeszcze pisać na ten temat ale i tak już
zająłem Panu sporo czasu, jeszcze tylko podam jeden sposób
przeciw przeziębieniu. Bardzo skuteczny jest czosnek. Przed
pójściem spać robimy grzankę(albo dwie) z
chleba w tosterze, jeszcze gorącą zaraz po wyjęciu z tostera
nacieramy porządnie czosnkiem i smarujemy serkiem topionym i
zjadamy. Do gorącej herbaty natomiast dodajemy imbiru taka
herbata działa rozgrzewająco i energetycznie. Kłaniając się,
pozdrawiam serdecznie. Jarek Niepsuj.
Witamy serdecznie Panie Andrzeju! W imieniu
przyrodników działających w Towarzystwie Badań i Ochrony
Przyrody w Kielcach chcemy poinformować o przylocie dzikich gęsi
- gęgaw na stawy w okolicach Pacanowa jak również
zaobserwowaliśmy gawrony budujące gniazda w parku miejskim w
Kielcach i kawki łączące się w pary- pozdrawiamy Pana serdecznie
jak również Całą Redakcję Eko- Radia - w imieniu TBOP - Jarosław
Sułek.
Dzien dobry, czy raczej, jak mowia Litwini "Labas rytas"
- w przetlumaczeniu jeszcze nie dzien tylko "dobry poranek",
czemu w Polskim jezyku nie ma takiej formy przywitania" ? po
rosyjsku "dobroje utro", po angielsku "good morning" po
niemiecku "guten morgen", a Polska rozpoczyna poranek nie od
poranka a od dnia...). Panie Andrzeju, musimy to zmienic.
Przeciez poranek to najpiekniejsza pora !!! Wschod slonca,
pierwszy spiew ptakow, rosa na trawie, a po padajacym noca
sniegu - pierwsze slady...
Danusia z Wilna
Panie Andrzeju! Przerażają mnie czarne informacje o virusie
który masowo niszczy pszczoły w Europie. Mieszkam w Lądku Zdroju
i mam znajomego pszczelarza. Dlaczego tak mało się mówi na ten
temat, a to poważna sprawa. Tu nie chodzi o miód ale o to że
pszczoły w 80%-tach zapylają kwiaty roślin. Czy ta choroba także
dotyczy innych żądłówek zapylającyh kwiaty? Pozdrawiam Waldemar
z Lądka Zdroju. ps. Jestem wielkim miłośnikiem przyrody i wiele
ciekawych zjawisk widziałem.
Wielce Szanowny Panie Redaktorze,
korzystam z okazji, żeby wyrazić swój podziw dla Eko Radia i
radość z jego istnienia "na antenie". Zdarza mi się, niestety,
spóźnić do pracy, żeby Pana rano posłuchać.
A okazja jest taka: dziś dowiedzieliśmy się, że ktoś usłyszał
żurawie, a ja wczoraj widziałam w Puszczy Kampinoskiej klucz
gęsi. Leciały na północny zachód, nisko, na razie przynajmniej
może zamierzały lądować w okolicy Wisły. Czy to wiosna? Czy
zimowały u nas? Czy to skandynawskie, które nas opuszczają?
Jeśli myślą, że te białe płaszczyzny pod nimi to łany zawilców,
to się mylą.
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz najgoręcej dziękuję -
również w imieniu Mamy, której już nie ma, a dla której był Pan
najpewniejszym źródłem wiedzy o rzeczywistości.
Małgorzata Szafrańska
witamy,
zima rzeczywiście piękna, w nocy minus 15 stopni C (przy
gruncie, czyli nad śniegiem) i w mroźny poranek klucz dzikich
gęsi nad Stacją IMGW w Radzyniu k. Sławy (lubuskie). Ale
wiadomość naprawdę świetną przysłali na Stację Państwo - Maryla
i Ryszard Grycowie z osiedla Nad Stawami w Radzyniu - dzisiaj ok
11-tej oglądali przelot i słyszeli żurawia. Żurawie od lat na
Pojezierzu Sławskim są symbolem zbliżającej się wiosny!
Łączę pozdrowienia i wyrazy szacunku - Alfred Roesler
Szanowny Panie Andrzeju Od dawna jestem Pana wierną
słuchaczką. Od dawna też chciałam przesłać Panu życzenia, ale w
moim wieku człowiek nie łapie już tych nowinek technicznych i
komputerowych (mam na myśli poczte internetową). Chcąc nie
chcąc, w końcu udałam się po pomoc do wnuków...
Życzę Panu i całemu zespołowi ekoradia dużo zdrowia przede
wszystkim, samych dobrych wiadomości do przekazania (jak już się
dotrwało do emerytury to by się chciało dużo, dużo, dużo słońca
i samych pogodnych dni), pogody ducha i cierpliwości do
starszych, marudnych słuchaczy którzy zasypują Państwa takimi
nudnawymi listami...
Pozdrawiam Pana i wszystkich współpracowników... I oby jak
najdłużej mógł Pan cieszyć nas swoim głosem...
A na zdjęciach przesyłam zimę w moim miasteczku nad Wisłą.
Wierna słuchaczka z Kazimierza Dolnego Kazimiera G.
Witam serdecznie! Pisze z zasypanego Juszczyna k. Suchej
Beskidzkiej. Slucham Panstwa audycji i doszlam do wniosku,ze
cieszy Panstwa taka zima. Obawiam sie jednak,ze nie bedzemy miec
suszy ,a powodz. W Juszczynie pada od 3 dni,a mamy okolo 80 cm a
o zaspach lepiej nie pisze. Sniegu ciagle przybywa i mamy nie
przejezdna droge do domu. Zastanawiam sie wiec czy zima jest
piekna czy okropna. Doszlam do wniosku,ze jesli komus sie podoba
to na okazyjnych wyjazdach w gory,bo w miescie 5cm to problem,a
wg. niektorych w gorach ma byc snieg i koniec... Pomyslmy ile
niebezpieczenstw przynosi piekna obfita zima.
Pozdawiam goraco Wierna sluchaczka Sylwia
Panie Andrzeju ! Jako
stały i wierny słuchacz Pana audycji i miłośnik przyrody bardzo
Panu dziękuję za szerzenie w społeczeństwie wiedzy ekologicznej.
Jest ona niestety wciąż zbyt mała. Co do wydarzeń
biometeorologicznych z ostatnich dni to mnie też bardzo
ucieszyło że spadło sporo śniegu. Niestety w moich okolicach
(mieszkam w Ostródzie) nie padało prawie wcale! Śniegu jest
dosłownie jak na lekarstwo - i to starego. Zostały jakieś
smętne, niestopniałe resztki z opadów sprzed ok. tygodnia.
Niestety - wg moich obserwacji z wodą jest w moim regionie coraz
gorzej (a i pewnie w całej Polsce). Od kilku dobrych lat narasta
susza hydrologiczna. Jestem wędkarzem i w związku z tym bywam
nad wodami praktycznie co tydzień. Poziom wód w jeziorach w
okolicach Ostródy systematycznie się obniża.Są akweny gdzie woda
w ciągu ostatnich 6-8 lat spadła ok. metr! Wg mnie są to procesy
nieodwracalne! Dlatego bardzo mnie złości jak ktoś narzeka na
padający deszcz czy też zimą śnieg. A te opady tak naprawdę
ciągle ten region omijają i deficyty wody narastają. Ale cóż -
rady na to nie ma. Niestety - przeciętny zjadacz chleba nie
odróżnia zupełnie suszy glebowej czy atmosferycznej od suszy
hydrologicznej. Trudno takim osobom zrozumieć, że mokre chodniki
i trawniki w mieście mogą jednocześnie towarzyszyć głębokiej
suszy hydrologicznej. Większość sądzi że jak trawniki i ulice są
mokre to suszy nie ma! Dużo jeszcze pracy przed Panem, Panie
Andrzeju! Pozdrawiam serdecznie! Waldemar Broniecki, lat 45 -
Ostróda
Dzień
dobry,pozdrawiam z Elbląga i pragnę poinformować,że we środę
wieczorem mój Ojciec słyszał przelatujące gęsi.Leciały ,rzecz
jasna,z zachodu na wschód.W rejonie Elbląga jest kilka
miejsc,gdzie zatrzymują się na popasy.Spotkać można też
żurawie,dużo czajek,jemiołuszki.Za miastem gniazduje para
drapieżnych ptaków,z moich obserwacji wychodzi,że są to
orliki.Od trzech,może czterech lat regularnie odchowują dwoje
młodych.Nie udało mi się zlokalizować ich gniazda,widuję je
tylko na niebie.
Joanna
Witam Pana Moi
rodzice prowadzą gospodarstwo agroturystyczne we wsi Mokrzec,
pow. Dębicki, woj. Podkarpackie. Słuchamy Pana audycji
codziennie i tak jak Pan jesteśmy zwolennikami tego aby chronić
nasze środowisko. Popieramy Hasło: Kochasz dzieci nie pal
śmieci.W naszej miejscowości już od dwóch lat jest prowadzona
segregacja śmieci.Początkowo ludzie nie chcieli segregacji, ale
z czasem przekonali się do tego i teraz prawie wszyscy już to
robią.Są również i tacy, którzy tego nie robią i swoje odpady
palą w piecach nie wiadomo jak do nich dotrzeć i przekonać żeby
tego nie robili, ponieważ szkodzą nie tylko sobie ale i innym
mieszkańcom.W naszym domu jest tych odpadów bardzo dużo i
staramy się wszystko dokładnie segregować. Pozdrawiam Pana
serdecznie, życzę dużo zdrowia i tego aby Pan dalej zachęcał
ludzi do tego, aby chronili nasze środowisko.
Jako turysta
rowerowy, jestem podglądaczem przyrody.Cieszy mnie na nowo
odkryte łąki i jej zapach, ptaki, niebo, słoneczko. Lubiłem
zbierać grzyby do czasu kiedy zobaczyłem w lesie stos śmieci.
Bardzo Was popieram! Wasze pomysły na przyrodę są mi bardzo
bliskie. Myślę, jakie jeszcze pomysły mogły by pomóc naszej
przyrodzie. Na pewno działanie zielonych w Augustowie było
nietrafione. Działalność zielonych powinna jednoczyć, na
przykład z mieszkanicami Augustowa w ochronie przyrody. Każdy z
nas musi czuć potrzebe ochrony przyrody inaczej nic z tego nie
będzie. Pozdrowienia.
Agata Świątek
Szanowny Panie
Andrzeju
Popieram Pana pomysł
sadzenia drzew bo sam to czynię od wielu lat. Mam tylko prośbę
proszę o zacytowanie tych kilku zdań moich doświadczeń.
Wybór miejsca
sadzenia powinien być głęboko przemyślany lub poprzedzony
konsultacją z dobrym
ogrodnikiem.
To że my chcemy żeby
drzewo urosło to nie oznacza że tak będzie bo: musimy dopasowac
podłoże do rodzaju drzewa zagwarantować przestrzeń do rozwoju
wykazać się wyobraźnią co stanie się z drzewem potem Drzewa to
nie ogrodowe krasnale które możemy do woli przemieszczać
Proponuję drzewa
raczej sadzić w lasach ,parkach miejscach wyznaczonych a koło
domów polskie krzewy jasminy, derenie, perukowce, bzy,
jarzębinowcei inne znoszące miejski klimat a i ciągłe zabieranie
przestrzeni, a to chodniczek, altanka, garaż, wiata i tak dalej.
Jak widzę miejskich
ogrodników co sadzą modrzewie przy ruchliwej ulicy ,
dęby na
mikroskopijnym skwerku serce mi się kraje na jaką mękę wystawia
się te organizmy.
Bardzo proszę o skomentowanie mojego apelu A już niedługo bo w
święto niezapominajki zapraszam do posadzenia drzew
w Zagnańsku koło
legendy polskich lasów dęba Bartka
pozdrawiam
KOCHANI WSZYSCY, ktorzy i pomagacie i kochacie nasze
sliczne i bajecznie kolorowe, cudne PTAKI. Dziekuje Wam za to i
kocham Was, tak samo jak i Wy kochacie nasza gnebiona i nekana
PRZYRODE.
Drogi i Szanowny Panie Andrzeju Z. Ma Pan swieta- przykre ale
prawdziwe- racje, ze nasze LASY, a wiec i Przyroda i Natura i
wszystko to co nam Pan Bog dal w posiadanie, czlowiek niszczy
bez najmniejszego zamyslenia sie nad tym co robi. Pozostaje nam
tylko ciezko zalowac, ze ludziom brak sumienia. A jezeli juz tak
ich bawi, to chowanie sie i po nocach i po LASACH, zeby usunac
ich wlasne smieci, to niechby chociaz Wladze w naszym Panstwie,
zdobyli sie na szybki refleks i "solily" im takie mandaty, zeby
nie 8mln wrocilo do kasy panstwowej, ale 18 mln zl.
Napewno i my -co kochamy nature, i nasze sliczne i drogie
STWORZENIA NIEBIESKIE, przetrwamy na naszej drogiej Ziemi, ale
szkoda, naprawde szkoda, ze czlowiek ma odwage czynic takie
swinstwa swojej Matce Ziemi. I zal i smutno i nie do
zrozumienia. Czy to jest zrozumiale tylko dla "wybranych" ????
Goraco pozdrawiam, zyczac wszystkim wytrwalosci i cierpliwosci.
Dobrego Zdrowia i dobrego Roku 2009. pozdrowienia z Kopenhagi.
Szanowny Panie Andrzeju!
Słuchając Pana w dzisiejszym radio, zaowiedział Pan
trzydniową zimę - no i się stało, po Pana programie pojawił się
śnieg, którego nie było prawie od miesiąca. Moja miejscowość to
Rudawa w gm. Wińsko pow. Wołów w dolnośląskim. Jest to ciekawy
region od kilkudziesięciu lat zapowiadane prognozy pogody nigdy
się nie sprawdzaą, jak by był klimat w klimacie. Obecnie jest
spokojnie temperatura 0 st.C,pochmurno i pada proroczy śnieg.
Panie Andrzeju, w mojej miejscowości pojawiły się bażanty,
takie małe stadko, podchodzą do zabudowań bardzo blisko, od kope
lat nie były ty obserwowane. Staram się je dokarmiać gotowanymi
ziemniakami, które zostają z obiadu chętnie je zjadają razem z
innymi ptakami, czym można je jeszcze dokarmić to takie
wspaniałe ptaki. Pozdrawiam życze miłego dnia, Józef z Rudawy.
Szanowny Redaktorze Słucham Pana i WIELKIE RZESZE LUDZI w
Polsce I NA ŚWIECIE Błagam o apel do Komisji Europejskiej -nie
wolno wydać zgody na budowę gazociągu po dnie Morza Bałtyckiego-
to koniec byłby naszego morza. ...MORZE ,NASZE MORZE WIERNIE
CIEBIE BĘDZIEM STRZEC... te słowa piosenki niech nie będą
fikcją. Wiele może zrobić apel do wszystkich państw
nadbałtyckich,za pośrednictwem POLSKIEGO RADIA Z wyrazami
szacunku Halina Pluta
Witam Pana i serdecznie!
[...] Dzisiaj - poza coraz mniej liczną grupą osób w słusznym
wieku - mało kto wie kim była Matysiakowa, za to “Zalewskiego”
znają i te piegowate urwisy i ludzie wiekowi. Zwrot: “Zalewski
mówił...” jest tak popularny, tak często słyszany, że dalibóg
nie pamiętam żeby kiedykolwiek tak często powoływano się na
któregokolwiek z naszych poczciwych Matysiaków!...
Przemysław Sambor Zarzycki
Z wielką przyjemnością słucham pana wypowiedzi na temat
przyrody , historii, i innych ciekawych wydarzeń. Jestem wierna
słuchaczką prognozy pogody podawanej przez Pana na antenie
Polskiego Radia.Zgadzam się z Panem co do tych kikutów o których
mówił pan dzisiaj , jest ich coraz więcej jak to okropnie
wygląda. Wycinanie drzew całkiem to jedna sprawa ,a ścinanie im
całych koron to druga sprawa. W wielu miastach tak się dzieje.
Na ten obraz głupoty ludzkiej to aż trudno patrzeć, wycina się
zdrowe dorodne drzewa pytam w imię czego?
bezpieczeństwa?lenistwa przy sprzątaniu jesienią liści? to jakaś
plaga. Przy domu w którym mieszkam rośnie ogromna lipa, od
jakiegoś czasu jest to Pomnik Przyrody lecz i na tą lipę były
już zapędy aby ją wyciąć. Ta lipa rośnie na prywatnej posesji, a
wyciąć chciały ją osoby postronne. Są tacy w naszym
społeczeństwie dla których przyroda nic nie znaczy. A za parę
lat to ze słoiczkiem po tlen do lasu? A co będzie gdy las też
ktoś wytnie? Więc bardzo się cieszę że Pan mówi o tych sprawach
. Pozdrawiam życzę dużo zdrowia,ciekawych prognoz i weselszych
relacji na temat przyrody. MM
Panie Andrzeju dziś tj. 29.01.09r. okolo godz.11 widzialam
dwa lecące bociany w Aleksandrowie Łódzkim.Lecialy z poludnia na
pólnoc.Czy to możliwe?Widzialam z koleżanką ,bo jakbym byla sama
to bym zwątpila czy dobrze widzę.Bardzo bym byla wdzięczna gdyby
mim Pan odpowiedzial czy to możliwe o t ej porze.Slucham |Pana
codziennie w eko radio o godz. 8.30.
Serdecznie pozdrawiam Barbara z Aleksandrowa Łódzkiego
Dzisiaj rano zaobserwowałem ze znajomymi klucz dzikich
gęsi (19 sztuk), leciały nisko z południowego-zachodu na
północny-wschód i było słuchać ich "gęganie". Mieszkam w
Ćmiszewie koło Sochaczewa, w woj. mazowieckim.
Pozdrawiam EkoRadio. Bogdan
Szanowni Panstwo! Czy mozna sie dowiedziec jaki pokarm
i dla jakich ptakow stosowac, szczegolnie dla sikorek.
Gorace powitania z Truskawca, Ukraina, Lwowske wojewodztwo.
Michael Rosenberg.
***
Bardzo nas cieszy list, który nadszedł z Truskawca na
Ukrainie. Serdecznie pozdrawiamy wszystkich słuchaczy którzy
chętnie sięgają do polskich programow. Odpowiadajc na pytanie,
radzimy, aby karmienie w zimie ptakow opierac przede wszystkim o
pozywienie suche, pozbawione wilgoci: ziarno, kasze oraz tluste
kawalki sloniny. Ptaki w zimie rowniez na Ukrainie wymagaja
wielkiej troskliwosci i ochrony. Pozdrawiamy serdecznie i
konczymy pytaniem: czy w dalszym ciagu w Truskawcu mozna pic "naftusie".
Byla to lecznicza woda mineralna i zjezdzalo sie do Truskawca na
picie wielu Polakow z calej Polski.
EkoRadio
***
Owszem. Naftusia jest jak i byla spora liczba przybywajacych
na kuracjach. Po odzyskaniu niepodleglosci na ulicach slychac
polski jezyk, czego wczesniej nie napotykano. Odzyskalismy po
wielu latach "braterskiego panowania wschodniego "czerwonego"
sasiada" swoj koscol - naprawde sliczny - pod patronatem ojcow
redemptorystow. W parku na nowo otworzony na starym miejscu
pomnik Mickiewicza. Serdecznie zapraszam!
Michael Rosenberg.
Szanowny Panie Andrzeju!
Jesteśmy fanami pańskich audycji. Bardzo
dziękujemy za to co Pan mówi na temat patriotyzmu, elegancji,
kultury. Są to wartości, o których się nie mówi w radio. A jak
bardzo są potrzebne. Że czasami brakuje czasu na prognozę
pogody? Jedyna rada - przedłużyć czas trwania audycji. Panie
Andrzeju z wielką życzliwością chcielibyśmy przypomnieć Pana
słowa wypowiedziane kilka lat temu "wiatr to jest termin
meteorologiczny; wiatry to fizjologia". Pouczeni przez Pana,
jesteśmy uczuleni na poprawność używania tych terminów. Wczoraj
w audycji rannej o 8.32 usłyszeliśmy - 'będą silne wiatry".
Przesyłamy serdeczności i ukłony. Prosimy tak
nadal trzymać. Pański imiennik Andrzej Czarnocki (z rodziną) z
Kielc
Witam Szanownego Pana Redaktora To doskonała inicjatywa,
czynienia sobie wzajemnych uprzejmości, wzajemnej pomocy,
szczególnie ludziom starszym, podania nie tylko tej
przysłowiowej...ręki. Właśnie! Ręki! Nie trzeba mieć wielkiej
wyobraźni, by nabyć przekonanie, jak nasi bliźni potrafią mieć
brudne ręce i co potrafią swoimi rękami robić, by po chwili
uprzejmie nam rękę podawać.
Proponuję więc, by równocześnie z akcją uprzejmości, apelować
o higienę, czyli pod każym względem, czyste intencje!. A swoją
drogą, dawno, dawno temu namawiano nas do witania się baz
podawania rąk... ala to juz całkiem inna sprawa. Dziękuję i
Pozdrawiam, Ireneusz Jaworski
Słucham Pańskich prognoz pogody i zawsze kilku zdań o
ekologii, które gorąco popieram. Przyzwyczajenia i bezczynność
naszych rodaków do niszczenia naszego środowiska są chyba
wynikiem niewiedzy. Pańskie wysiłki jednak mogą zaowocować
teraz, a może w następnych pokoleniach przez informacje i
zalecenia, które Pan podaje.
Interesuje mnie szczególnie bezmyślne spalanie plastików w
piecach domowego ogrzewania. Mieszkam w małej miejscowości w
Lubsku, gdzie w sezonie ogrzewczym, sądząc po zapachu z kominów
jest to nagminne. Aby te pańskie apele trafiły do wyobraźni
naszych mieszkańców, chciałabym aby Pan poparł je danymi
chemicznymi spalania plastików. chyba najlepiej na antenie
radiowej, może choć kilka kilogramów nie zostanie spalone. Oto
dane:
Ze spalenia 1kg poliuretanów (są to butelki, wykładziny
gąbczaste, gąbki) powstaje od 30 do 50 litrów cyjanowodoru,
popularnie znanym jako kwas pruski. Ze spalenia 1kg PCV
(polichlorek winylu) powstaje ok. 280 litrów gazu chlorowodoru,
który w połączeniu z wodą przeistacza się w kwas solny (HCL).
Serdecznie pozdrawiam: Karolina Tosza
Witam serdecznie w Nowym Roku i na wstępie składam
serdeczne z zatroskanego o los lasów serca płynące życzenia
wszelkiej pomyślności i wytrwałości w dążeniu do realizacji
celów osobistych i społecznych.
Problem CO2 jest na pewno alarmujący lecz tak naprawdę to
aktywność słońca jest główna przyczyną jego emisji z głębi wód
oceanicznych a na to wpływu jako ludzie nie mamy. I jeśli wielcy
tego świata tak bardzo martwią się o jego losy to dlaczego
pakiety energetyczno-klimatyczne mają być przedmiotem spekulacji
giełdowych? Nad tym się zastanawiając doszłam do wniosku, że tak
naprawdę nie chodzi o klimat ale o pieniądze. Natomiast emisję
CO2 na pewno należy ograniczać i robić wszystko co może człowiek
w tym względzie, ale bez szukania sposobu na bogacenie się i tak
już bogatych kosztem juz i tak ubogich. Pewnie niedługo
przyjdzie czas na dioksyny choć biorąc pod uwagę fakt,że lwią
ich część produkują samochody rachunek ekonomiczny wskazuje
globalnej finansjerze na nieopłacalność podjęcia tego tematu z
uwagi na konieczność ograniczeń komunikacyjnych czyli w efekcie
zmniejszenia produkcji samochodów. Jako,że rodzice zamieszkują
na wsi obserwuję ze zgrozą,że do emisji dioksyn przyczyniają się
masowo mieszańcy palący w piecach czym się da. Tego moglibyśmy
uniknąć już od dziś i to zależy tylko od nas! Ale owa, jak Pan
to nazwał uśpiona swiadomość ekologiczna, gna nas ku
samozniszczeniu. Z drugiej strony gdyby nie opakowania, które
ktoś produkuje i na tym zarabia nie byłoby problemu! Czy aby nie
dochodzimy do tych samych co zwykle wniosków? O tym,że problem
globalnego ocieplenia i energii odnawialnej jest po prostu
sposobem na wzbogaceniem się owych 20% - wg.prawa Parety już
bogatych - i co nie ma wiele wspólnego z interesem narodowym -
może świadczyć jeszcze jeden fakt. Mama moja - zresztą sołtys
wsi - jest bardzo zainteresowana tymi problemami. Należy do
stowarzyszenia, w którym funkcjonuje zespół profesjonalistów,
którzy opracowali kilka proekologicznych projektów na produkcję
energii na skalę pojedynczej rodziny. Jest to projekt małej
elektrowni wiatrowej, deszczowni ogrodowej zasilanej w ciepło
przez baterie słoneczne, urządzenia odzyskującego ciepło
utracone z trzonów kuchennych oraz projekt letniego domku w
kształcie piramidy ogrzewanego przez baterie słoneczne na bazie
starych,wymienianych okien, a także ogrzewania geotermalnego
domku jednorodzinnego. Próby uzyskania jakiegokolwiek wsparcia
dla realizacji tych projektów przez administrację rządową czy
samorządową spełzły na niczym. Stowarzyszenie nie posiada na
tyle środków finansowych aby samo mogło realizować owe projekty.
I gdzie tu troska o klimat, człowieka czy środowisko naturalne?
Dodam, że owe projekty zyskały wyróżnienie w 2005r. na VI
Międzynarodowym Konkursie EKO-2005 organizowanym przez
Stowarzyszenie Polskich Wynalazców i Racjonalizatorów za
orginalne rozwiązania sposobów wykorzystania ekologicznej
energii w budownictwie mieszkaniowym. Panie Andrzeju dochodzę
czasem do wniosku, że i Pan i moja mama i mój tato leśnik
walczycie na próżno ale chyba nie należy tracić nadziei i cieszę
się, że choć czasem mogę na antenie mediów usłyszeć głos
człowieka prawdziwie zatroskanego o naszą piękną ojczyznę.
Pozdrawiam serdecznie Justyna Lewko - Darz bór
Szanowny Panie Andrzeju Mamy zimę jaką chcieliśmy, chcieliśmy
śnieg, mróz no i mamy to wszystko. Dla niektórych ludzi zima
jest frajdą i dobrą zabawą na śniegu a dla innych uciążliwą porą
roku gdzie trzeba się solidnie ubierać, odśnieżać drogi,
podwórka. Owszem jest to uciążliwe, ale czy myśli ktoś o naszych
kochanych zwierzętach, które poprzez duże mrozy i śnieg cierpią
głód. Apeluje dokarmiajmy zwierzęta, czy to ptaki, czy inne
czworonogi. Dla nich każda przysłowiowa kromka chleba jest
ważna. Człowiek może zarobić na jedzenie a zwierze w wielu
wypadkach jest skazana na pomoc ludzi. Dbajmy o nasze zwierzęta
bo to też istoty żyjące i tak jak my czyją zimno i głód.
Proszę pisać na temat karmienia ptaszków podczas tak
niskich temperatur. Karmię sikorki słonecznikiem.Kupiłam dwa
rodzaje ziaren .Sikorki wolą te duze ziarenka a nade wszystko
lubią orzechy które trzeba im rozłupać. Przesylamyp[ozdrowienia
dla Niezapominajek.
Do maili opisujących bezmyślność, głupotę i fałszywie
pojętą oszczędność ludzi spalających śmieci z gospodarstw
domowych chcę również dodać swój w tej sprawie. Otóż w okolicy
Skarżyska-Kamiennej gdzie znajduje się zakład sortujący odzież
używaną ludzie zatrudnieni w tym zakładzie w domowych piecach CO
zamiast węgla lub drzewa spalają odzież nie nadającą się do
dalszego przerobu ( najczęściej z tworzyw sztucznych ). Traktują
to niemal jak dawny deputat węglowy. Korzyści ma z tego zakład
bo nie musi jej utylizować i ten co spala bo ma za darmo opał, a
koszty ponosimy wszyscy, a szczególnie mieszkający najbliżej,
gdzie w okolicy spalania jak wyraził się znajomy tworzy się
krematorium. Jak długo jeszcze taki stan ma trwać, czy nie ma
odpowiednich przepisów zabraniających tego procederu bo na
wyrozumiałość ludzką w czasach pazerności i zachłanności
materialnej trudno liczyć!.
Szczęść Boże! Polacy z swoich lasów zrobili gościom z
zagranicy wystawę z "Polnische Wirtschaft". Zyczę Sz. P.
Andrzejowi, że jego apele kogoś pobudzą, ale ja uważam, że
łatwiej i taniej będzie zakładom komunalnym otworzyć
składowiska, dokąd takie worki moża przywieźść, zamiast zbierać
już po wyrządzeniu hańby Polsce po lasach.
Ks Eduard Gogollok
Jestem na kuracji w Lądku Zdroju.
Problemy z kręgosłupem, to wyjazdy częste do stolicy polskiej
rehabilitacji ruchowej. Każdego roku to samo, tak jest od lat.
Kiedy przychodzi jesień, troszkę sprząta się liście spadające z
drzew, ale od listopada, do marca nie sprząta się wcale.
Zwłaszcza w części uzdrowiskowej leżą na ulicach i poboczach, w
przydrożnych laskach stosy brudnych liści, na nich torebki
folioe puszki po piwie, inne akcesoria po słodyczach, czipsach.
To lezy miesiącami, nie tygodniami. Płacimy tu opłatę
klimatyczną, ale władze miasta nie robią nic, byśmy mogli
spacerować po czystych ścieżkach, podziwiać przecudne
krajobrazy, brud, brud, straszny brud i trzeba to wdychać. Od 3
tygodni nie widziałem tu ani jednej osoby sprzątającej, te same
śmieci otaczają znany bardzo wojskowy szpital rehabilitacyjny,
parki, otoczenie zabytkowego Wojciecha, Cesarz Franciszek, który
tu przyjeżdżał na kuracje, pewnie przewraca się w grobie.
Ostatnio pojawiły się na chodnikach kupki piasku, pewnie tak
sobie drogowcy przygotowali zabezpieczenie przed zimą. Do tych
kupek pieski robią kupki, ludzie to rozdeptują,taki rozgrzebują.
Kiedyś taki piasek umieszczano w moim mieście w skrzynkach, w
Lądku prosto na chodniku, na najbardziej uczęszczanych szlakach
komunikacyjnych, między sanatoriami. Wywizę z Lądka zdjęcia,
mnóstwo zdjęć, by zniechęcać ludzi do odwiedzania tego strasznie
zaniedbanego miasta. W rynku remontuja kamieniczki, podobno ze
środków unijnych, a miotłą poruszać nie ma kto. Wstyd mi,
Polakowi za takie miejsca. W Krynicy Zdrój sadzi się kwiatki na
skwerach nawet w listopadzie, nawet jeśli na tydzień, bo spadnie
śnieg ale o tej porze z lupą trzeba byłoby szukać listka na
trawnikach tego kurortu. W Lądku sprzątacze pojawią się na
ulicach przed Wielkanocą, tak jest każdego roku. Pewnie siedzą i
modlą się o śnieg wyjątko gorliwie, wtedy mają jeszcze więcej
wolnego i nic nie widać. A dziś rano. ok. godz. 7 była w Lądku
piękna tęcza, mam zdjęcia, jak się uda Panu wysłać, tak zrobię.
Jeśli nie stąd, to domu, z własnego komputera.
Pozdrawiam Zbyszek T. Kraków
szanowny panie redaktorze
dziekujemy za to ze w przypomina pan w swoich
audycjach o tym ze miejscem na smieci jest kubel a nie piec albo
las,. patrzac na nasze drogi i lasy efekty sa na razie mierne
ale moze ta kropla wydrazy z czasem skale. mam kilka pytan moze
pan potrafi na nie odpowiedziec dlaczego unia europejska doplaca
do wielohektarowych plantacji akurat orzecha wloskiego.nie wiem
jaka szczegolna role odgrywa to drrzewo w polskiej przyrodzie
chodzi o wiewiorki,meble,ciastka orzechowe? przeciez sadzonki
moga zmarznac i ttrzeba je podlewac. dlaczego w sprawie emisji
co2 nie uzyjemy atutu jakim sa lasy i tereny zielone ktore go
pochlaniaja.wtedy to co mamy i to co posadzimy bedzie mialo
wymierna wartosc w euro a to czasami jedyny skuteczny argument.
czesto widze taki obrazek.stare zdrowe drzewo wyciete a obok
sadzonka nowego.kiedy i czy ten patyczek bedzie drzewem majacym
znaczenie dla srodowiska.kto jest odpowiedzialny za wycinanie
drzew?wojewodzki konserwator przyrody nic nie moze to po co on
tam jest ? moze poswiecil by pan troche czasu na to jakie
rosliny sadzic i siac w przydomowych ogrodkach.to moglaby byc
lekcja patriotyzmu wiedziec co w polsce rosnie i komu, czemu ma
sluzyc do uslyszenia.
stala sluchaczka daniela z zach.pomorskiego
W świąteczne przedpołudnie Bożego Narodzenia
2008 roku znalazłem w swoim archiwum z lat szkolnych taki oto
wycinek prasowy ( Gromada Rolnik Polski - listopad 1971) :
CHŁODNIEJSZY KLIMAT
Uczeni duńscy zbadawszy lodowce Grenlandii
uzyskali obraz zmian klimatu naszej planety w ciągu ostatniego
tysiąc- lecia i wysnuli stąd wnioski o przebiegu tych zjawisk w
najbliższej przyszłości. Okazało się, że najcieplejszym okresem
w ciągu ostatnich lat było dziesięciolecie 1930-40. W ostatnich
latach - choć w ostatnim roku trudno w to uwierzyć - klimat
ulega ochłodzeniu i proces ten ma trwać jeszcze około 10-20 lat.
Potem nastąpi ponowne ocieplenie, z najgorętszym okresem w
latach 2010-2020, chłodniejszym jednak niż lata trzydzieste
naszego stulecia.
Mój komentarz - nie ma w tej prognozie żadnej
mowy o tak dziś nagłośnionym " efekcie cieplarnianym". Człowiek
ma bardzo mały udział w emitowaniu CO 2 . W ostatnich latach ten
swoisty ruch cieplarniany jest raczej nowym ruchem
ideologicznym, na którego czele stoi samozwańczy "kapłan" Al
Gore.
W dniu Bożego Narodzenia życzenia zdrowia i
pomyślności Panu Andrzejowi Zalewskiemu zasyła Andrzej R.,
ogrodnik gm. Iława
Witam Pana,
Kiedy tylko mogę, słucham Pana audycji w radiu. Gorąco
popieram wszelkie apele ekologiczne, a w szczególności te, które
dotyczą naszych polskich lasów. Myślę, że nie zdajemy sobie
sprawy, z tego jakie cuda w postaci polskiej przyrody posiadamy.
Dla potwierdzenia mych słów, dla tych, którzy nie przywiązuję do
tego wielkiej wagi, polecam wszystkim słuchaczom scenęz filmu
jakże popularnego o przygodach kanoniera Franka Dolasa, kiedy
tenże bohater przypakowo znajduje się w Polsce i również
przypadkowo odczytuje drogowskaz z odległością do Lublina.
Padają tam przepiękne słowa: "Polska ! Najprawdziwsza Polska !"
I biegnie przez pola obsiane zbożem... Kocham tę scenę i kocham
Polskę z jej piękną przyrodą !
Gorąco pozdrawiam i życzę Panu i całej Redakcji EkoRadia
Wesołych Świąt
Magda Ofierzyńska
Poznań, dn. 19.12.2008 r.
Panie Andrzeju .... Ośmielam się skreślić kilka
swoich przemyśleń i spostrzeżeń na temat ochrony środwiska...
mieszkam na obrzeżach Krosna, malowniczego miasteczka położonego
na Podkarpaciu ,mam ogródekparę krzewów i drzewek i tu
przechodzę do sedna sprawy... jesienią kiedy wygabiliśmy liscie
kasztanowca,poprzycinalsmy krzewy postanowilismy to palić i
kiedy tylko ogien zaczął sie rozpalać przyjechała straż
pożarna/widocznie ktoś ich zawiadomił/ i natychmiast pod karą
kazali nam zgasić/zaznaczam,ze to były tylko patyki młe i
liście/,kiedy patrzeę jak w centrum stolicy niemal codziennie
palone są opony, jakieś kukły to ze zdziwieniem i
niedowierzaniem pytam,gdzie ekolodzy,gdzie Ci walczący o ochronę
środowiska,gdzie choć słowo w mediach na temat zanieczyszczania
powietrza. Moje małe ogniski było tylko z patyków i liści
kasztanowca,a tam smród i opony,czy doprawdy nikt tego nie
widzi, nie dostrzega??????? Pozdrawiam i życzę dużo dobrego od
świata całego. Stała przeglądarka Pana stronek........niezabudka
Dzień dobry Panie Andrzeju. Prawie codziennie słucham
Pana audecji w I programie PR i szanuje Pana miłość do przyrody
a do naszych lasów zwłaszcza . Mam jednak pewne wątpliwości czy
ta ekologia to nie jest pretekst do zdobywania sławy , uznania i
pieniędzy. jak ide do lasu i widzę te stert śmieci to zadaję
sobie pytanie z jakiej przyczyny w Niemczech płaci się kałcję za
wszystkie butelki a u nas tylko za nieliczne. Jednozdaniowa
ustawa zabraniająca sprzedawanie wyronów pakowanych w bytelki ,
kartoniki lub inne opakowania plastikowe bez kaucji jest
zabronione , a ten co nie prowadzi skupu ma zakaz sprzadaży i po
sprawie. Z lasów w ciągu kilku tegodni znikneła by większość
śmieci. Ale co obchodzi amerykańskiego producenta butelek ,
algielskiego producenta napojów i portugalskiego właciciela
marketu czystość polskiego lasu . Szybko sprzedac i zapomnieć.
Ale czemu t.zw. ekologowie zawracaja głowe wydumanymi problemami
a nikt nie postawi tamy śmieciom to jest dla mnie zagadka. Nie
dostaną z tego powodu kasy? Pozdrawiam Marek Zawadzki
Berlin, dn. 15.12.2008 r.
Panie Andrzeju,
Z tym niemal katastroficznym sposobem przedstawiania przez
Pana różnicy temperatur na terenie Polski (dzisiaj n.p. 10 ^o
C), jako anomalii pogodowej, to lekka przesada.
Jako inżynierowi budowlanemu jest mi znany podział kraju na
strefy klimatyczne i fakt ten jest uwzględniony w normach
budowlanych. W zależności od strefy klimatycznej dla lokalizacji
obiektu projektuje się, między innymi, głębokość posadowienia
fundamentów tak, aby wykazywały one pewną odporność na negatywny
wpływ mrozu. Wiadomo , że takim polskim biegunem zimna jest
miejscowość Sejny.
Jeszcze jedna uwaga. Często przytacza się opowiadania
starszych ludzi lub książkowe opisy mroźnych zim w Polsce
przedwojennej po to , żeby spotęgować katastroficzny efekt
ocieplenia klimatycznego. Zapomina się jednocześnie, że ta dawna
Polska to w dużej części kresy wschodnie o całkowicie
specyficznych, bo kontynentalnych, właściwościach klimatycznych.
Czy zechciałby Pan te drobne moje uwagi uwzględnić w Pańskich
opowiadaniach i relacjach pogodowych?
Z serdecznymi pozdrowieniami
/Andrzej Wiłun/
Od Red.: Ciekawy list naszego słuchacza z Berlina
zamieszczamy w całości. I pozostaje on dyskusyjnym listem. Nasze
opisy nie powinny być odbierane przez słuchaczy w sposób
katastroficzny, bowiem temp. +10 stopni w grudniu lat temu 15
czy 20 zdarzała się, ale nie tak często jak obecnie. To, co
uważamy za sygnał anormalny to nieustanny podział w grudniu
Polski na 2 obszary termiczne. Wschodnia i południowo-wschodnia
część raczej cieplejsza, a północno-zachodnia raczej
chłodniejsza. W tym roku od wielu tygodni notujemy nad Polską
codzienną różnicę temp. maksymalnej sięgającą 12 stopni. Również
w tym roku z uwagą przyglądamy się trwałemu zjawisku fenowemu
przechodzącemu wyraźnie od Alp szwajcarskich aż po Karpaty
wschodnie. W dalszym ciągu uważamy, że opisywany szeroko i
dyskutowany efekt cieplarniany obciąża życie Europejczyków,
zwłaszcza w części zachodniej i centralnej.
Dzisiaj (11.12.2008r) w zamglony i ponury ranek w
Katowicach rozśpiewał się kos! Pozdrawiam Katarzyna Dziurka
Czy pan wierzy czy nie wierzy, ale wczoraj w sobotę w
Lubrzy woj. Lubuskie widziałem krążących oczywiście z
klangorem 6 żurawi.
O pomyłce nie ma mowy, bo mają tu lęgowiska i znam je
bardzo dobrze.
Z poważaniem !!
Tadeusz
Bentkowski
Dzisiaj 07-12 w południe poszlismy do lasu na
spacer i nazbieraliśmy koszyczek grzybów, okazałych
kurek.Własnie się gotują i dom cały pachnie grzybami. Pogoda
jak na 7 grudnia ni to jesienna ni to wiosenna i wszystko
wskazuje na to że do zimy jeszcze daleko. Pozdrawiamy
EkoRadio. Nowa Święta k/ Złotowa
Panie Andrzeju, Ma Pan kontakt z Programem I Rdia i może ma
Pan wplyw na audycje TVP 1 , Proszę spróbować umieścic w
szczycie oglądalności 3 minutowe spoty o ekologii. Śmieci w
lesie, szamba w strumykach itp. Możemy błagać ludzi o
czystość ale to jest tylko i wyłącznie kultura. Od tego są
Państwowe media. A tu cicho !! W samochodach spędzamy spory
kawalek naszego życia, ale nadal wyrzucamy przez okno śmieci
z samochodów, nie jesteśmy uprzejmi dla współużytkowników
dróg, "O" kultury i "O" audycji na ten temat .Ale za to
media pięknie "biją pianę " na bezsensowne tematy. Ma Pan we
mnie partnera o ile będę mógł byc pomocny. Pozdrawiam
Andrzej z Gliwic
Szanowny Pan
mgr inż. Andrzej Zalewski
Pragnę podziękować Panu za wszystkie pana audycje
emitowane w Pr. I Polskiego Radia, których udało mi się
wysłuchać. Za ich mądry patriotyzm, za przypominanie naszej
historii, bohaterstwa naszych przodków, naszych skarbów
kultury i zasobów przyrody.
Jeśli pan pozwoli podzielę się z Panem moimi obserwacjami
zjawisk w przyrodzie, a dokładnie prognozą z nich się
wywodzącą.
Jest to przy tegorocznych anomaliach szalenie trudne, ale
spróbuję, mimo, że ostatnio Pan powiedział, że zimy dla
Polski nie widać na mapach synoptyków, (którzy w maja dostęp
do danych światowych, programów komputerowych i symulacji
meto):
Dla Krakowa i terenów na południe od Krakowa:
6.12.2008 Pojawią się temperatury ujemne i przymrozki
nocne, ( z tolerancją do 36 godzin wcześniej – Barburka! lub
36g. później).
13.12.2008 Powinien spaść drugi tej jesieni śnieg ( z
tolerancją do 36 godzin wcześniej lub później),
Z tych powodów warto kierowcom przypomnieć, że od
temperatury poniżej + 7 st. Celsjusza jeździmy na oponach
zimowych, a na mokrym ściegu nawet przy plus 3 st. kraksy są
bardzo kosztowne.
Jeśli te prognozy się nie spełnią to czekają nas bardzo
zimne niespodzianki na wiosnę i z tego powodu nie cieszyłbym
się z obecnego braku ochłodzenia i zimy.
Życzę pogody ducha i sił witalnych, a przede wszystkim
kontynuacji pańskich działań. Do życzeń dołącza się moja
mama.
Za pana pośrednictwem przekazuje pozdrowienia dla
wszystkich słuchaczy i dla zespołu Pr. I Polskiego Radia.
Pozostaje z wyrazami szacunku
Sławomir Hapoński
architekt-rzeźbiarz
Kraków 03.12.2008
OD NIEDAWNA JESTEM UŻYTKOWNIKIEM INTERNETU, ALE OD WIELU LAT
Z DUŻYM ZAINTERESOWANIEM SLUCHAM AUDYCJI EKORADIA POD RED.
PANA ANDRZEJA ZALEWSKIEGO.WRESZCIE TRAFILEM NA STRONĘ
POLSKIE NIEZAPOMINAJKI.MOIM ZDANIEM JEST ONA NIEZWYKLE CENNA
I POUCZAJĄCA. TROSKA O POLSKĄ PRZYRODĘ JEST POTRZEBNA NAM
WSZYSTKIM! A LASY NIECH POZOSTANĄ NASZYM NARODOWYM SKARBEM.
"Nie bylo nas byl las- nie będzie nas,czy będzie las?"
WZRUSZA TEŻ AKCENT PATRIOTYCZNY-POLSKA FLAGA Z
NIEZAPOMINAJKAMI-NA TEJ
STRONIE.
LĄCZE WYRAZY SZACUNKU I SERDECZNE POZDROWIENIA
RADIOSLUCHACZ Z ELBLĄGA
Panie Andrzeju staram się słuchać Pańskich audycji o
każdej porze i serdecznie Panu dziękuję że jest PAN Z NAMI
tz. nami rolnikami i tak często Pan wspomina naszą pracę
nasz trud.Bardzo dziękuję że wspomina Pan nasz region Pałuki
i nie zapomniał Pan o tych naszych pięknych lasach.
Serdecznie pozdrawiam Pana i całe Ekoradio.
Słuchaczka z Chomiąży .
Szanowny Panie Andrzeju,
Mieszkam przy lesie pod
Warszawą. Prawie codziennie idę na spacer do lasu.
Zabieram z sobą siatkę na ewentualne smieci I druga na
ewentualne grzyby w sezonie. Sieżki którymi chodzę już
są czyste. Segreguję smieci, ale nie oddaję ich slużbom
porzadkowym, lecz odwożę do skupu (zlom, makulatura,
puszki-aluminium, butelki). Zrobilam skarbonkę I na
przestrzeni tych trzech lat do kiedy TU mieszkam I do
kiedy postanowilam, że moje spacery Po lesie będa
bardziej efektywne, w mojej skarbonce jest już prawie
700 zl. Obliczylam że wywóz mieci z mojej posesji MI się
zwraca, a nawet mam nadwyżkę. Teraz mam plan, że kupię
sobie za te pieniądze wreszcie porządny rower na którym
bedę jeździć Po tym "moim" lesie.
Las jest życiodajny!
Kocham go!
Pozdrawiam serdecznie!
Elżbieta J.
Drogi Panie Andrzeju !
Slucham Pana w Australii
bardzo milo sluchac Panskiego glosu
opowiadajacego o pogodzie w Polsce
Wszystkiego Najlepszego
Rolland
Szanowni Państwo, Pan Andrzej Zalewski wspominał dzisiaj w
radio o zbliżającej się zimie i
apelował do służb miejskich o mobilizowanie sił do
odśnieżania dróg.
Warto jednak pamiętać o negatywnych skutkach takich
operacji dla przyrody i miejskiej zieleni. Mieszkam w
Warszawie na Żoliborzu - ilość soli wysypywana na drogi i
chodniki była w minionych zimach niejednokrotnie grubsza od
warstwy sniegu który spadł. O ile sól wysypywana na drogi
spływa kanalizacja do Wisły (zapewne ma to negatywny wplyw
na stan wody w rzece) to solenie chodników podlegajacych
Dzielnicy Żoliborz skończyło sie tego lata wycięciem wielu
drzew. Sól z chodników niestety bezpośrednio przedostaje sie
do gleby i powoduje usychanie rosnących obok drzew. Jako
przykład - drzewa rosnące wokół parku przy ul.
Kozietulskiego i Felińskiego (kilkudziesiecioletnie lipy)
nie przeżyły ostatniej zimy, uschły i zostały wycięte.
Niestety wydział ochrony środowiska Dzielnicy Żoliborz
ignoruje mail'e wysłane w tej sprawie. Dlatego uważam, że do
apelu do służb miejskich o utrzymanie dróg zimą
powinno dołączyć się prośbe o korzystanie z soli w
rozsądnych - niezbędnych ilościach oraz zastąpienie jej na
chodnikach miotłą i piaskiem. Być może jest to droższe ale
tylko w przypadku gdy do kosztów
nie doliczymy wycinki drzew wiosną i kosztów nowych
sadzonek.
Z poważaniem Marcin G.
Szanowny Panie
Andrzeju!
Proszę mi wybaczyć,
że od razu zwracam się po imieniu, ale jest Pan moim dobrym
znajomym z Polskiego Radia - oczywiście ze słyszenia.
"Wczasy pod gruszą"
to rzeczywiście udana nazwa, dowodem czego jest to, że się
przyjęła. I to jest najważniejsze kryterium dla nowinek
językowych.
Uważam jednak, że
nie należy tego robić za wszelką cenę ("na siłę" - oczywisty
rusycyzm). Są ludzie, którzy pragną koniecznie wywrzeć swoje
piętno i w ten sposób się uwiecznić. Nie najlepszym
przykładem był min. prof. Kotarbiński, który używając swego
autorytetu naukowego starał się wprowadzić słowo
"spolegliwy" na określenie osoby, na której można polegać.
Tak, jakby w ogóle istnieli tacy ludzie - człowiek sam na
sobie czasem nie potrafi polegać... Zresztą kto komu dał
prawo, w dobie równości, wymagać od kogokolwiek, żeby był
tak mu wierny i podporządkowany? - Dla mnie s-polegliwy to
bardziej taki, któremu się często zdarza polegiwać.
Przejdźmy teraz do
"zapiątka" - za blisko mu do "zapiętka" np. w obuwiu.
Mnie też mierzi
"weekend", ale nie widzę dobrej alternatywy. Poczekajmy,
może wreszcie ktoś trafi. "Niezapominajki" to oczywiste
podlizywanie się Panu, a tym się brzydzę. "Niedzielnik" -
śmieszny. Samo słowo "niedziela" chyba pochodzi ze
starosłowiańskiego określenia dnia, w którym się nie pracuje
- "nie dziela". Niedzielnik to delikatnie mówiąc "nierób",
leń. "Labówka" to wyraźny slang.
"Koniec tygodnia"
brzmi dosyć naturalnie i żadna to "laba", lub "sielanka"
mając na uwadze, że wielu korzysta z tych dni, żeby zrobić
to, na co nie ma czasu w dni robocze.
Niemcy "Po prostu
mówią wochenende ", tylko piszą "Wochenende", bo
upodobali sobie pisać rzeczowniki dużą literą.
Mnie także nie
podobają się angielskie "makaronizmy". Niestety w artykule o
osuwiskach też zakradł się podstępnie wyraz niepotrzebnie
zapożyczony z angielskiego, który wykoślawia nasze
zrozumienie słów.
Chodzi mi o słowo
"projekt" (zdanie "SOPO jest dużym projektem, jednym ...").
Użyte zamiast naszego rodzimego, choć może nie
najporęcznieszego, "przedsięwzięcia". Po polsku "projekt",
to plan zbudowania, lub wykonania czegoś, nie raz ze
sposobem tego wykonania - w postaci rysunków i opisów. Pewne
środowiska przez snobizm, ale również przez słabą znajomość,
lub brak poszanowania dla mowy ojczystej, przyjęły już to
słowo jako "odpowiedniejsze". SOPO jako
przedsięwzięcie ma zapewne jakiś plan działania i
zostało jakoś zaprojektowane i chwała mu.
A czy przypadkiem
słowo "biotopping" (kogo się tu topi?) nie jest kolejnym
śmieciem językowym?
Ciekawe są uwagi
wzięte z Kalendarza leśnego 1926.
Pogoda
interesowała mnie niemal od dzieciństwa. Pamiętam surową
zimę 1939/1940 (jak widać nie jestem już teraz taki
młody). Mieszkałem wówczas w mieścinie Łapy w
białostockiem i w styczniu i lutym robiłem wykres
temperatury odczytywanej na termometrze zaokiennym. W
tym okresie temperatura spadała parę razy poniżej -40 C
(było nawet -42 C) i utkwił mi w pamięci przypadek,
gdzieś na początku lutego, że jednego dnia było
wieczorem +1,5 C, a następnego dnia rano -39 C. Może ma
Pan możliwość sprawdzenia tego gdzieś w zapisach
meteorologicznych?
Potem nadarzyło
mi się obserwować pogodę w ciągu pięciu zim, jakie
"bawiłem" (jak powiada Jerzy Hoffman - też Sybirak) w
słynnym Tobolsku, gdzie po aresztowaniu mego Ojca
zostałem w 1941 r z Mamą wywieziony przez sowietów na
Syberię. Już wtedy interesowałem się fizyką (którą potem
po powrocie do kraju ukończyłem na UW) i określałem za
pomocą psychrometru i odpowiedniej tabeli wilgotność
wzgledną - i z dobrym skutkiem przewidywałem nocne
spadki temperatury przy bezchmurnym niebie. Tam średnia
temperatura stycznia i lutego wynosiła około -30 C, do
szkoły chodziło się (miałem tę możliwość) do -40 C, a
gdy mróz zelżał np. do -25 C miejscowi mówili, że jest "ottiepiel"
- czyli odwilż. Raz w ciągu tych długich pięciu zim
temperatura spadła poniżej -50 C. Wtedy nikt nie
wychodził z domu. Nawiasem mówiąc mieszkaliśmy, łącznie
8 osób, jak się później okazało w domu zbudoawnym przez
zesłańców z powstania styczniowego, którzy nawet
zbudowali w Tobolsku kościół - udało im się stamtąd
wydostać w czasie I wojny światowej. Myśmy wrócili w r.
1946.
Tyle wynurzeń
osobistych.
Serdecznie
pozdrawiam
R.B.
Dzien dobry Panie Andrzeju,
Jak to dobrze, ze kazdego dnia można sluchac Pana madrych rad
w Programie Pierwszym Polskiego Radia. Calkiem niedawno mowil
Pan o geotermalnych zasobach goracej wody, które znajduja się
pod ziemia na obszarze Polski. Czy może Pan rozpropagowywac ten
temat!!! Pan ma duzaaaaaaaaaaa sile przebicia.
Już pare lat temu czytalam, ze Mazowsze lezy wlasnie na takim
"plaszczu" goracych wod. Przeciez to może być z czasem
alternatywa dla nieziemsko drogiego gazu i elektrycznosci. Jest
jednak duzy problem, sadze, to lobby weglowe i gazowe, które
blokuje dyskusje na ten temat.
Anna z Warszawy
Witam
Serdecznie redaktora Andrzeja Zalewskiego
Gratuluję nieco spóźnione ukłony za nominacje do
Mistrza Mowy Polskiej.
Pokazuję, jak na jednym z kilku sosen posadzonych
równocześnie, około 8 lat temu, w Lublinie
(dzielnica zachodnia - akademicka), pojawiły sie
pędy, jak zwykle podobne w maju. Jeszcze wczoraj
trawniki lubelskie były "przeorane" przez krety. Tuż
przed zachodem słońca posypał pierwszy śnieg, a
właściwie tzw. lodowe krupy.
pozdrawiam
Jerzy J.
Lublin dnia 18 listopad 2008
Panie redaktorze,martwi mnie taka oto
sytuacja w miastach,nagminnie wygrabia sie opadłe liście spod
drzew i krzewów,rozumie jedno,że spod kasztanowców to rzecz
zrozumiała,ale spod innych, to już skandal,przecież te malutkie
istoty i żyjątka ,które chowają sie pod listowiem przed zimą,po
prostu są wygrabiane albo odsłaniane i niestety zimy nie
przetrwają,dało się zauważyć, że tam gdzie jest brak liści czy
ściółki nie ma ptaków,miasto jest coraz to nudniejsze. Proszę o
opel w tej sprawie.
Od Red.: Rzeczywiście jest to naszym zdaniem
ważny problem utrzymania równowagi przyrodniczej. Spdające
liście budują przecież nie tylko siedliska dla różnych
organizmów, ale także tworzą próchnicę. Będziemy do tego tematu
powracali, prosimy o pomoc.
Szanowny Panie Redaktorze!
To mój pierwszy list do Pana, który mam przyjemność napisać.
Parę słów o mnie: Mam na imię Grzegorz ( rocznik 1981 ),
ukończyłem Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Mieszkam 25 km od Poznania w małej aczkolwiek bardzo urokliwej
miejscowości. Mieszka w niej zaledwie około 1500 mieszkańców.
Mamy za to świeże powietrze, jezioro oraz lasy, do których
nawiążę w dalszej części listu.
Przede wszystkim pragnę Panu serdecznie podziękować za pana
szeroko pojętą działalność. Poczynając od sprawdzających się
zawsze prognoz pogody - opatrzonych zawsze ciekawymi
opowieściami, poprzez działania proekologiczne w szczególności
nawoływania do ochrony ziemi, powietrza oraz wód; jednym słowem
przyrody, która jest przecież naszym dziedzictwem narodowym oraz
dobrem i skarbem dla przyszłych pokoleń; kończąc na krzewieniu
przez Pana postaw patriotycznych w szczególności umiłowania
Ojczyzny i drugiego człowieka.
Nawiązując do wspomnianych przeze mnie powyżej lasów, w
związku z tym, iż mieszkam w ich niedalekim sąsiedztwie często
wybieram się do nich razem z moim dziadkiem na spacery.
Uwielbiamy zbierać grzyby. Można rzec, że jesteśmy wręcz
miłośnikami zbierania grzybów. W szczególności mój dziadek,
który ma skończone dopiero 82 wiosny. Mogę wręcz zaryzykować
tezę, że obcowanie z przyrodą dodaje mu sił.
Korzystając z dzisiejszej pogody, postanowiliśmy się wybrać
na leśny spacer. I jakie było nasze zdziwienie, gdy
dostrzegliśmy w mchu piękne (jak na ten czas oczywiście) grzyby.
Kto by pomyślał, że 11 listopada mogą jeszcze rosnąć - a jednak.
Były to głównie podgrzybki. Jednak najbardziej nas uradował
dorodny prawdziwek.
Kończąc, jeszcze raz serdecznie Pana pozdrawiam, życząc
przede wszystkim zdrowia oraz dalszych sukcesów.
Szanowny Panie Andrzeju!
Mam niestety smutną wiadomość. Wczoraj i dziś ( 5 listopada
2008) w Brzozowie na Podkarpaciu wycięli barbarzyńcy prawie
wszystkie drzewa w otoczeniu Liceum Ogólnokształcącego.!!!
Dzieje się to pod pretekstem modernizacji boisk szkolnych i
ułożeniem tzw. sztucznej trawy. A może też w ramach edukacji
ekologicznej "zasadzą" również "sztuczne drzewa i krzewy" które
nie będą psuć krajobrazu opadłymi jesienią liśćmi. Proszę
wybaczyć mi ten cyniczny trochę ton tego listu, ale ciężko mi na
sercu . Mam tylko taka nadzieję że kiedyś prawnuki tych
"rzeźników " bedą im wdzięczni za to co dziś zrobili.
Pozdrawiam Pana redaktora i całe EkoRadio Zbyszek!
Szanowny panie Andrzeju!.
Dziękuję za super stronę
www.niezapominajki.pl Jestem osobą niewidomą i obsługuję
Internet przy użyciu programu udźwiękawiającego. I jestem
pod wrażeniem zawartości jak i sposobu utworzenia tej
strony. Jest ona doskonale czytana przez tzw. screenradery
czyli programu do odczytu ekranu. Co prawda nie ma jeszcze
możliwości aby taki program opowiadał co jest na obrazkach,
ale tekst czyta znakomicie. A tych superciekawych tekstów
jest tam mnóstwo. Słucham Pana w "radiu Kielce" i w
"jedynce". Pisałem już kilka razy do Pana. Niestety ze
względu na utratę wzroku nie jestem w stanie obserwować
przyrody, ale kiedyś bardzo mnie to interesowało. Potrafiłem
dzięki obserwacji chmur przewidzieć stan pogody na kilka dni
do przodu. A wszystkiego nauczyłem się od mojego dziadka.
Okazuje się, że starsi ludzie także mają swoje
doświadczenia. Na przykład pamiętam, że zimą gdy przed
zachodem słońca niebo miało kolor czerwieni to wiadomo było,
że w ciągu następnych kilku dni może być silny mróz. Mój
sąsiad przewiduje stan zimy na podstawie swojego starego
świerka a zwłaszcza na gęstościi i rozłożeniu szyszek na tym
drzewie. Początek zimy liczy się od dołu i w zależności jak
wiele jest szyszek na drzewie tym słabsza lub mocniejsza
będzie zima. Zapytam sąsiada jak w tym roku jest i być może
napiszę Panu o tym. O dziwo ta obserwacja się sprawdza.
Jednego roku to żartowałem, że coś się świerkowi "pomyliło"
i trzeba go zciąć aż tu nagle się pogoda zmieniła i świerk
ocalał. Ukończyłem Technikum rolnicze a więc sprawy związane
z przyrodą i z ekologią nie są mi obce. Panie Andrzeju a jak
Pan przewiduje pogodę na 1 listopada i na pierwszą dekadę
listopada. Proszę o dalsze tworzenie i doskonalenie tej
strony . Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia i wielu
lat pracy i umilania nam dnia swoimi ciekawymi opowieściami
o ekologii. Pozdrawiam.
Andrzej G. z Księżomierzy koło Annopola
nad Wisłą.
Od Redakcji: Jak Państwo widzą, oto
list niezmiernie ważny dla każdego z naszych przyjaciół,
słuchaczy i czytelników. Wyrażamy tylko radość, iż możemy
służyć również ludziom, którzy przy dzisiejszym stanie
techniki i elektroniki, mogą brać również czynny udział w
życiu.
Witam Panie Andrzeju, donoszę, że u nas na
Lubelszczyźnie nadal sa szpaki i jakoś nie widać żeby miały
ochotę odlatywać. O tej porze roku nie widziałem
szpaków a od wielu lat je obserwuje i zakładam im budki. Na
stałe wychowuje 2 rodziny szpaków rocznie.
Pozdrawiam Adam Kisielewicz
Szanowny Panie Andrzeju.
Zgodnie z obietnicą napiszę teraz co nam "mówi" świerk
sąsiada na temat tegorocznej zimy. Otóż od samego dołu jest mało
szyszek co oznacza iż może być ciepły grudzień i część stycznia.
Dopiero na samym szczycie pojawiło się wiele dorodnych szyszek
to oznacza iż w okolicach drugiej połowy stycznia i w lutym może
być mocniejsza zima i sporo śniegu co chyba byłoby czymś
wskazanym. Pozdrawiam.
Andrzej Grabowski z księżomierzy koło Annopola.
Szanowny Panie Andrzeju, w wielu miejscach naszego kraju,
bez względu na porę roku i na to co się w przyrodzie dzieje,
organizowane są różnego rodzaju rajdy pojazdów terenowych i quadów.
Samorządy Morąga, Mrągowa Miastka, Brodnicy ... nie sposób zliczyć,
zezwalają pseudo sportowcom na ściganie się w lasach, bagnach, rzekach
czy śródleśnych strumieniach. Przykre, że na takie barbarzyństwo
pozwalają także nadleśnictwa. Znam kilka poligonów wojskowych i
twierdzę, że takich zniszczeń środowiska jakie dokonują się na rajdach,
tam nie powstają nawet podczas intensywnych ćwiczeń. Jazda
kilkudziesięciu i więcej pojazdów przez rzekę /często na odcinku kilku
kilometrów/ z wieloma wywrotkami, zawsze kończy się skażeniem wody. Do
tego poorane lasy, połamane gałęzie i okaleczone drzewa. Przecież to
jest przestępstwo. Szanowni samorządowcy wstydźcie się takiej promocji
waszych miast, gmin, powiatów. Szanowni leśnicy, lasy są naszym
bogactwem i zdecydowana większość Polaków nie chce, aby stały sie
miejscem tak szkodliwych dla nich i mieszkających w nich zwierząt
imprez. Poland Trophy, Orlen Trophy itp. to zabawa dla ludzi bez
wyobraźni, którzy szkodzą nam wszystkim. Pozdrawiam. Mieszkaniec Mazur.
Od Red.: Autor listu jest nam znany, podobne sygnały mamy nie tylko z
Mazur. Co Państwo o tym sądzicie?
Drogi Panie Zalewski, Słucham Pana codziennie
szczególnie jak Pan mówi o przyrodzie. Proszę Pana o poruszanie sprawy
wycinania drzew przy każdej okazji.Mieszkam w Łodzi i widzę jak dookoła
ścinane są drzewa, a najbardziej mi żal kasztanów.Stworzyła się głupia
moda obcinania czubków i konarów drzew.Oglądając ten pogrom przychodzą
mi na myśl ludzie z poucinanymi głowami i rękami,wygląda to bardzo
smutno. Tak jest w parku staromiejskim w Łodzi,gdzie najpierw starano
sie chronić niektóre kasztanowce przed szkodnikami a teraz poucinano im
wierzchołki oraz konary.KTO TO WYMYŚLA.
Witam Ekoradio i Pana Andrzeja.
Połowa października była na wschodzie
Polski wyjątkowa pogodna co prawda rano były liczne mgły ale już koło 11
świeciło piekne słońce. W środę koło południa zaobserwowałem kilka
kluczy gęsi odlatujących na południe to znak że jesień w pełni. Po
południu wybrałem się do lasu w miejscowości Lipowiec na skraju drogi
wygrzewal się wąż chyba zaskroniec korzystając z ostatnich promieni
słońca. Pozdrawiam Mateusz z Sahrynia powiat hrubieszowski.
Ostatnimi czasy w mediach komercyjnych pojawia sie coraz więcej
materiałów , reportaży o kibicach które stawiają ich w jak
najgorszym świetle , natomiast pozytywnych akcentów niema prawie
wcale . Ja natomiast chce panu pokazać co zrobili kibice Polonii
Bytom. Ich towarzyszenie W Śląskim ZOO zaopiekowało się Orłem
Bielikiem ! Poniżej przedstawiam kilka linków do fotek :
http://img95.imageshack.us/img95/6517/bieliknu1.jpg
http://images29.fotosik.pl/283/ca99b2204aaa9dc2.jpg
http://i34.tinypic.com/euq99j.jpg
Są oni pierwszymi kibicami w Polsce którzy taką inicjatywe
podjeli.
Nic tyko przyklasnąc takim zachowaniom .
Pozdrawiam Pana , życzę zdrowia ! z szanowaniem Marcin z
Pyskowic (19lat)
Witam serdecznie(-:
Słuchamy Pana bardzo mądrych i potrzebnych audycji od wielu lat...
Mam nastwione przypomnienie w telefonie na 08:30 ... na Pana ekologiczną
prognozę............z Panem, panie Andrzeju zawsze POGODY dobrej słonecznej
i ciepłej(-:
Serdecznie dziekuję za zaangażowanie w tak wielką i prawą sprawę - dbanie o
nasze wspólne dobro jakim jest przyroda, fauna i flora naszych polskich pól,
lasów i łąk....bezcenny skarb tej ziemi(-:
Tak wiele do zrobienia......do naprawienia.....a tak wielu to psuje....to
nasze wspólne przecież dobro..........
Jeszcze raz zapewniam, iż popieramy
całym sercem ideę i robimy to co w naszej mocy aby degradacja postępowała
jak najwolniej(-:
Pozdrowienia i życzenia dobrego zdrowia...
Tadeusz Asia Ania Herman z Wrocławia(-:
Czy to możliwe, że para dorosłych jaskółek mając w gnieździe trzy młode
jaskółeczki(10-dniowe) adoptowała starszą od
młodych o około 10dni jaskółkę, karmiąc
teraz je wszystkie. Pytanie jest takie- jak
one ją wniosły do gniazda, skoro jeszcze nie
potrafi latać???
Czyż nie są mądre i litościwe...
TIRy na tory - odniesienie Internauty:
Szanowny Panie Andrzeju
Przed paroma minutami
słuchałem Pana (jak zwykle) i usłyszałem
bardzo fajną rzecz nt wykorzystania kolei do
zmniejszenia natężenia ruchu „ciężko
towarowego” na drogach. OK a nawet bardzo OK
jednakowoż diabeł jak zwykle tkwi w
szczegółach:
1)
Nie porównujmy PKP do DB bowiem jest to
porównanie – gdybyśmy chcieli przejść do
kategorii sportowych - Realu Madryt i Legii
Warszawa. To po prostu przepastna różnica w
kulturze organizacyjnej i możliwościach
finansowych. Przewożenie TIRów koleją to nie
tylko szyny (nasze - poza kilkoma głównymi
szlakami - jakby bardziej zdezelowane od
niemieckich) ale cała infrastruktura:
terminale, automatyka na przejazdach,
wiadukty kolejowe nad drogami itp. Wyobraża
Pan sobie ile trzeba będzie stać na
„szlabanach” jeśli ruch kolejowy np. się
potroi ? Już dzisiaj dojazd do centrum
Poznania od strony północno i południowo
wschodniej czyli od strony dużego terminala
PKP w Franowie/Gądkach gdzie na 4 z 6
wjazdów nie ma wiaduktów to niemal
obowiązkowy postój kilkunastominutowy prawie
w każdej godzinie doby ( nie próbowałem
tylko między 3 a 4 w nocy
J).
2)
Konieczność zwiększenia personelu do
przeładunków. Byłoby to konieczne ale prawie
niewykonalne. Jedynym sposobem PKP na
ograniczenie kosztów w ciągu ostatnich
kilkunastu lat było likwidowanie linii
(czytaj etatów) oraz personelu pomocniczego
w najodleglejszych zakątkach kraju. Emeryci
odeszli na wcześniejsze emerytury a nowych
kadr się nie kształci. Wiele stacji
kolejowych popołudniami i wieczorami zieje
kompletną pustką. Około rok temu jadąc jedna
z głównych krajowych magistrali kolejowych z
Wrocławia do Krakowa stałem w Oławie 40
minut – było około 20.00 – bowiem tzw. „przetaczacze”
w tym ważnym węźle kolejowym pracują tylko
na jedna zmianę (do 15.00 !!!
J
) zatem pociąg którym jechałem nie mógł być
przestawiony na inny tor (czy coś w ten
deseń) i na coś tam czekaliśmy … tak mi to
wytłumaczył konduktor kiedy zapytałem
dlaczego stoimy tyle czasu. Szczęśliwie
redukcje ominęły Centralną Dyrekcję PKP w
Warszawie
J
która celem usankcjonowania swojej dalszej
egzystencji raz na jakiś czas wypuszcza
takie balony jak superkolej (300 km/h o czym
PR informowało wczoraj) albo TIRy na szynach
etc. Produkowanie wielostronicowych
świetlistych prognoz przecież prawie nic nie
kosztuje (komputer, papier, toner,
największy koszt to parotysięczna pensja „warsiafskiego
kolejarza” który szlabanu lub lokomotywy w
życiu na oczy nie widział). Na potwierdzenie
moje tezy proszę sobie przypomnieć ile to
już razy w ostatnich II dekadach media
pisały/mówiły o superszybkiej kolei z
Warszawy do Wrocławia czy Poznania – obecna
odsłona to chyba już 4 albo więcej. Obecnie
mówi się o terminie 2018
J
- w domyśle panowie w dyrekcji dają sobie
dziesięcioletnią zakładkę na nic nie
robienie, około 2015 stworzą pewnie nowy
program superszybkiej kolei w którym termin
realizacji będzie się sytuował koło 2025
itd. Itd. Itd. Nie chcę być czarnowidzem ale
wspomni Pan moje słowa.
3)
Wystarczy popatrzeć na kolejową mapę Polski
– wisi w prawie każdym wagonie PKP – nawet
dziecko zauważy na niej ewidentne
pozostałości rozbiorów Polski. O ile w
dawnym zaborze pruskim z tą siecią kolejową
jest jeszcze jako tako, to akurat po drugiej
stronie (tam gdzie Augustów) jakby trochę „cienkawo”.
Onegdaj (i to wcale nie tak dawno)
planowałem sobie podróż koleją z Poznania do
Bielska Podlaskiego – może sobie to Pan
sprawdzić w jakiejś informacji kolejowej -
taka „eskapada” to co najmniej trzy
przesiadki (Warszawa, Białystok i jeszcze
jakaś wioska której nie pamiętam) i około
DOBY czasu.
4)
Aspekt ekonomiczny – o ile „państwowy”
przewoźnik-zleceniodawca może nie będzie
kalkulował ceny transportu jeśli coś będzie
musiał przewieźć i skorzysta z oferty PKP, o
tyle prywatny zleceniodawca (a takich jest
większość wśród „tranzytowców” z Pribałtyki)
wybierze ZAWSZE tańsze rozwiązanie. Pracuję
w firmie która produkuje i przewozi rocznie
dziesiątki tysięcy ton ekologicznego paliwa
(pellet drzewny) do polskich elektrowni.
Różnica w ofertach cenowych pomiędzy firmami
transportowymi a PKP jest OGROMNA –
przewiezienie 1 tony towaru TIRem po 1 km
drogi kosztuje dzisiaj ok. 12 gr natomiast
transport kolejowy to blisko 30 gr nie
licząc dowiezienia do terminalu PKP i
przeładunku. Zadam proste pytanie: czy
Pańskim zdaniem PKP jest zdolne do takiej
obniżki kosztów aby zaproponować
porównywalne warunki cenowe ? Proszę przy
tym pamiętać, że gdyby PKP odebrało
„drogowcom” część zleceń to nadpodaż usług
drogowych (a wtedy taka nadpodaż wystąpi)
spowoduje walkę cenową wśród transportowców
i obecna cena (12 gr/t/km) niewątpliwie
jeszcze spadnie.
5)
Mam nadzieję że pamięta Pan biznesową
inicjatywę niejakiego A. Gawronika vel
Aleksandra G. (biznesmen/senator/przestępca
– niepotrzebne skreślić) który taką ideę
próbował „sprzedać” jakieś 15 lat temu…
pomysł nie jest więc nowy i gdyby faktycznie
był ekonomicznie efektywny pewnie już ktoś
inny (a może i samo PKP) wdrożyłby go w
przeciągu tego piętnastolecia.
Jestem człowiekiem
który każdą nadarzającą się wolną chwilę
spędza „wśród niezapominajek”, kochającym
przyrodę (jeśli łaska to służę serią zdjęć
rzadkich ptaszków zrobionych prze okno
mojego domu) jednak jestem jednocześnie
pragmatykiem i człowiekiem już ładnych parę
lat „plątającym” się po świecie. Moje
kilkudziesięcioletnie doświadczenia życiowe
i zawodowe nie pozwalają mi na optymizm w
przedmiocie dużych przedsięwzięć
infrastrukturalnych realizowanych Polsce w
powiązaniu z tak zwaną sferą administracji
rządowej.
Ponadto jestem osobą
odrobinę wrażliwą i dlatego zawsze będę
przeżywał rozterkę czy chronić jakiegoś
rzadkiego robaczka (który z punktu widzenia
procesów ewolucyjnych i tak nie jest wieczny
– większość wymierających nawet dzisiaj
gatunków wymiera bez udziału człowieka) czy
tysiące udręczonych ludzi. Na takie rozterki
nie ma prostych odpowiedzi w odróżnieniu od
tych odpowiedzi które dotyczą zdolności PKP
do przejęcia obciążenia polskich dróg a
które starałem się powyżej Panu wyłuszczyć.
Z ogromną sympatią i
szacunkiem
Pozdrawiam
Krzysztof Z. /Poznań
Witam serdecznie
Przesyłam pozdrowienia dla Pana Andrzeja i
całego zespołu, a Panu Andrzejowi życzę
pierwszego miejsca w konkursie.
Nadszedł okres grzybobrania i może byłoby
dobrze zaapelować do grzybiarzy aby nie
niszczyli grzybów których nie znają a także
aby zadali sobie trochę trudu i zabierali ze
sobą puste opakowania po napojach / butelki,
puszki po piwie i niepotrzebne już
reklamówki/.
Las po
najeździe takich pseudogrzybiarzy -
barbarzyńców wygląda opłakanie.
Poniszczone grzyby, których nie znają i
pełno śmieci.
Pozdrawiam.
Adam
Filipiak
Prosimy: nie kop grzyba, którego nie
zabierasz!
Szanowny
Panie Redaktorze !!!!!
Przekazuję
wyrazy najwyższego
szacunku i podziękowań za wszystkie
wspaniałe, ojcowskie rady dla słuchaczy i za
wiadomości, którymi Pan nas obdarza, za troskę
i uczenie miłości do naszej pięknej przyrody
ojczystej. Nie znam osoby, która by Pana nie
kochała !!!! Naprawdę. I ja też. Wzruszyła
mnie ostatnio moja Ciotka Jadzia (wiek
zaawansowany), która wyrecytowała mi z pamięci
godziny Pana audycji .....a mieszka na wsi.
Mam jednak do
Pana prośbę. Te "niżyki"
zamiast np. niewielkiego niżu czy innego niżu po
prostu nie pasują do Pańskiego stylu.
Skończyliśmy z
"chlebkiem z masełkiem", lepszy jest "chleb z
masłem". Może się mylę....
Przepraszam
za te uwagę i przesyłam pozdrowienia dla Pana
i wszystkich Pana Współpracowników
Jolanta Makowska
Pisze do was z małego miasteczka MOSINA koło
Poznania w wielkopolsce.W audycjach radiowych
opowiada Pan o przelotnych deszczach i punktowych
burzach.U nas od końca kwietnia nie było kropli
deszczu.Ziemia jest tak wysuszona jak Lotny piasek
na plaży.Plony są bardzo niskie, z hektara-1 tona
zboża. Radiosluchaczka i rolniczka z Mosiny.
Szanowny Panie Andrzeju!
Wczoraj około godz.17 byliśmy świadkami niezwykłego
spektaklu ,na łąkę w Oblęgorku tym samym o którym H.
Sienkiewicz pisał "mało jest w królestwie wiosek tak
pieknie polożonych "przyleciało około 100 bocianów
przebywały na łąkach około 1,5 godziny i potem
odleciały w dwie strony ,jedna licząca ok.45
osobników poleciała w kierunku Strawczyna miejsca
urodzenie St. Żeromskiego a druga w stronę pałacyku
H.Sienkiewicza. Spektakl zaiste niesamowity.
Pozdrawiam Danuta.
Od bardzo wielu lat słucham Pańskich audycji w Jedynce
Polskiego Radia. Dzisiaj po raz pierwszy wystukałem te słynne "niezapominajki"
i jestem nimi zachwycony. Życzę sobie abyśmy my ,wszyscy
radiosłuchacze, mogli jeszcze prez wiele lat słuchać Pańskich
audycji w Pierwszym Programie Polskiego Radia. Jestem bardzo
rad,że ta, rujnująca wszystko, ustawa upadła. Życzę Szczęść Boże
bo piszę z Górnego Śląska. Andrzej
[...] Jestem
pod wrażeniem tego, w jaki sposób Niemcy chronią przydrożne
drzewa. Realizują to w ramach programu „Niemieckie Aleje” i
specjalnymi znakami ostrzegają kierowców, że drzewo pochyla się
w stronę jezdni. U nas w takich przypadkach jedynym lekarstwem
jest piła i siekiera. A może jednak spróbujmy naśladować pod tym
względem naszych zachodnich sąsiadów? Moim zdaniem warto. Warto
także przejąć od nich troskę o środowisko przejawiającą się w
utrzymywaniu porządku, segregacji odpadów, a nasi kierowcy
zasady przyjaznego korzystania z dróg, uprzejmości i kultury. Z
szacunkiem i pozdrowieniem.
Ryszard
Kowalski
Szanowny Panie Andrzeju!
W miejscowościach Witkowice, Nidek i Polanka Wielka (powiat oświęcimski)
w sobotnie popołudnie przeszedł grad, który spustoszył pola rzepaku.
Opadom gradu towarzyszyły wyładowania atmosferyczne i bardzo porywisty wiatr.
Straty wynoszą od 70 do 100%.
Bardzo pana podziwiam za to ,że nie mówi pan prognozy pogody z myślą o
wczasowiczach lecz o zajętych ciężką pracą rolnikach oraz leśniczych.
Z poważaniem i szacunkiem,
Jan Fajczyk rolnik z Polanki Wielkiej.
Szanowny Panie Andrzeju !
Z przerażeniem patrzę na coraz
większy ruch na naszych drogach.
W dużych, a nawet średnich
miastach korek uliczny w
godzinach szczytu stał się czymś
normalnym. Ludzie coraz częściej
używają samochodu, nawet po to,
aby podjechać do pobliskiego
sklepu po chleb czy po piwo. W
mojej miejscowości normalką
jest, że wiele osób w niedzielę
JEDZIE do oddalonego od domu o
zaledwie 300 metrów kościoła na
Mszę, nawet przy pięknej,
słonecznej pogodzie. Jestem w
stanie to zrozumieć, gdy na
dworze leje jak z cebra albo
jest trzaskający mróz, ale
wiosną czy latem przy pięknej
pogodzie to taki spacer do
kościoła jest dobry nie tylko
dla środowiska, ale dla własnego
zdrowia. A przez takie lenistwo,
bo inaczej tego nazwać nie
można, mamy większy ruch nawet
na małych drogach osiedlowych, a
przez to więcej spalin w
powietrzu i wypadków drogowych.
Jeszcze niedawno, będąc w
nieznanej mi miejscowości, gdy
zapytałem kogoś, jak dojść np.
do sklepu, kina czy banku
odpowiadano mi np.: musi
pan PRZEJŚĆ przez skrzyżowanie,
potem skręcić w lewo itp. A w
dużym mieście mówiono: naljepiej
wsiąść w "dwójkę" i podjechać
trzy przystanki. A dzisiaj
ludzie odpowiadają: musi pan
PODJECHAĆ tam a tam. Każdy
myśli, że jadę samochodem, a nie
idę piechotą, poruszanie się
samochodem stało się czymś tak
normalnym, że wszyscy myślą, że
inaczej już nie można i że każdy
posiada auto.
Panie Andrzeju - bardzo proszę
Pana o apel do wszystkich
kierowców, aby używali
samochodów jedynie wtedy, kiedy
naprawdę jest on potrzebny, np.
konieczność dojazdu do
miejscowości, do której nie
kursuje lub rzadko kursuje
publiczna komunikacja, wycieczka
do innego miasta albo nawet
przewiezienie czegoś ciężkiego,
np. dużych zakupów, które ciężko
przenieść w rękach, a nie jazda
tam, gdzie można w ciągu kilku
czy kilkunastu minut dojść na
piechotę. Mniejszy ruch na
drogach to mniejsza ilość
spalin, a więc mniejsze zatrucie
środowiska i ograniczenie zmian
klimatycznych. Mniejszy ruch na
drogach to mniej wypadków
drogowych, a więc mniej zabitych
i rannych. Mniejszy ruch na
drogach to mniejszy hałas i ulga
dla mieszkańców mieszkających
przy tych drogach. Mniejszy ruch
to większe bezpieczeństwo
pieszych, których większość
kierowców ma głęboko w nosie -
bardzo rzadko się zdarza, żeby
kierowca przepuścił pieszego,
nawet na oznakowanym przejściu.
Spacer zamiast czterech kółek to
więcej zdrowia i dla nas i dla
innych, ponieważ nie muszą oni
wdychać spalin. A może warto
zorganizować w Polsce i
rozpropagować Dzień bez
Samochodu?
Nie jestem wrogiem motoryzacji,
ale korzystajmy z niej rozsądnie
- nie niszczmy z powodu lenistwa
i wygodnictwa naszej planety
Ziemi i dla NASZEGO dobra i
zdrowia zrezygnujmy czasem z
tych wygód. Tam gdzie można
dojść pieszo, to idźmy, a tam,
gdzie kursuje publiczna
komunikacja - korzystajmy z
niej, zamiast z czterech kółek.
Pozdrawiam
Robert Róg - Kłodzko
Szanowny Panie
Andrzeju,
Ostatnio
odwiedziłem rejon opływu Motławy, rzeki
przepływajacej przez Gdańsk. Poziom wody
jest stosunkowo wysoki, a w trzcinowisku i
na przestrzeni otwartej trwa życie wodnych
organizmów: żab i ptaków. Uroku dodawały
płaty kwitnacych grążeli żółtych oraz
grzybieni białych. Pięknie prezentował się
dzięgiel nadwodny. Jako ilustrację spośród
180 zdjęć wybrałem kormorana suszącego swoje
skrzydła. Należy on do nielubianych ptaków
wodnych, bowiem - wg opinii rybaków - jest
ich konkurentem. Tymczasem badania treści
żóładkowej wskazują, że ów gatunek spożywa
przede wszystkim ryby nie poławiane przez
ludzi ("rybi chwast"). No cóż, bardzo trudno
pozbyć się przesądów...
Serdecznie Pana
pozdrawiam
Marcin Stanisław
Wilga, Gdańsk (niedzielny fotograf i
miłosnik przyrody)

Szanowny Panie Andrzeju!
Dziękujemy za wspaniały pomysł na przekazywanie
prognozy pogody i cennych informacji przyrodniczych. Jak
tylko mamy okazję z wielką przyjemnością Pana słuchamy.
Mieszkamy w Danii od ponad 30 lat i żadna stacja
radiowa, ani telewizyjna nie przekazuje tych informacji
w tak wspaniały i kreatywny sposób. A słuchamy i
oglądamy programy telewizyjne z całego świata. Wyraźnie
się wyczuwa, że sprawy ekologii leżą Panu na sercu. My
sami zajmujemy się sprawami ochrony środowiska od co
najmniej dwóch dziesięcioleci. Na każdym kroku rozważamy
jak postępować, aby zmniejszyć do minimum niepożądane
skutki koniecznej do życia konsumpcji. Przez wiele lat
sprzedawaliśmy produkty do sprzątania, gdzie nie stosuje
się żadnych szkodliwych związków chemicznych. Wszystko
bazowane jest na wyrobach naturalnych i japońskich
mikrowłóknach. Dlatego jesteśmy pewni, że mamy wspólne
zainteresowania. Losy Kraju nie są nam obojętne. Serce
się kroi, gdy słuchamy o "dzikich" wysypiskach śmieci i
wielu innych bolesnych sprawach. Za to, że Pan o tym
mówi na antenie jesteśmy bardzo wdzięczni. To na pewno
pomoże. Serdecznie pozdrawiamy
Rodzina Balickich z Kopenhagi
***
Panie Andrzeju!
Z przerażeniem
patrzę w jak bezmyślny sposób ludzie podchodzą do
ochrony przyrody, w jak brutalny sposób traktują nasz
dom-lasy, rzeki, jeziora. Nie wiem czy nikt tego
problemu nie zauważa, ale mnie przeraza widok naszych
polskich cmentarzy i miejsc kultu religijnego gdzie
?walają? się tony śmieci w postaci sztucznych kwiatów,
które nie są ani ładne, ani tym bardziej proekologiczne.
Dla mnie jest to widok porównywalny z dzikim wysypiskiem
śmieci. Będąc w Niemczech tuż przed 1-szym listopada
oferowano w sprzedaży stroiki z naturalnych produktów,
które są piękne i tak przyjazne przyrodzie. Dlaczego u
nas tak nie jest? Dalaczego nasze społeczeństwo jest
ślepe i głuche na wołanie ZIEMI "nie niszcz mnie"!
Pozdrawiam
Magdalena
Źrebiec-Fuk
***
Chcialbym zwrócic uwagę na różnicę między nami a
"nimi": My gadamy o budowie autostrad, boisk i stadionow a "Oni"
je budują; My gadamy i piszemy o ekologii, ochronie srodowiska,
robimy widowiskowe akcje typu "Rospuda", dawniej "Żary" lub
"Czorsztyn" a oni idee ochrony srodowiska wcielają w życie, co
widać na zalączonym zdjęciu. To torba plastikowa z jednego z
greckich marketów, która zaczyna autodestrukcję po 18
miesiącach...
z poważaniem student II semestru PWSOS w Radomiu jarek d.

***
Dzień dobry!
Proszę o wielki apel do wszystkich Włocławian, żeby nie
ZAŚMIECALI jeziora Wikaryjskiego i wokół niego lasu. Niech każdy
pozostawia po sobie czyste miejsce, a nie wielkie, wypełnione
śmieciami reklamówki. Ludzie sprzątajcie po sobie, przyjeżdżając
do lasu jesteście w nim gośćmi (a w gościach się nie śmieci!!).
Jezioro to i wokół niego las znajduje się w Parku
Gostynińsko-Włocławskim, a więc należy dbać o tą zieleń. to
dopiero początek lata a co będzie w lipcu i w sierpniu, poprostu
do jeziora się nie dojdzie, bo zasłoni je GÓRA ŚMIECI!!!!!!.
Ludzie którzy zaśmiecają lasy zasługują na najwyższe mandaty,
może to ich nauczy sprzątania po sobie (ciekawe czy w domu też
tak rozrzucają śmieci po całym mieszkaniu). Ja i moje dzieci po
niedzielnej przejażdżce z nad jeziora wróciliśmy przerażeni,za
wszystkich Włocławian, którzy byli w weekend 8 czerwca i za tych
co dopiero dędą nad jeziorem Wikaryjskim jest mi wobec całej
Polski wstyd. Apelujcie do władz Włocławka, żeby pomyśleli o
dużych śmietnikach, może to chociaż trochę uchroni las i
najbliższe jezioro dla miasta od brudu i smrodu.
Apelujcie słowami LUDZIE NIE ZAŚMIECAJCIE SWOJEGO MIEJCA
WYPOCZYNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
POZDRAWIAM- słuchaczka Basia.
***
Błagam Panie Andrzeju o poruszenie problemu śmiecenia
światłem. Genialnie Pan uświadamia ekologicznie (ostatnio np.o
wyrzucaniu śmieci w lasach), a o tym problemie nie mówi sie
nic.W USA np.od 20 lat rozwiązuje się ten problem. Są
organizacje (np. IDA) są rozwiązania prawne, nie można bezkarnie
kogoś oślepiać (czyli np.świecić sąsiadowi "po oczach").
Postaram się krótka napisać o co chodzi, bo o tym problemie
można pisać bez końca.90 % nowo powstających supermarketów,
stacji benzynowych,kin, Przydrożnych barów, bilbordów
reklamowych, boisk sportowych itp.jest źle oświetlonych. Lampy,
które te obiekty oświetlają w większości mają regulację, ale
przyjęło się,że ustawia się je prawie pionowo (zamiast poziomo )
Jaki jest efekt? Oślepia się wszystkich dookoła,część energii
leci w kosmos zamiast oświetlać lepiej własny teren . Traci się
pieniądze i energię.Część tych lamp mogłaby też być spokojnie
wyłączana np. po północy(w skali roku to ogromne pieniądze i
ochrona środowiska) Człowiek i przyroda potrzebuje cyklu
dzień/noc po prostu dla zdrowia (wydzielanie hormonów). Osobny
problem to przydomowe lampy czasami o potężnych mocach , które w
99 % są też źle ustawione. Zamiast oświetlać własną posesję walą
światłem po okolicy.Ta ogólnonarodowa paranoja jest tak
powszechna, że nawet osoby oślepiane przez kogoś myślą ,że tak
musi być. Są też tacy,którzy np. po przeprowadzce za miasto
instalują sobie oświetlenie na domu, które jest włączone 24 h.
Pozbawiają się w ten sposób na własne życzenie najpiękniejszego
widoku, którego już w Europie prawie nie ma ,czyli gwieździstego
nieba. Przy okazji dokuczają innym i w dodatku płacąc za to.
Wiadomo ,że cywilizacji się nie zatrzyma, ale wyłączenie zbędnej
żarówki, czy przechylenie lampy tak żeby oświetlała właściwy
teren trwa kilka sekund, a w skali kraju to ogromne oszczędności
i ulga dla nas wszystkich (przecież w samochodach już dawno
wymyślono światła "długie" i "krótkie" właśnie po to ,żeby nie
oślepiać. Miesiąc temu była ogólnoświatowa akcja, która miała
zwrócić uwagę na ten problem .Chodziło o to, aby przez godzinę
ograniczyć zużycie energii i wyłączyć zbędne oświetlenie.
Mówiono o tym nawet w wieczornych wiadomościach. Niestety
patrząc przez okno nie zauważyłem żadnej zmiany.Dlatego tak
ważne jest ,żeby o tym problemie mówić i uświadamiać ludzi. Mój
list jest może trochę chaotyczny i właściwie tylko dotknąłem
problemu, ale mam nadzieję ,że Pan Andrzej poruszy ten problem w
swoich ekologicznych audycjach. Nie jestem jakimś fanatycznym
ekologiem chodzi mi tylko zdrowy rozsadek w korzystaniu z
dobrodziejstw cywilizacji.
Pozdrawiam Artur Wrembel
Szanowny Panie Redaktorze,
Od jakiegos czasu regularnie slychac w Pana prognozach
apele o niewywozenie smieci do lasu.
Obawiam sie, ze w tej formie, w jakiej Pan je formuluje, apele
te nie moga byc skuteczne. Ich adresatami nie sa bowiem
ludzie kulturalni, bo ci nie smieca. Smieci do lasu wyrzuca
ciemny motloch. A wiec to do nich Pan mowi. Majac tego
swiadomosc powinien Pan calkowicie zmienic jezyk tych
komunikatow. Prymitywna holota powinna byc nazwana po
imieniu, bez ogladania sie na zasdady politycznej
poprawnosci.
Pozdrawiam
Sławomir Brzezowski
Kraków
Szanowny Panie Andrzeju !!!
Na wstępie chciałbym pogratulować wspaniałej audycji, której
słucham w miarę możliwości codziennie na falach PR w czasie 4
pór roku. Podoba mi się szczególnie piętnowanie ludzkiej
głupoty, której jak wiadomo nie brakuje, dotyczącej wycinania
naszych zielonych płuc. W ostatnich dniach albo słabo słuchałem
albo oszczędził Pan "wspaniałomyślnych" urzędników z Gdyni -
miasta gdzie robi się biznes;), winnych śmierci setek drzew.
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?id_news=27715 Nie
znam szczegółów ale to chyba nie pisany rekord bijący nawet
burmistrza z Kolna. Jakby tego było mało miasto ów ma w planach
kolejną wycinkę, tym razem zalegalizowaną, drzew na ul
Piłsudskiego. Liczę na Pana ostry język i niebywałą odwagę w
krytyce ludzkiej głupoty i bezmyślności. Czego to ludzie nie
zrobią dla pieniędzy - aż się serce kraje. Tym smutnym akcentem
kończę i pozdrawiam Pana oraz Paulinę Michalik i Dariusza Rokosa.
Witam Panie Andrzeju.
Jestem mieszkańcem Gminy Koźminek położonej w powiecie
kaliskim. Nasze władze czynią rzecz straszną masowo wycinają
drzewa rosnące wzdłuż dróg. Drzewa te rosły w znacznej
odległości od jezdni więc nie stanowiły zagrożenia dla ruchu, na
obszarze mojej gminy tereny zadrzewione zajmują zaledwie 9,9% a
wójt ciągle przekonuje nas że stawia na ekologię i ochronę
środowiska. Strach pomyśleć co jeszcze nam zgotuje. W ubiegłam
roku spuścił wodę z gminnych stawów, miały być one oczyszczane,
miały być ale nie są zniszczono cały ekosystem a teraz zarastają
zielskiem. (w najbliższym czasie prześlę fotografię zniszczonych
drzew) Pozdrawiam. Karol.
W
moim ogródku niezapominajki mają już pączki. Lada dzień
zakwitną.
Pana Andrzeja Zalewskiego pozdrawia fan - Andrzej Zaleski.
Od
Red. Z Zalewskimi jest podobnie jak z Kowalskimi - dużo nas w
świecie...
Czołem Waćpanie!
Panie Andrzeju,
dziś rano 24 kwietnia po raz pierwszy tej wiosny, w oklicach Sulechowa na
Ziemi Lubuskiej słyszałem słowiki rdzawe.
Pozdrawiam, T. Czwałga z Sulechowa
Drogi Panie Andrzeju. Szanowna redakcjo Ekoradia.
Niezmiernie się cieszymy, że był Pan uprzejmy zauważyć nasz
skromny program obchodów Swięta Niezapominajki w naszej szkole.
Zareklamował Pan naszą placówkę, która jest jedną z
najmniejszych szkół w powiecie Poddębickim mamy tylko
dziewięćdziesięciu uczniów Staramy się jednak uatrakcyjniać
naukę naszych dzieci organizując różnego rodzaju imprezy ( w tym
także ekologiczne). Mamy nadzieję, że będziemy mieli okazję
spotkać się z Panem w przyszłości. Pan jest naszym dobrym i
kochanym znajomym z ekoradia nas nauczycieli, wielu naszych
uczniów , ich rodziców i dziadków. Po dzisiejszej audycji
zadzwoniło do mnie kilkunastu znajomych, których treści
usłyszane w dzisiejszej audycji bardzo ucieszyły.
Jeszcze raz bardzo dziękuję pozdrawiam serdecznie . Życzę
dużo zdrowia i pogody ducha. Ewa Michalak
Nawiązuję do sprawy wwozu niemieckich śmieci do Polski. Nasze
służby powinny zostać wzmocnione nowym naborem. Place i to
wysokie, będą zasilane z kar od przestępców. Kontrolowały by one
większość tirów, jak to robi policja niemiecka. Jeśli to
możliwe, zarządzić przepadek samochodu i areszt kierowcy do
wyjaśnienia. Wprowadzić zakaz wjazdu do Polski kierowcy
śmieciarza i jego szefa na kilka lat. Owe radykalne
postanowienia wynikają z wyjątkowo grożnyego procederu Niemców
na terenie naszego kraju. Każdy taki przypadek powinien buć
zgłoszony do Brukseli. Pozdrawiam, Stanisław
Witam Pana i redakcję.
Jestem emerytem i teraz dość często wybieram się na leśne
spacery w pobliskie lasy, łąki, pola.
Wszędzie wyzierają zbiorowiska odpadów. To poważny problem i
tkwi (moim zdaniem) w edukacji i wychowaniu.
Proponuję więc i proszę o rozważenie, popularyzację i spełnienie
sloganu „za odpady z plastiku się nie płaci”. Warunek jest
jeden – odpad należy dostarczyć do specjalnego pojemnika. Firmy
zajmujące się przerobem systematycznie je opróżniają. Tak jest w
coraz większej ilości miast i gmin.
Odpad taki można odpowiednio przygotować przez opróżnienie z
powietrza. Mam nadzieję że, choć kilka procent naszego
społeczeństwa do tego się przyłączy.
Serdecznie pozdrawiam, Ryszard Dziamski Poznań.
Drogi Panie Andrzeju to moje niepierwsze SOS dla
przyrody! W Panu cala nadzieja, by wreszcie zatrzymac te okrutna
reke z toporem,ktora tak bezmyslnie wycina - wyrzyna galezie
drzew i krzewow! Mieszkam w Lodzi i dzis widzialam cale stosy
scietych galazek juz.... zakwitlych! Jeden stos byl ...kwitnacy!
drugi w barwie.. soczystej zieleni.....( jeszcze).....! Trudno
bylo powstrzymac lzy!...
To wielki skandal ! Mysle, ze nie wystarczy, by nasz krzyk
rozpaczy z tego powodu, pozostal tylko TU, w TYM MIEJSCU ! ta
sprawa musza sie zajac ludzie, ktorzy moga karac! ZDECYDOWANIE
przeciwdzialac TEMU ZLU !
Czytalam tu bardzo ciekawa wypowiedz na temat tej pseudo
pielegnacji "po Polsku" , bo nigdzie nie niszczy sie tak
przyrody. Otoz Pan dr. inz. Jacek Borowski , wykladowca
drzewoznawstwa, na Wydziale Ogrodownictwa i Architektury
Krajobrazu SGGW, wyraznie pisze ....ze zadne drzewa nie wymagaja
ciec z punktu widzenia ich zdrowotnosci (....) Ciecia takie
nalezy ograniczac TYLKO do wycinania galezi SUCHYCH i chorych.
Dziekujemy goraco Panu Doktorowi! Te Pana slowa wyslalam do
Urzedu Miasta i do Prasy- do Expresu. Moze ktos, co zezwala na
te zniszczenia przeczyta TO?.... jesli umie czytac!?......
Majac nieustanny niepokoj w sercu o niszczona przyrode,
zastanawiam sie, czy czasem pod tymi, zda sie bezrozumnymi
dzialaniami, nie kryje sie jakis ...interes?... biznes?.....
Moze ktos to sprzedaje?..... wszak z.." odpadow drzewnych i z
patykow drewnianych, (po przerobce), robi sie................
panele"!- cytat z reklamowki o panetach.
Lacze wyrazy szacunku i wdzieczonosci za Pana piekna
dzialalnosc! Drogi Panie Andrzeju!!! Zatroskana o te niszczone,
umierajace, a chcace zyc rosliny! A.U.
Witam panie Andrzeju i droga redakcjo!
Piszę z województwa Wielkopolskiego z malutkiej
miejscowości o pięknej nazwie "Olimpia"(jest to
[podobno jedyna miejscowość w Polsce nosząca taką
nazwę). Największą powierzchnię zajmują tu lasy
iglaste i mieszane słynące w całej okolicy z
ogromnej ilości różnych grzybów(zapraszam aby się
przekonać...). Ale wracając do tematu chciałbym
powiedzieć, że pojawiły się już u nas pierwsze
jaskółki, które zabrały się za naprawę swoich
gniazd.
Pozdrawiam!
Daniel
Szanowny Panie Redaktorze, proszę ciągle mówić o
zaśmiecaniu naszych lasów, może to pomoże. Góry
śmieci rosną, wśród torebek foliowych i butelek
biegają wiewiórki. Dajmy szansę lasom i sobie.
Czekam na niezapominajki, bo mam ich mnóstwo w
ogródku. Serdecznie pozdrawiam. Urszula z lasu
Łagiewnickiego w Łodzi
Szanowny Panie Redaktorze !
Proponuję aby , w swoich audycjach, zwrócił Pan
uwagę na zjawisko marnowania wody oligoceńskiej do
mycia naczyń. Według moich obserwacji ponad 90% osób
pobierających wodę oligoceńską, najpierw myje
naczynia, a potem dopiero nabiera wodę. W ten sposób
pewnie o koło 20% wody zużywa się do mycia naczyń.
Myślę, że apel "Ekoradia", oraz umieszczenie przez
gminę wywieszek nad kranami na przykład o treści "
to jest woda do picia , a nie do naczyń mycia "w
jakimś stopniu pomogłyby w zmniejszeniu tego
zjawiska. Z poważaniem Jadwiga z Warszawy
Szanowny Panie
Redaktorze,
Jestem
mieszkańcem wsi położonej na terenie
Jurajskiego Parku Krajobrazowego. Naszą
zmorą są wandale jeźdzący kładami.
Jeżdzą oni po uprawach rolnych, ugorach
i odłogach na przełaj, gdzie popadnie.
Niszczą i mordują wszystko co na swojej
drodze napotkają, bowiem jest okres
lęgowy i wykotów zajęcy. Są oni bezkarni
bo anonimowi. Poruszają się szybkimi i
nieoznakowanymi pojazdami. Proszę podjąć
na antenie Polskiego Radia akcję na
rzecz obowiązkowego oznakowywania tych
pojazdów, aby można było zidentyfikować
ich właścicieli. Twierdzenia, jakie
dotychczas usłyszałem po moich
interwencjach, iż pojazdy te nie
podlegają rejestracj i oznakowaniu nie
przekonywują mnie, bo przestępcy ci nie
mogą nadal czuć się anonimowi i
bezkarni.
Z góry
dziękuję za przychylność i pozostaję z
wyrazami szacunku
Nazwisko autora do wiadomości
Redakcji, zatajone z uwagi na
bezpieczeństwo autora
Szanowni Państwo,
w niedzielne południe (24 lutego) nad moim domem pod
Bydgoszczą obserwowałem zachowanie się
zdezorientowanego klucza dzikich gęsi. Tego dnia o
godz. 12:33 frunęły one z zachodu na wschód po to,
by z nieznanego mnie powodu, po ok. dwu minutach, po
zrobieniu dużego koła nad pobliskim lasem, zmienić
(odwrócić) kierunek lotu ze wschodniego na zachodni.
Podczas tego manewru ptaki były bardzo „gadatliwe i
zdenerwowane”. Od kilku lat obserwuję ich przeloty w
przestworzach pobliskiej okolicy, jednak dotychczas
nigdy nie dostrzegłem tak dla mnie (człowieka ?)
deprymującego, zamieszania w kluczu tych zwierząt.
Jedynie domyślam się tego, że na granicy
miejscowości, w której mieszkam, ptaki te na
wysokości lotu w stosunku do oczekiwanych, odczuły
niedostatki klimatyczne, bądź dostrzegły
spustoszenie w naturze spowodowane wyrębem lasu w
związku z rozbudową 5-tki, zarazem obwodnicy
okalającej Bydgoszcz (piszemy o tym w
aktualnościach -
red). W lokalnych mediach w przeddzień
opisywanej obserwacji podano do publicznej
wiadomości to, że realizacja tej inwestycji drogowej
jedynie w woj. Kujawsko-Pomorskim będzie wymagała
wyrębu 150 ha lasu (co obecnie już jest dokonywane).
Podróżując po świecie nigdzie nie dostrzegłem tak
dużego i bezzasadnego marnotrawstwa ziemi jak w
Polsce. W okolicy, w której mieszkam trwają
przygotowania do budowy drogi gminnej. Docelowo ma
ona mieć 12 m szerokości i łączyć kilka pobliskich
wsi z wyżej przywołaną obwodnicą. Spowoduje to po
jej obu stronach konieczność wyrębu po ok. 3 m lasu.
Mieszkając przez kilka lat w tej okolicy nigdy
(korzystając z dzisiaj istniejącej drogi polnej) nie
miałem problemu z dojazdem samochodem o sportowym
zawieszeniu do obecnie przebudowywanej obwodnicy.
Podróżując po Europie, Azji i Afryce zauważyłem to,
że w takich samych okolicznościach i miejscach
najczęściej buduje się drogi na szerokość wymaganą
do swobodnego poruszania się jednego pojazdu w
jednym kierunku z tzw. mijankami lokalizowanymi w
odległości bezpiecznego pola widzenia użytkowników
drogi jadących naprzeciw siebie. W zamian za to,
przy wyjeździe z dróg polnych użytkowanych przez
rolników instaluje się hydranty, których używa się
do obmycia kół maszyn rolniczych wyjeżdżających z
pól na drogi bite. W wielu bogatych krajach,
miejscach życia bogatych i wygodnych ludzi rozsądnie
chroni się zasoby ziemi, naturę (przyrodę) jako taką
i faktycznie dba o dobrze pojęty komfort i
bezpieczeństwo. U nas właściciel każdego
gospodarstwa od władz publicznych domaga się drogi
asfaltowej z siedliska, w którym mieszka, z pola,
które uprawia do miejsca, do którego musi raz po raz
dojechać (do urzędu gminy, kościoła, placówki
handlowej itd.) . Czy nasze oczekiwania i
postępowanie jest racjonale?
Dla entuzjastów bezmyślnie planowanych i
realizowanych inwestycji warto przekazać informację
o tym, że od zdaje się 1995 roku Bank Światowy
wylicza bogactwo narodów wg PKB per capita, dodając
do tego wartość zasobów natury, ludzi z ich kulturą,
wiedzą, trwałością rodziny itp. Wg tej metodologii
najzamożniejszym krajem świata jest Australia,
podczas gdy Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja i
inni wielcy tego świata, sytuują się dopiero w
drugiej dziesiątce krajów najzamożniejszych. Czy nie
czas w Polsce na refleksję nad tym do jakiego modelu
kraju chcemy dążyć: 'to rich but dirty country' (do
bogatego, uprzemysłowionego i brudnego kraju), czy
też, 'to rich and green country' (do kraju bogatego
i o zrównoważonym rozwoju).
W celu zmotywowania użytkowników przyrody i włodarzy
naszego kraju, województw, powiatów i gmin do
przemyśleń o koegzystencji z naturą, w załączeniu
przesyłam zdjęcia obserwowanego przeze mnie klucza
gęsi wykonane aparatem cyfrowym telefonu
komórkowego.
Z poważaniem,
Ryszard
Panie Andzeju Niedługo zbliża się Dzień Ziemi mój syn
Bartosz narysował w związku z konkursem na ten temat rysunek.
Zatytułował go :DOBRZE O TYM PAMIĘTAJ KUREK W KRANIE ZAKRĘCAJ
.Podał przykłady ,że prysznic mniej pobiera wody ,aby zmywać
naczynia w bez używania bieżącej wody, Kontrolujmy uszczelniacze
w kranach,oszczędzajmy wodę przy praniu -stosując zamaczanie
zamiast prania wstępnego ,myjmy zęby wodą w kubeczku. Bieżąca
woda w domu,kuchni,łazience,garażu czy budynkach gospodarczych
to ogromne udogodnienie . Zamiast dżwigania wiader z wodą ze
studni wystarczy odkręcić kran. dla niektórych jest to pułapka.
Nie trzeba wynosić brudnej wody ,bo sama spłynie do kanału. A co
będzie gdy rolnicy zaczną nawadniać pola uprawne deszczowniami?!
Bez wody nie ma życia dlatego szanujmy ją! Myślę, że moje 11
letnie dziecko myśli mądrze .Czy można go zaliczyć do bycia
"Małym Ekologiem"
Pozdrawiam serdecznie Monika Otrębska z Oraczewa województwo
Łódzkie
Zamieszczamy pytanie Radiosłuchaczki bardzo charakterystyczne: oto szuka ona możliwości zbytu, czy nawet oddania koszy
plastikowych. Mamy też inne sygnały z Wrocławia, gdzie podobno firma zajmująca się granulowaniem toreb i koszyków plastikowych,
kupuje je w Szwecji, ponieważ w Polsce nikt nie jest w stanie zapewnić rytmicznych dostaw czystych butelek platikowych. Czy
da się uratować Polskę przed klęską śmieci?
Posiadam ok. 100 sztuk koszy plastikowych.
Chciałabym się dowiedzieć czy jest możliwa ich
utylizacja- np. na granulat i czy znają Państwo jakieś
miejsca, bądź zainteresowanych tymi koszami. Jestem
skłonna oddac je za darmo.
Warto przeczytać - treść porazi każdego!
Mieszkam w Opatowie, pow. Kłobuck. Niedaleko mnie leży piękne wapienne
wzgórz- Góra Rębielska , pokryta sosnowo brzozowym lasem. Bogata flora
tego miejsca notorycznie zasypywana jest przez mieszkańców okolicznych
wsi tym, co zostaje po naszym konsumpcyjnym trybie życia ( nie będę
wymieniał, co można tu znaleźć). Spod hałd śmieci coraż rzadziej
przebijają się piękne dziewięćsiły i inne florystyczne rarytasy.
Zbiornik wodny wypełniony jest już nie wodą a stertami opon, wśród
których uwijają się uodpornione chyba na wszystko liny, karasie i
okonie...
Władze gminy Popów i Starostwo powiatowe w Kłobucku zapomniały chyba o
tym, Czym można by szczycić się wśród ościennych regionów.
Witam Panie Andrzeju z wielką radością chcę poinformować , że do
miejscowości Błonie /k Łęczycy woj.łódzkie w niedzielę 29.03 2008 około
godz.16 przyleciał pierwszy bociek .Gniazdo zbudowały bociany w 2000 roku
na drzewie Topoli która była przeznaczona do ścięcia i tym samym ocaliły
je, przynosząc nam ogromną radość ze swego towarzystwa pozdrawiam Danuta
Kosiarska Błonie.
Kończy
się nietypowa zima lub zimowiosna albo wiosnozima -
to nowe określenia zimy. Od wielu lat nie było tak
ciepło zimą. A w przyrodzie potężny postęp wiosny.
Przyleciały już ptaki następujące: skowronki,
żurawie, czajki, szpaki, kopciuszek, zięby, wodniki,
bekas, kszyk, cyranka, brodziec krwawodzioby. Ciągle
na niebie przemieszczają się w kluczach dzikie gęsi.
Przyleciały na „zbiornik Jeziorsko – sieradzkie
morze” kormorany. Pszczoły dokonują pierwszych
oblotów, przynoszą pyłek z kwitnącego podbiału
pospolitego i pyłek z wierzby. Kwitnie pierwiosnek
wyniosły żółto, różowo, biało stokrotki polne na
łąkach i pastwiskach nad Nerem i Wartą. Wyszły z
ukrycia żaby trawne, żaby moczarowe, mrówki z
mrowisk, jaszczurki, jeże, zaskrońce, pająki, muchy,
biedronki. Fruwają już motyle rusałka wierzbowiec
jeden z pierwszych zwiastunów wiosny zjawia się w
ogrodach przy brzegach lasów. Gdy słońce przygrzeje
słychać przepiękny śpiew skowronka, który opada i
wznosi się do góry śpiewając „Jak skowronek
zaświergoli, myślą chłopi o roli”. I rozpoczęły się
prace w polu rolnicy sieją owies, sadzą
podkiełkowane ziemniaki, wysiewają nawozy mineralne
na łąki i pastwiska. Rozwalają usypane przez krety
przez 5 miesięcy liczne – setki kretowisk. Krety nie
spały i w łące buszowały. Przypomnę 13 marca 2006
rok godz. 6.00, -4 º C, 23 cm śniegu, 30 cm lodu na
stawach. A teraz ta wiosna na całego, forsycja w
miejscach słonecznych już zaczyna kwitnąć,
brzoskwinie rozwijają już pąki kwiatowe, wiele drzew
i krzewów np.: jak porzeczki czarne, bez czarny ma
już małe listki. Ożywiają się również szuwary na
mokradłach i bagnach. Żaba trawna rozpoczyna gody,
których nie przerywa, nawet, gdy silnie obniża się
temperatura. W czasie parzenia się żaby trawnej
wydaje charakterystyczny głos: głębokie,
przeciąganie muurrr. Głos ten nie rozchodzi się
jednak zbyt daleko, to nie jest jeszcze koncert
żabi. Na mokradłach, łąkach, nad brzegiem płytkich
wód, pną się szybciutko kaczeńce. Marzec nosi w
polskiej fenologii nazwę „Przedwiośnie”.
Rzeczywiście w przyrodzie widać wyraźne wejście
wiosny – pochód wiosny trwa, a wiosna 20 marca o
7.50. Ryby rozpoczęły tarło w rzekach Warta i Ner.
Kruki, sroki budują gniazda, a w lesie trwają
koncerty dzięciołów, które wystukują swe melodie na
suchych gałęziach i w ten sposób podrywają samiczki.
Zdzisław Cyganiak, Wartkowice, 11.03.2008r.
Witam Pana Panie Andrzeju!!!!
Od wczoraj (26 marca) od godziny 16.00 do 21.00 we
WŁADYSŁAWOWIE woj. Pomorskie nad samym morzem spadło ok. 30
cm śniegu a tej nocy temperatura spadla do -4 stopni. Co z
tą pogodą? POZDRAWIAM!!!!!!!!
Witam serdecznie Panie Andrzeju z Borów Tucholskich ze
wsi Iwiec gmina Cekcyn :) Otóż przyleciały do nas bociany, a
raczej przyleciał Pan bocian w drugi dzień Świąt
Wielkanocnych. Gniazdo bocianie znajduje się na platformie,
na słupie energetycznym na naszej posesji. Pan bociek
szykuje "mieszkanko" dla swojej rodzinki-remont trwa.
Napiszę do Pana poźniej jak przyjdą na świat młode bociany,
największa ich liczba to 5 boćków. Pozdrowienia z Iwca dla
całej redakcji EKORADIA. Justyna
Słyszy się ostatnio głosy, że jak nam nie podniosą „limitów
na dwutlenek węgla” to będzie bieda. Słyszy się także o
grożącej nam katastrofie na skutek wielkich ilości gazów
cieplarnianych. Ja natomiast czekam aż ktoś zacznie
propagować codzienne oszczędzanie energii elektrycznej i
wody , choćby przy goleniu. Nie słychać także o akcjach
sadzenia drzew i to wszędzie tam gdzie się tylko da. Szerzej
można by propagować aktywną ochronę lasów tropikalnych
przez pomoc gospodarczą dla krajów leżących w tropiku..
Niech ktoś wreszcie powie wyraźnie, że ochrona klimatu musi
kosztować i to „słono”. Chociaż codzienna oszczędność
energii elektrycznej, zarówno w domu jaki i w zakresie
oświetlenia ulicznego może przynieść tylko zarobek.
Przecież my nie oświetlamy ulic tylko urządzam iluminacje
. Mało tego – samochody oświetlają ulice także w dzień. Są
jeszcze „korki” uliczne i bardzo złe nawierzchnie dróg,
które wymagają jazdy na najniższych biegach. Nadużywanie
samochodów w mieście jest również wynikiem braku parkingów
lokalnych jak i tych na obrzeżach miasta. Jest też wynikiem
odwrócenia się miast od komunikacji kolejowej. Przecież
tylko Warszawa i Trójmiasto korzysta z kolei. W Krakowie jak
zbudowali Nową Hutę to zlikwidowali linię kolejową do tej
dzielnicy i do Kocmyrzowa a do Wieliczki chyba też.
Antoni P.
Marszałek
wiecznie żywy
W staropolskiej
tradycji zawsze imieniny były najważniejszym świętem
rodzinnym. W czasach II RP 19 marca corocznie Polacy
składali nie tylko hołd i zyczenia Józefowi Piłsudskiemu
Marszałkowi, Naczelnikowi, twórcy Niepodległej Najjaśnieszej
Rzeczypospolitej. Następne dziesiątki lat tworzyły mrroczną
poświate, wykluczały zupełnie mozliwość Jego pamieci.
Przetrwała ona w sercach Polaków.
W Lublinie kult ku czci Marszałkowi powrócił na stałe
kiedy powstał oddział lubelski Zwiazku Piłsudczyków. Już po
raz 9-ty nieco wyprzedzając kalendarz, W minioną niedzielę
miały miejsce kolejne uroczystości , które odbywały sie w
pełnym ceremoniale wojskowym.
Zapoczatkowała
uroczysta liturgia Mszy Św. w lubelskim kościele
Garnizonowym. Liturgii koncelebrowanej Mszy św.
przewodniczył proboszcz parafii wojskowo-cywilnej, ks. płk.
Sławomir Niewęgłowski, w asyscie kapelanów emerytów :ks. płk.
Stanisława Obszyńskiego,ks. ppłk. Zygmunta Potakiewicza.
Celebrans wygłosił patriotyczna homilię, poświeconą
Naczelnikowi, Marszałkowi IIRP.
W zwartym szyku
ulicami Lublina zgromadzeni przedefilowali pod pomnik
Marszałka na placu Litewskim. Na czele miejscowa Garnizonowa
orkiestra, za nią Kompania Honorowa 3 Brygady Zmech.
Legionów im. Romualda Traugutta, poczty sztandarowe, w tym
Związku Piłsudczyków , Szkoły Podstawowej nr 48 w Lublinie
im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, organizacji
kombatanckich.
Raport gotowości
odebrał z-ca Szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w
Lublinie płk. Wiesław Skulski. Całość uroczystości prowadził
prezes Piłsudczyków Tomasz Dyzma. W imieniu władz
samorządowych województwa przemówil V-ce Marszałek dr Jacek
Sobczak, ktróry w krótkich slowach,podkreślił jak wazne w
życiu Narodu Polskiego jest tróslowie Bóg Honor Ojczyzna,
kiedy Najjaśniejsza odzyskala upragniona Niepodległość, a
głównym tego autorem był Naczelnik Państwa, Marszałek Józef
Piłsudski, który był wkrzesicielem IIRP, dlatego jesteśmu Mu
nie tylko wdzieczni, ale i zobowiazani składac wielki
niezapomniany hołd, Jemu Jego żołnierzom polskiemu
patriotyzmowi,
hymnu państwowego
delegacje zaczęły skałdać wieńce i wiazanki, w tym dwie
organizacje Związku Strzeleckiego Strzelec.
Całoścć zwieńczyła I Brygada w wykonaniu Orkiestry
wojskowej.
tekst i foto
Jerzy Jędrzejek
GDY MATYLDA SPOTKA SIE Z BOCKIEM, BEDZIE SZCZęśCIE ZA
KAżYM ROCZKIEM.
A dziś 14 marca imieniny obchodzi Matylda a bocki juz
przyleciały do naszego przepięknego kraju.
Pozdrawiam całą Redakcję i Pana Andrzeja
List z Ukrainy:Witam wszystkich pracownikow i
osobliwo entuziasta pana A.Zalewskidgo! My zawsze sluchame
Jedynku i Ekoradio i jesteme wielkimi szanownikamimi Waszego
Radio. U Nas w Poczajowie wypadl snieg, +3'C i mglisto, mame
"incydent zimowe" jak mowi pan Zaliewski :-)
Z powagow Aleksandr i pracowniki gabinetu
stomatologicznego polikliniki Poczajowa :)
Zwracam się do Pana z prośbą o pomoc w założeniu gniazda
dla bociana na słupie elektrycznym znajdującym się na
terenie mojej działki rekreacyjnej w miejscowości Żebry
Laskowiec w gminie Nur. Zwracałam się w tej sprawie do
Urzędu Gminy w Nurze. Wójt gminy wystosował pismo o
założenie platformy, która byłaby podstawą do założenia
gniazda. Drugie pismo Wójt wystosował do Towarzystwa
Przyrodniczego ?Bocian? w Siedlcach. Pracownicy z Zakładu
Energetycznego przyjechali, obejrzeli słup i do tej pory
nikt się więcej nie pojawił. Na pismo z Towarzystwa
Przyrodniczego ?Bocian? nie było żadnej odpowiedzi.
Naprzeciwko mojej działki na stodole bocian miał gniazdo,
ale spadło. Bocian przylatuje co roku i koczuje na stodole.
Dlatego bardzo proszę o pomoc w założeniu gniazda na słupie
elektrycznym na mojej działce. Chciałabym dać szansę na
zbudowanie nowego gniazda.
Pozdrawiam serdecznie,
Janina Rytel.
Od Red.: Przyłączamy
się do apelu naszej Słuchaczki i kierujemy go szczególnie do
pracowników energetyki.
Szanowny Panie!
Jestem mieszkańcem
małej wioski w południowej Wielkopolsce, gmina Raszków, pow.
Ostrów Wielkopolski. Mieszkam tutaj od 11 lat i corocznie
obserwujętutaj zadomowione żurawie.Zawsze na wiosnę
oznajmiają swoje przybycie głośnymi, charakterystycznymi
krzykami. Z wielkim zadowoleniem stwierdzam, żeliczba żurawi
się powiększa.Kilka lat temu było ich 3, a w tym roku jest
już 9 osobników.Na pobliskich łąkach znalazły sobie
żerowisko. Ciężko je podejść nabliższą odległość, ale i z
daleka przyjemnie na nie popatrzeć, jak dumnie kroczą po
łące szukając pożywienia. Często przelatują nad moim domem,
krążąi nawołują się donośnym głosem. Gniazdują w pobliskim
lesie,na mokradłach.Ptaki te są ozdobą naszej okolicy.
Nie wiem czy niedługo
nie wyniosą się z tego terenu, ponieważ w pobliżu ich
siedzib, pomimo sprzeciwu mieszkańców okolicznych wiosek,
planowana jest budowa zakładu przetwórstwa odpadów
poubojowych. Hałas, duży ruch transportowy, a może nawet
skażenie środowiska, wypłoszy te "nasze " żurawie z tej
okolicy.
Byłaby to wielka
szkoda, bo zapewne obecność tych ptaków dodaje uroku naszej
ziemi.
Z poważaniem
sympatyk "EkoRadia"
Witam.
Jestem organizatorem Święta Polskiej Niezapominajki w mojej szkole. Już
od dziś myślę nad organizacją tej wspaniałej imprezy. Pod jakim hasłem
przewodnim należy zorganizować obchody tegorocznego święta?
Pozdrawiam.
Nauczycielka przyrody.
Odp. Red.:
Szanowna Pani,
Hasłem tegorocznego
Święta Polskiej Niezapominajki jest ważne zawołanie - Idą czasy
na lasy! Wybraliśmy to hasło, ponieważ obawiamy się, że wiosna i
lato będą suche, a więc zagrażają nam pożary w lasach.
Szanowny Panie Andrzeju,
Niski poziom wody w kanałach nie jest niewytłumaczalną anomalią lecz splotem trzech czynników : wysokiego ciśnienia atmosferycznego nad
Italią, klasycznego odpływu księżycowego i południowych wiatrów na Adriatyku. Ostatnio zanotowano podobne zjawisko 15 lat temu w Wenecji.
Po tym popiątku sytuacja ma wrócić do "normy".
Pozdrawiam Leszek
Od red.: Nasza informacja o spadku poziomu Adriatyku w kanałach Wenecji wzbudziła liczne zainteresowanie, a nawet otrzymaliśmy interesujący
opis i wytłumaczenie zjawiska. Przypomnijmy: w ubiegłym tygodniu obserwowano w kanałach Wenecji spadek poziomu wody o 80 cm..
Witam.
Panie Andrzeju przeczytałam na stronach
niezapominajek o Alejach Drzew w różnych częściach Polski.
Chciałabym opisać jedną aleję w Trawnikach (lubelszczyzna).
Aleja Kasztanowa wpisana jes do rejestru zabytków i w dużej
części przewodników turystycznych wymieniana jako atrakcja
Trawnik. Rzeczywiście aleja jest przepiękna. Szpaler
kasztanowców ciągnie się na odcinku ok 100 metrów i na wiosnę
gdy kasztany zakwitają jest cudownie. Niestety mieszkam tam i
patrzę z przerażeniem na wymieranie tych pięknych drzew,
Szrotówek atakuje każdego roku coraz wcześniej. Już w lipcu
liście brązowieją i spadają!!! Mimo apeli mieszkanców tej
okolicy do Konserwatora Zabytków w Lublinie i do gminy w
Trawnikach, nie ma żadnego odzewu, a właściewie jest - przysłano
właścicielom działek przy alei pismo o ich obowiązkach - a
przecież my i tak jak możemy tak staramy się palić wszystkie
liście na jesieni. Niestety bez opasek i leczenia drzew za kilka
lat te wspaniałe pomniki przyrody będą martwe. I nie będzie Alei
Kasztanowej. Może apel z anteny radiowej do odpowiednich służb,
które powinny się tym zająć da jakiś efekt. Pozdrawiam.
Asia z Alei Kasztanowej.
Dziś, 2 lutego, przeczytałam w Rzeczpospolitej,
że zmniejsza się populacja wróbli. "Rzepa" pisze
głownie o miastach, w których zanikł transport
konny, co oczywiście ograniczyło ilość pożywienia
ptakom.
Ale coś z tym jest nie tak. Od kilku lat mieszkam
na wsi, praktycznie w lesie.Kiedy budował sie mój
dom, wróbli było dużo. Autor artykułu ma rację: ich
właściwie się nie zauważa, ale moi budowlańcy mieli
ulubieńca, wróbla bez nóżki, w związku z czym
wypatrywali go wśród innych. Stąd pamietam, że było
ich wiele.No i nie ma.
W ogóle - chyba nie chodzi o brak koni. Polski
rolnik jest mądry, w mojej najbliższej okolicy w co
trzecim gospodarstwie hoduje się przynajmniej
klacze, które daja przychówek.Niedawno liczyliśmy -
jest ich przeszło 80, samych matek. Nie sądzę, żeby
sąsiedzkie wsie były pod tym względem gorsze. Czyli
konie są - a wróbli nie ma.
Autor artykułu podaje jeszcze jedną, prawopodobną
przyczynę: brak miejsc lęgowych, w tym - strychów, z
racji na zmianę charakteru budownictwa. W miastach
to jest mozliwe, pamiętam jak w zamurowano okienka
na podstryszach bloków, przy okazji akcji
ocieplania. Gnieździły sie tam również gołębie.Ale
na wsi powstaja nowe domy, budowane w technologii
trudniejszej do" zagospodarowania" dla
ptaków ,natomiast z całą pewnością zostają budynki
inwentarskie.
A wróbli jednak nie ma.
Witam,
Miasto o którym pisałam to Cieszyn, a Śląsk
Cieszyński zwany jest (nie wiem tylko jak długo jeszcze)
"zielonym śląskiem". W samym mieście mamy sporo starodrzewu,
wśród nich zabytki przyrody , ale także np. lasek kasztanowy.
Niestety od wielu lat pustoszy nasze kasztanowce szrotówek, a
miasto nie chce,bądź nie ma pieniędzy na ich masowe szczepienie.
W jednym z parków w centrum miasta drzewa zaszczepiono i pomogło
to na 2,3 lata. Podobno sikorki zaczynają się interesować
larwami szkodnika, ale mimo to nasze, cieszyńskie kasztanowce w
sierpniu są prawie bez liści. Stąd ogromny żal, kiedy widzi się
inne gatunki drzew takie jak długowieczna lipa gołocone z
konarów i gałęzi - one przecież nie chorują, w przeciwieństwie
do dużo wrażliwszych klonów czy jesionów. A wszystkiemu winien
jest ten proceder zgodny z prawem. O przycince lip i innych
drzew został powiadomiony Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska
UM w Cieszynie, przyjechał na teren, stwierdził, że przycinki są
nadmierne i co mógł zrobić ? - jedynie zwrócić uwagę
administratorowi terenu (a to Miejski Zarząd Budynków), że
zrobiono źle - ŻADNYCH KONSEKWENCJI !!! Dlatego, że w Polsce o
zieleni decydują właściciele lub administratorzy terenów, którzy
wybierają na przetargach firmy do pielęgnacji zieleni, które
swoich pracowników biorą "z ulicy" i jedynie szkolą w
posługiwaniu się piłą elektryczną. I nic nie zmienia fakt, że
szef firmy ma jakieś uprawnienia, skoro z drzewami sam na sam
pozostają drwale, którzy nawet nie mają pojęcia z jakim
gatunkiem drzewa mają do czynienia. A po ich działaniach
pozostaje tylko siąść i płakać, a straty są niepowetowane na
wiele długich lat. Lipy tak brutalnie przycięte (otrzymały
pokrój topoli !) rosły około 60 lat. I nasuwa się smutne
spostrzeżenie, że gdyby nie postęp techniki, to WSZYSTKIE
gałęzie, za wyjątkiem suchych, nadal byłyby na drzewach. Kiedyś
na moje pytanie skierowane do innych drwali, dlaczego ścinają
gałęzie na drzewach w parku, które nikomu nie przeszkadzają, bo
rosną nad trawnikiem, usłyszłam odpowiedź, DLATEGO, ŻE WISZĄ
(!). Z tego co widzę wszystkie gałęzie wiszą i gdyby przyjąć
takie rozumowanie, to należy uciąć wszystkie i zostawić goły
pień. Ciekawe natomiast, że w tym samym czasie, a było to latem,
suche gałęzie na modrzewiach pozostawiono i wiszą do dziś. Stąd
mój wniosek, że żywe, pełne liści gałęzie są lepsze w
przeznaczeniu na biomasę, natomiast ścinane zimą służą komuś za
opał, i im więcej ich się zetnie, tym ktoś w naszym kraju,
naszym kosztem więcej zarobi. Dlatego uważam, że ten "porządek"
prawny należy zdemaskować i zapytać komu i o co tu naprawdę
chodzi ?
Pozdrawiam Grażyna
P.Andrzeju,
dziękujmy za przypomnienie o
bieleniu drzew. Ma to zapobiec przy ewentualnych przymrozkach
ale jak Ladnie wygląda działka,! pozdrawiam
Drogi Panie Andrzeju!
Temat, ktory chce poruszyc, nie jest nowy.
Jestem pelna niepokoju o nasze drzewa i krzewy. Przycina, wycina
sie te nasze "pluca" rzec mozna, z....pasja! i to nawet dwa razy
w roku! Mieszkam w Lodzi, przy niewielkim parku im.Szarych
Szeregow, "pielegnacja" drzew i krzewow jest szokujaca!
Nieustannie wycina sie WSZYSTKIE dolne galezie i w krzewach i w
drzewach, takze i w tym parku chodzi sie wsrod patykow i pni!
Wycinane sa nawet dolne galezie jodel i swierkow! Wierzby, ktore
kiedys mialy swoj charakterystyczny, piekny ksztalt, sa bez
konarow i galezi, posiadaja tylko na wierzcholku pare galazek!
Takie spustoszenie jest robione nieustannie, niektore krzewy juz
zginely! Zrobiono w tym parku ogromne, betonowe aleje, pare
metrow szerokie - koszt ogromny! a straty w zieleni nie do
odratowania. Zniszczono - wykopano wowczas mase krzewow i drzew,
ktore byly na ......drodze do polozenia betonu!
Kochany Panie Andrzeju! serce placze!
Dzwonimy do Ochrony Srodowiska - sa ...glusi !!! Dzis sie
dowiedzilam, ze dano, w tym wlasnie Urzedzie,...zezwolnenie na
wyciecie wielkich, starych, przepieknych klonow, ktore rosna na
ulicy Emilii Platter 18,poniewaz...... za plotem zaczeto budowe
apartamentowca i te przepiekne klony musza zginac!.....beda
przeszkadzac w budowie! ( stoja kilka metrow dalej!)
Takie dzialania obserwuje sie w calym miescie.
Wycinane sa drzewa na osiedlowych ulicach. Wycieto 6 lat temu
piekne drzewa i na mojej ulicy. Interweniowalam. Obiecano
wowczas w Ochronie Zieleni,posadzic na wiosne nowe drzewa. W
odpowiednim czasie przypomnialam. Okazalo sie, ze wiosna nie
sadza, poniewaz.... w tym czasie wchodzi na... drzewa..
grzyb....a wiec jesienia. I jesienia przypomnialam p. dyr
Ojrzynskiej o obiecanych drzewach. I tym razem byl powod.... to
jest niemozliwe, gdyz Urzad ten zajety jest.......WYCINKAMI
!!!.... czyzby zmienili szyld?.......
A wiec kto moze wysluchac tych co kochaja
przyrode, i placza nad kazda wycieta galazka?.... KTO ??? I tak
bezradna pomyslalam, ze CALA NADZIEJA jest w CUDOWNYM OPIEKUNIE
NASZEJ POLSKIJ ZIELENI w... DROGIM PANU ANDRZEJU!
(By jeszcze dopelnic obraz beznadziejnej
opieki naszej przyrody, dodam, ze po wielu, wielu interwencjach,
by w parku zalozyc budki dla ptakow, wreszcie powieszono!
pomalowane na....... czerwono!!!!!)
Drogi Panie Andrzeju! Do mego listu zalaczam
zdjecie wierzby z pod mojego bloku, zrobione kilka lat temu.
Dzis, po kilku przycinkach pozostalo juz tylko wspomnienie o tym
pieknym drzewie! Niestety nie mam aktualnego zdjecia, widok
obecnego drzewa jest tak bolesny, ze nawet nie pomyslalam by TO
utrwalic! Dawne to zdjecie robil moj syn, ktory od 20 lat
mieszka w Canadzie i gdy przyjechal w zeszlym roku, we wrzesniu,
spytal mnie, gdy bylismy na spacerze ...." mamo czy u was
drzewa choruja?....." odpowiedzialam...... drzewa nie, tylko
ludzie!........
Majac w sercu nadzieje na pomoc, sle moc
serdecznosci i wdziecznosci za cala Pana piekna dzialalnosc na
rzecz ochrony naszej pieknej Polskiej Przyrody!!!
z wyrazami szacunku Alina U.
Witam
wczoraj
widzielismy klucz gesi nad naszym miastem - Zieloną
Górą
pozdrowienia
krzysztof bielewicz
Witam
Wielkie anomalie w przyrodzie. Dzisiaj o godzinie 1410
widziałem duży klucz dzikich gęsi lecących dokładnie w kierunku
północnym. Zwykle wracają znacznie później.
Pozdrawiam
Antoni Martyniak z okolic Jeleniej Góry
Panie Andrzeju,
21 stycznia obserwowałem w okolicach Sulechowa na Ziemi Lubuskiej 4
żurawie lecące na północny wschód, ale nie to zrobiło na mnie wrażenie tego
dnia, gdyż styczniowe obserwacje żurawi na zachodzie Polski są juz od paru
lat "normą". Wrażenie zrobiła na mnie obserwacja pierwszych żab
brunatnych, które opuściły swoje zimowiska i ciepłym i deszczowym wieczorem 21
stycznia pojawiły sie na śródleśnych drogach. Tak wczesnej wędrówki żab
brunatnych w ciągu ponad 30 lat obserwacji przyrodniczych na tym terenie nie
odnotowałem. Czeka nas chyba wczesne pierwiośnie.
Pozdrawiam,
Tadeusz czwałga z Sulechowa
Szanowny panie Andrzeju!
jestem pana stałym słuchaczem co prawda z
niedużym stażem , ponieważ jestem osobą młodą , ale uwielbiam
pana audycje.W moim liscie pragne poruszyć problem spalania
śmieci w piecach "CO" , jest to katastrofa szczególnie na wsi i
małych misteczkach.Mieszkam w północnej wielkopolsce , mamy
tutaj piękną niezniszczoną przemysłem przyrode , teren ten zwany
jest potocznie " SZWAJCARIĄ CHODZIESKĄ" .Jak widze wieczorami co
dzieje sie nad osiedlem , to serce sie kraje .Ludzie spalają
smiecie nagminnie.Nie wiem czy nasze społeczeństwo jest tak
niewyedukowane , a moze to problem biedy w naszym
kraju.Następnym problemem są smiecie w lasach , jestem drwalem i
niejednokrotnie widziałem sterty śmieci , ubrania , telewizory ,swietlówki!!!,meble
itp.Przecież nasze polskie lasy sa naszym największym skarbem ,
co sie stanie jak ich zabraknie?.Moim zdaniem takie tematy
trzeba nagłaśniać w mediach aż do znudzenia.Może wtedy ludzie
zrozumieją , że sami sobie ,a przede wszystkim swoim dziecią
szkodzą byle by nie było za pózno.Na koniec chciałem dodać że
nie patrzmy co robi sąsiad zacznijmy od siebie i miejmy
satysfakcje ze postępujemy dobrze.
Serdecznie pozdrawiam. (Michał Górzyński
Budzyń)
Dzien dobry Panie Andrzeju,
chcialem Pana poinformowac, ze bociany z Swierkocina ( Park
Narodowy Warty kolo Gorzowa Wlkp.) wlasnie do nas WROCILY!
Dokladnie 15.01.2008. W ub.roku odlecialy dosc wczesnie -przelom
lipiec/sierpien i sa z poworotem.
Mysle, ze to znak, ze wiosna przyjdzie do nas szybko a moze
nawet szybciej niz myslimy.
Pozdrawiam Pana z Gorzowa i jego pieknych okolic ,gdzie zimy
nie bylo, nie ma i pewnie juz nie bedzie.
PS. Pana audycje sa naprawde ciekawe.
Witam!!!
Bedąc wczoraj na spacerze z dziećmi którymi się opiekuje
zobaczylismy ukrytą w trawie,rozwiniętą stokrotkę. Mieszkamy w
Skomielnej Białej w województwie małopolskim,powiat myślenicki,
bardzo blisko Rabki Zdroju. Wprawdzie śnieg juz tutaj
praktycznie stopniał ale nie spodziewałam sie że aż do tego
stopnia że w styczniu zaczną kwitnąć stokrotki. Zresztą trzeba
przyznać ze jak na to porę roku jest u nas bardzo ciepło . No
cóż widać ze nawet w gorach zdarzają sie dziwne figle przyrody.
Pozdrawiam Anna
Szanowny Panie Andrzeju ! Wracam do
tematu,który Pan często porusza w swoich
audycjach .Bezmyślne i okrutne wycinanie
przydrożnych drzew,topoli.akacji i lip i
innych jakoby zagrażających kierowcom.Przede
wszystkim tym,którzy jadą z nadmierną
prędkościa,nie przestrzegając zadnych
przepisów.Moda ta dotarła także do
wojwództwa Świętokrzyskiego.Urzędy Gmin bez
najmniejszych skrupułów wydają na to
zezwolenia.Są to drzewa także miododajne,a
poprzez zmniejszanie pożytków pszczelich
doprowadzimy do wymarcia tego
najwspanialszego owada,który żywi i
leczy.Prawie 80 % pokarmu jest wytwarzne
przez rośliny zapylane przez pszczoły.To
właśnie w Kielcach jest jedyny w świecie
pomnik pszczoły na którym umieszczony jest
napis "Tam gdzie pszczoła żyć nie będzie ,
nie bedzie mógł żyć człowiek".Proszę
wspomnieć o tych bezmyślnych wycinkach
jeszcze raz w audycji w Kieleckim Radiu .
Z poważaniem Jan Lato - pszczelarz.
Bardzo dobrze ,że walczycie o nie wycinanie dzew przy drodach. Nikt z
specjalistów nie zwraca uwagi na odległość sadzenia nowych dzew przy
nowo budowanych drogach. Sadzi się je za blisko krawędzi drogi(2,5-3.0
m),te drzewa za parę lat będą duże system korzeniowy działa jak lewar
i wysadza droge .budynki i wszystko co napotka przy korzeniach.
Powinno się sadzić minimum 5,0m m,odkrawędzi drogi,niech specjaliści,
oraz tak zwani;ekolodzy; wezmą to pod uwage. pozdrawiam
Ten list kieruje do pana Andrzeja Zalewskiego -
Ireneusz z Dąbrowy Górniczej.
Panie Andrzeju, jak zwykle tak i
dzisiaj to jest 2 stycznia 2008 roku słuchałem Pana
audycji w programie I PR. Mówił Pan o trzech dębach
symbolizujących trzech braci słowiańskich pod nazwą "Lech,
Czech i Rus". Nie wiedziałem, że rosną takie dęby,
ale znałem to powiedzenie jeszcze ze szkoły powszechnej.
Swego czasu pojechaliśmy z dziećmi na wczasy do
Chorwacji na wyspę Murter. Tam poznaliśmy miłe
małżeństwo,którzy zaprosili nas do Zagrzebia, gdzie
mieszkali. W drodze powrotnej odwiedziliśmy ich w
Zagrzebiu. Zwiedzając z nimi zabytki Zagrzebia
zaprowadzili nas do Muzeum Etnograficznego. Po
zwiedzeniu kupili rzeźbioną statuetkę przedstawiającą
trzech mężczyzn trzymających się ramionami i
przedstawiających trzech braci słowiańskich z podpisem
"Lech, Czech i Meh. Córki zaciekawione pytają mnie "a
kto to ten Meh?" ja odpowiadam, że nie wiem. Stepan
oburzone patrząc na mnie i z autentycznym zdziwieniem a
nawet irytacją mówi: "no jak to ty nie znasz? u nas już
dzieci w podstawówce wiedzą kto to jest Lech, Czeh i Meh.
Odpowiadam mu, ze ja też w powszedniaku znalem ich jako
Lech to Polak, Czech to Czech, a Rus to Rosjanin. Był
tym zgorszony, a nawet oburzony. Były to lata 1960-68 i
jadąc do Jugosławii nie należało rozmawiać o polityce.
Ja się nie upierałem przy swoim, on też pohamował swoją
irytację. Panie Andrzeju, być może Chorwaci ("Mehici")
nie słuchają naszego radia, bo gdyby tak było to nie
byłby Pan mile widziany w Chorwacji i Słowenii. Dobrze
by było, aby Pan przy najbliższej okazji powiedział
wszystkim Polakom, że mamy jeszcze jednego brata Meha i
że Chorwaci nie uznają Rusa za brata.
Z szacunkiem pozdrawiam Pana Ireneusz
PS. Miałem w Chorwacji dowód, jak
Chorwaci byli ustosunkowani do wszystkiego co rosyjskie,
a tym bardziej co radzieckie. w latach 1960-67
wybraliśmy się dwoma samochodami do Jugosławii. Ja Skodą
1000MB.a kolega Moskwiczem 407. Przed Dubrownikiem w
Moskwiczu wysiadła skrzynia biegów. Na trzecim biegu
jakoś dojechał do Dubrownika i tam zaczęliśmy szukać
warsztatu. Znaleźliśmy warsztat coś w rodzaju naszych
TOS-ów. Rozmawiam z samym kierownikiem i mówię, że
zaklinowała się skrzynia biegów. Pyta się jaki to
samochód mówię, że Moskwicz. Odpowiada krótko nie robią
Moskwiczy. Ja nalegam, a on swoje nie robimy. Pytam się,
to kto zrobi? Mówi, że prywatny. idziemy do prywatnego.
to samo Moskwiczy nie robi. Sytuacja beznadziejna.
Wracamy do tego TOS-u. Wkurzony puszczam w ruch tyradę
zdań po polsku, rosyjsku i niemiecku. Mówię mu: Ty
jesteś Chorwat, ja jestem Polak, a auto jest ruskie. Ty
nie chcesz naprawiać, to komu robisz krzywdę Polakowi,
czy ruskiemu samochodowi?. Chwilkę pomyślał, zawołał
mechanika i kazał mu szybko naprawić skrzynię biegów, a
nas zaprosił i poczęstował czymś chłodnym. Za 15 minut
mechanik przyprowadza samochód naprawiony. Pytam się ile
płacę. Odpowiedział, że nic nie płacę. Nie
komentowaliśmy zdarzenia, rozstaliśmy się w przyjaźni.
Dziekujemy za swiateczne
zyczenia, a Pana NIEZAPOMINAJKI OGLĄDA JUZ CAŁA
MOJA RODZINA w Anglii.
Irmina
Witam
Pragnę Pana
poinformować, że na południu Polski
na Śląsku mamy dokładnie od 2 listopada prawie cały czas
zimową aurę. W listopadzie praktycznie
każdego dnia musiałem rano odśnieżać samochód przed
pracą. Teraz też leży śnieg (choć tylko kilka cm) i jest
mróz.
Tak więc u nas tu na południu zima
już trwa 1,5 miesiąca, tzn, w
pierwszej dekadzie grudnia była odwilż, ale teraz od
kilku dni znowu mamy biało i mroźno. Podobnie jest w
Małopolsce, bo tam mam rodzinę. Wiem, że u Was w stolicy
dalej nie ma śniegu, ale u nas cały czas jest i
prosiłbym o tym wspomnieć rano w Jedynce :)
Bardzo serdecznie pozdrawiam i
życzę POGODNYCH I ZDROWYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
Andrzej D.
KOCHANY PANIE ANDRZEJU,
WITAM PANA SERDECZNIE I ZYCZE MILEGO SWIATKU !!! PRZECZYTALAM
O CHOINCE Z KIELC I POMYSLALAM, ZE PRZECIEZ U NAS W WILNIE 6
GRUDNIA NA MIKOLAJKI POWSTAL PARK CHOINEK BOZENARODZENIOWYCH
MIEDZYNARODOWYCH. TO OZNACZA ZE KAZDA CHOINKA ZOSTALA PRZYBRANA
TAK, JAK TO ROBIA W PANSTWACH SKANDYNAWSKICH, WE WLOSZACH, W
NIEMCZECH I T.D. BARDZO INTERESUJACA TRADYCJA.
SERDECZNIE POZDRAWIAM. DANUSIA Z WILNA
Witam! Tyle się mówi o globalnym ociepleniu i że jego głównym
powodem jest dwutlenek węgla. Ja jednak chciałbym podejść do
tego tematu z zupełnej innej strony. Właściwie chodzi mi o sam
dwutlenek węgla, który
jest bezwonnym i bezbarwnym gazem. Ale czy ktoś wie, jak
wygląda on w innych stanach skupienia albo czy widzieliście na
własne oczy takie substancje, jak ciekły azot i ciekły tlen?
Jestem studentem chemii i dzis miałem okazję to wszystko
widzieć. Otóż zestalony CO2 przypomina zwykły wodny lód i z tego
powodu nazywany jest on "suchym (tzn. niezwilżającym) lodem".
Suchy lód szybko paruje (wł. sublimuje) i zamienia sie w gaz.
Teraz kolej na ciekły azot. Otóż przypomina on wodę,
tyle, że jest on cieczą niezwilżającą powierzchni i po
rozlaniu tworzy
kuliste kropelki (jak rtęć). Płynny azot gwaltownie wrze,
gdyz temp. wrzenia jego bardzo, bardzo niska, ponizej minus 180
st. C. Ale najciekawszy jest ciekły tlen. Stanowi on
jasnoniebieską gwałtownie wrzącą ciecz. Tak więc gazowy tlen
jest bezbarwny, ale ciekły ma zabarwienie, podobnie stały jest
kolorowy (jest ciemnoniebieski). Do skroplenia tlenu potrzebna
jest metalowa puszka wypełniona cieklym azotem. Wtedy na
powierzchni tejże zestala się para wodna i dwutlenek węgla oraz
kondensuje tlen. W/w doświadczenia są niezwykle ciekawe i
pouczające; pozwalają spojrzeć
z innej perspektywy na ziemską atmosferę i jej problemy.
Pozdrawiam Ekoradio i Pana A. Zalewskiego oraz wszystkich
internautów i sluchaczy
Dzień dobry Panie Redaktorze!
Z zainteresowaniem czytam przepowiednie
pogody i te od obserwatorów amatorów i te od synoptyków. Sama
pamiętam wiele tzw. mądrości ludowych prognozujących typ pogody
ale...no właśnie czy w obliczu zdecydowanych zmian klimatycznych
jakie niewątpliwie następują te wszystkie ludowe obserwacje
pogody i ich następstwa są cos warte? Tamte, które znamy,od lat
powielane tworzone były w ustabilizowanych warunkach
klimatycznych kiedy były zdecydowanie cztery pory roku, latem
prawdziwe lato, zimą prawdziwa zima no i przedwiośnie było i
szarugi jesienne były...a teraz to już chyba i św.Michał i
św.Barbara a nawet św.Jan co się dawniej "rozczulać" potrafił
nic już nam nie przepowiedzą.Chyba nadeszły czasy nowych
obserwacji i tworzenia nowych mądrości ludowych.
Pozdrawiam bardzo serdecznie Pana i
wszystkich miłośników Niezapominajek Jolanta Kotwica z Kielc
Szanowny Panie. Skoro tak się Pan martwi o czystość lasów, to proponuję zmartwienie o tych, którzy mają 600 zł emerytury i muszą płacić za
wywóz śmieci 40 zł. miesięcznie, a jak Pan utrzymuje będzie drożej.
Pozdrawiam
SZANOWNY PANIE ANDRZEJU!!!
MAM NA IMIE ROBERT .JESTEM WIERNYM SŁUCHACZEM JEDYNKI I
ZAWSZE Z WIELKA UWAGA SLEDZE PANA WEJSCIA ANTENOWE,O ILE CZAS MI
NA TO POZWALA.JESTEM NIEWIDOMY I WSZYSTKO TO O CZYM PAN MOWI
JEST NIEZWYKLE POUCZAJACE I STANOWI DLA MNIE WIELKA
WARTOSC.WYOBRAZNIA MOJA JEST WIELKA TOTEZ GDY PAN MOWI O
PRZYRODZIE I NIE TYLKO WPLYWA NIEZWYKLE ROZWIJAJACO NA MOJ
INTELEKT.Z POWODU BRAKU WZROKU OBRACAM SIE przede wszystkim
WOKÓŁ DZWIĘKU, KOCHAM NIEZWYKLE PIĘKNY ŚPIEW ROZNEGO TYPU
PTACTWA,SZCZEGOLNIE W OKRESIE WIOSENNO-LETNIM,bo WOWCZAS TE
KONCERTY MAJA W SOBIE NAJWIECEJ UROKU.MIESZKAM W OSTROWIE WLKP.
I NIEJEDNOKROTNIE CHCIALBYM POJSC DO LASU , ABY NACIESZYC SIE
NIEZWYKLE BARWNA I CIEKAWA NASZA PRZYRODA , ALE ZE ZE JESTEM Z
MIASTA NIE CZESTO MAM OKAZJE POJSC DO LASU.ZAWSZE JEDNAK GDY Z
KIMS TAM JESTEM ZACHWYCAM SIE WSZELKIMI CUDOWNYMI ODGLOSAMI,
KTORE ODNAJDUJE TRWAJAC W WIELKIEJ CISZY.MYSLE TUTAJ NIE TYLKO O
SPIEWIE PTAKOW LECZ ROWNIEZ NP.ZACHWYCA MNIE NIEZWYKLE
DELIKATNY,BARDZO SUBTELNY SZMER STRUMYKOW.WSZYSTKO TO REJESTRUJE
NA TASMACH AUDIO GDYZ MAM TAKA PASJE.MOJE PASJE BOWIEM TO
WSPOMNIANE JUZ NAGRYWANIE , REJESTRUJE: SPOTKANIA TOWARZYSKIE,
MOJE WYSTEPY ARTYSTYCZNE ITD.ZAJMUJE SIE BOWIEM ROWNIEZ
SPIEWANIEM AMATORSKIM , KONCERTUJAC PO CALEJ POLSCE I CZASAMI
ZAGRANICA,SPIEWAM ZNANE I LUBIANE PIOSENKI DO PROFESJONALNYCH
PODKLADOW MUZYCZNYCH.SA TO UTWORY ZNANYCH POLSKICH WYKONAWCOW I
ZESPOLOW .
Wracajac ponownie do audycji ekoradio,przyznaje z wielka
radoscia iz w sposob niezwykle fachowy i z wielkim
zaangazowaniem , kojarzy Pan zdrowie pogde i przyrode.Jestem za
to Panu niezwykle wdzieczny i przy okazji zycze dalszej ,bardzo
owocnej pracy w Ekoradiu. Jestem jeszcze w miare mlody , mam 33
lata .Pozdrawiam bardzo serdecznie Pana oraz cala ekipe tworzaca
ekoradio,a takze wszystkich internautow .Z szacunkiem, Robert z
Ostrowa Wlkp.
Ps.bardzo chetnie rejestruje na tasmach wiele Panskich wejsc
antenowych. Wszystkie nagrania ktore posiadam to moja dzwiekowa
kronika zdarzen ,ktora prowadze dla moich potrzeb
prywatnych,tzn.do tych nagran wracam zawsze w wolnych
chwilach."sa to moje zdjecia pisane dzwiekiem."pozdrawiam goraco
ROBERT.Ostrow Wlkp 13.11.2007 r,
Dzień dobry Panie Andrzeju!
Przeczytałem na stronie EkoRadia tekst zachęcający do
dekorowania w dniu Swięta Niepodległośći naszych domów
narodowymi flagami. Mój dom z okazji świąt narodowych wygląda
zawsze jak na załączonym zdjęciu. Zyczę Panu dużo zdrowia i sił
w działaniu na rzecz ochrony przyrody. Stanisław Ławiński z
Kalisza

Kochany Panie Andrzeju,
Przeczytalam o Najstarszej drodze Krzyzowej w Niezapominajkach i posylam
zdjecia naszej Wilenskiej Kalwarii.
To piekna miejscowosc - Poczatek drogi z Wilna po Zielonym Moscie przez
rzeke Wilie i dalej ulica Kalwaryjska, prosto, a za Kosciolem, za stacjami Drogi
Krzyzowej dalej polozona piekna miejscowosc Werki z Palacem Biskupa
Masalskiego i pieknym parkiem na wzgorzu Kalwaryjskim z ktorego widoczna malownicza
piekna panorama Wilna.
Serdecznie sciskam Pana i zycze pogody w sercu.
Danusia Rynkiewicz
Wilno
13 listopada 2007 r


Witam panie Andrzeju.
Słuchając porannej audycji
usłyszałem informację o komecie Holmes'a. Chciałbym
dodać co nieco na jej temat, gdyż jest ona
obserwowana przez polskich miłośników nieba.
Jeszcze 10 dni temu kometa ta
była bardzo słabym obiektem widocznym jedynie przez
największe teleskopy. Około 23 października doszło
do niezwykłego pojaśnienia ("wybuchu") komety. Jej
jasność wzrosła kilkaset tysięcy razy i stała się
obiektem widocznym gołym okiem. Obecnie każdej
pogodnej nocy można obserwować ją w gwiazdozbiorze
Perseusza. Ma jasność około 2,5 magnitudo, czyli nie
należy do bardzo jasnych obiektów (najjaśniejsze
gwiazdy mają 0-1 mag.), ale nawet z miasta jest
widoczna bez użycia lornetki. Ma postać niewielkiej,
mglistej plamki, niestety bez typowego dla komet
ogona. Ponieważ gwiazdozbiór Perseusza jest widoczny
w Polsce przez całą noc, więc warunki obserwacji
komety są wyśmienite, o ile nie przeszkadzają
chmury. Co prawda starają się przeszkadzać, ale
codziennie w różnych rejonach Polski jest
obserwowana. Ja widziałem ją już trzy razy.
Gwiazdozbiór Perseusza jest
widoczny wieczorem nad północno-wschodnim
horyzontem, a potem (po 22-giej godzinie)
praktycznie w zenicie, czyli nad naszymi głowami.
Wciąż zagadką pozostaje nagłe
pojaśnienie komety. Co spowodowało tak duży wzrost
jej jasności. Hipotezy są różne. Prawdopodobnie
odrzuciła swoją starą, ciemną "skorupę" pokrywającą
jądro, jednocześnie wyrzucając wielkie ilości pyłów.
To właśnie te pyły tworzą otoczkę komety, która
szybko rozprzestrzenia się i obecnie jest już
znacznie większa od Jowisza, o Ziemi nie
wspominając.
Więcej o polskich obserwacjach
tutaj:
W załączniku mapka z położeniem
komety.
Pozdrawiam
Robert Bodzoń

SZANOWNY PANIE REDAKTORZE,
witam Pana serdecznie i za pośrednictwem Pańskiej strony chcę
podziękować
WSZYSTKIM INTERNAUTOM za to, że przesyłają do Pana tak dużo listów,
zdjęć
i wierszy. Dusza się raduje gdy widzi te cuda natury. Wraca wiara i
zaufanie
do ludzi. Odnoszę wrażenie, że tu się skupiają osoby wyjątkowo
wrażliwe.
Podzielam zdanie Pana Augustynowicza z Żywca, że "Jedynka" nie jest taka
sama jak kiedyś. Nie mogę odżałować Pana Sznuka !!!.
NA SZCZĘŚCIE Z POWROTEM JEST PAN !!!!!
Pozdrawiam. Zofia z Torunia
03.11.2007 r.
Szanowny Panie Andrzeju !
Jestem bardzo szczęśliwa słuchając Pana codziennie w Eko-Radio i
odwiedzając Polskie Niezapominajki.
Dla mnie jest Pan - Honorowym Strażnikiem Polskiej Przyrody . Dzięki za
te wielkie rzeczy które Pan robi.
Za piękną ideę i promowanie wszystkiego , co polskie i rodzinne.
Podobnie jak Pan uważam , iż ziemia nasza jest cudownym miejscem
zamieszkania. Człowiek powinien być królem
przyrody, natomiast w żadnym wypadku rabusiem. Między wszystkim, co żyje,
istnieje bliska, pełna tajemnicy
współzależność. Ludzie , zwierzęta i drzewa oddychają tym samym
powietrzem, żyją pod jednym niebem ,ogrzewają
ich promienie słońca i żywią się owocami tej samej Matki - Ziemi.
Wanda Wójciuk z Parczewa
Witam Ekoradio i Pana Andrzeja.
Dziś koło południa
wybrałem się na przechadzkę po okolicznych polach.
Pogoda jak na koniec października (+15C) znakomita
na spacery. Pobliski dąb zostal ślicznie ozłocony.
Pozdrawiam. Mateusz z Sahrynia powiat
hrubieszowski

Witam,
do napisania tego listu sklonilo
mnie: tyle mowi sie o zatruwaniu atmosfery.Mieszkam w
Legionowie, w blokach.Po sasiedzku sa domy jednorodzinne, w
ktorych spala sie chyba wszystko. Wieczorem, przy wyzowej,
bezwietrznej pogodzie nie mozna oddychac.Nad ziemia snuje
sie smrodliwy dym.Dzwonilam do Ref.Ochrony Srodowiska przy
Urzedzie Miasta (wydawalo mi sie to wlasciwe)proszac o
interwencje i coz uslyszalam?.....totalna niemoc.Gdyby ten
dym powstawal ze spalania na zew. budynku-to tak,ale jesli
wydobywa sie z prywatnego komina-to....."klops".Wiec jak to
jest z ta ochrona srodowiska?Moze warto poruszyc temat
spalania roznych "swinstw"w domowych piecach po raz n-ty w
radio,i co robic z tym "fantem",u kogo interweniowac?
pozdrawiam Urszula
Mozdzonek
Jestem wierną słuchaczką Ekoradio. Dzień zaczynam od
wysłuchania tej audycji. Jestem członkiem Towarzystwa
Przyjaciół Sztyk Pięknych w Kielcach, któr również ma własną
stronę : google - tpspkielce. Polecam. W naszym gronie jest
wielu wspaniałych twórców, którzy niezapominajkę
przedstawili w najróżniejszy sposób. Miało miejsce spotkanie
w Pałacyku Zielińskich w Kielcach; wszystkie Panie przyszły
w kapeluszach, w sukniach koktajlowych z bukiecikami
niezapominajek w rękach. Było ślicznie. Był to wieczór
poetycki poświęcony - Niezapominajce. Od 2002 r. ja również
należę do TPSP. Moje dane: Celina Ślefarska, zam. Janaszów
(koło słynnego Dęba Bartka) . Z wykształcenia jestem
ekonomistą i pracuję w "Ruch" O/Świętokrzyski. Mam 44 lata
a na swoim koncie około 1500 wierszy, kilka nagród w
licznych konkursach. W przyszłym roku TPSP obchodzić będzie
85 lecie. Wydajemy książkę o Kielcach pt. Kielce w słowie i
obrazie. Prześlę Państwu nasze zaproszenie. Ponadto ściśle
współpracujemy z panem Januszem Wróblewskim z Ptasiego
Azylu. Odkąd należę do TPSP moje życie nabrało barw. Bardzo
chętnie mogę przesyłać wiersze do Państwa. Największym
sukcesem TPSP było wydanie (jako pierwsi wydaliśmy)
antologii pt. "Zostałeś w nas Ojcze Święty". Już 2.06.2005
r. nastąpiła promocja, a książka rozeszła się w całym
nakładzie. To był wielki sukces. Pomysł powstał 9.04 tuż po
pogrzebie Ojca Świętego. W tym samym dniu poeci z woj.
świętokrzyskiego poproszeni zostali o nadesłanie wierszy.
Nie miałam nic. Zaczęłam pisać i na drugi dzień wysłałam
kilkanaście. Wierszy było bardzo dużo, tematyka prawie ta
sama - śmierć, umieranie, cierpienie. Moje przypadły do
gustu bo były inne: Kamieniołom i Sosno polska - były
wspomnieniem o Janie Pawle II (pozwoliłam sobie załączyć}.
Kamieniołom sprawił, że z dnia na dzień stałam się zauważana
w świecie artystycznym. Ja sama pisząc go czułam, że moją
rękę prowadzi sam Ojciec. Nigdy nie napisałam wiersza nie
poprawiając go. Ten powstał od razu. Ponadto o Ojcu Świętym
napisałam około 41 wierszy spinając je tytułem: Jednego
serca tak mało....Do 3 z nich została napisana muzyka i były
śpiewane 2.04.2007 r. na adoracji w godzinie śmierci. Byłam
wzruszona. Są to wiersze: Sosno polska, On umierał, Santo
Subito, ze wskazaniem On umierał. Ludzie wychodząc z
kościoła płakali, ja też....
Polecam naszą stronę - są na niej wielcy ludzie.
Z
życzeniami sukcesów i wielu, wielu słuchaczy życzy wierna
słuchaczka
Celina Ślefarska.
Szanowny Panie Redaktorze,
mam 60 lat i jestem szczęśliwa, że mogę do Pana napisać. Zasługa w tym
również mojego syna bo nauczył mnie poruszać się po komputerze. Bardzo
mi na tym zależało bo tak ładnie Pan zachęca
do wejścia na stronę. "Niezapominajki". Warto po stokroć. Zakochałam
się w tej stronie od
pierwszego wejrzenia. Jak jestem bardzo zmęczona lub poirytowana to
zami4eszczone tam przepiękne zdjęcia i wiersze uspokajają mnie natychmiast.
Wspaniała rzecz. Jeszcze raz dziękuję za pomysł utworzenia strony.Serdecznie
pozdrawiam. Życzę dużo zdrowia. Zofia z Torunia.
Witam serdecznie!
No i na doczekaliśmy się pięknej, złotej, polskiej jesieni.
Trochę tak jak się spodziewałem się, że po chłodnej pierwszej
połowie miesiąca zagoszczą nad Polską wyże - tu musze przyznać,
że liczyłem na wyże wschodnioeuropejskie (które oczywiście są
trwalsze) a zamiast nich mamy układy wysokiego ciśnienia
wędrujące na południe od Polski , ale nie zmienia to faltu, że
jak długo bedziemy pod ich wpływem - mamy zapewnioną ładną
pogodę, owszem przerywaną (jak to najprawdopodobniej sie stanie
około połowy tygodnia) okresami pogorszenia pogody niemniej
jednak ochłodzenie nam nie grozi, bo cały czas będziemy pod
wpływem ciepłych mas powietrza płyncych generalnie z południa. I
myśle, że - podobnie jak prognozuje P. Andrzej Zalewski taka
sytuacja utrzyma się dłużej - może nawet do połowy października.
A później no cóż - są spore szanse że w październiku zobaczymy
na nizinach deszcz ze śniegiem ( ale nie wcześniej niż po
20.10). Na razie jednak radze się tym nie przejmować i cieszyć z
pięknych dni i wspaniałych polskich krajobrazów - a na
potwierdzenie tych słów przesyłam kilka jesiennych zdjęć z
południa Polski, w tym z Tatr gdzie od początku września trwa
istna walka lata (w dolinach ) z zimą na szczytach.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie Paweł Krzaklewski


Kochany Panie Andrzeju !!!
Skoro mowa o grzybobraniu - opowiem Panu
ze w naszych pieknych zielonych
choinkowo-sosnowych lasach pojawilo sie duzo
grzybow, ale to mnostwo i zatrzesienie i
maslakow i borowikow i kurek i rydzow, kani
a nawet juz sie pojawiaja zielonki - a to
przyznak jesieni, bo te grzyby rosna nawet w
mrozy i dzwonia jak je wrzucasz do
koszyka... Kazda pora roku cieszy swoimi
urokami. Wiosna kwitna Niezapominajki, latem
kwitna i zielenieja wszystkie roslinki,
jesien cieszy zlotem lisci, a zima kwitna
piekne mrozne wzory na szybach okien... Ale
jesien - to pora na grzyby. borowki i
zurawiny. Jak to przyjemnie na Swieta miec
na stole wlasnorecznie zbierane i
przygotowane grzybki czy kisiel zurawinowy
albo kartoflane blinki polewane konfiturami
z borowek...cos niesamowitego... Zycze Panu
i calemu Zespolowi pieknego slonecznego
Swiatku i przy okazji uzbierac duzo
borowikow. Moc serdecznych pozdrowien.
Danusia z Wilna
Witam,
Spotkanie z niedźwiadkiem -W drodze do
schronska Murowaniec. Dobrze, że odległość
była bezpieczna, ktoś zawołał KOZICA - fajna
mi kozica... Jestem stałym słuchaczem
Polskiego Radia. Dzień bez Ekoradia jest dla
mnie dniem straconym Pozdrawiam, życzę 100%
przewidywalności prognoz pogody
Krzysiek ze Sztumu

Cześć!
Wybrałem się
wczesnym ranem w lasy porastające jedną z
północnych odnóg Góry Ludwiki - tzw. Diablej
Góry. Nie spodziewałem się jakichś większych
zbiorów, ale pojechałem dlatego, że nie było
mnie tam kilka dobrych lat. No i nie
zawiodłem się, bo znalazłem kilka borowików
- w tym jednego giganta o masie = 0,61 kg.
Poza tym
widziałem kilka czarcich kręgów złożonych z
dorodnych owocników muchomora czerwonego -
no i przestałem się dziwić, czemu miejscowi
nazwali to miejsce Diablą Górą... Musi, co w
Noc Walpurgii czarownice kramarzyły tam z
diabłami, a efektem jest gigantyzm - także i
muchomorów.
Niestety - lasy
są tam dość dokładnie przetrzebione, ale -
te łysiny są zalesiane jodłą i sosnami.
Świerk się niestety kończy jak w całych
Beskidach...
Pozdrawiam!
Robert Leśniakiewicz (Bobik)
Witam Szanowny panie Andrzeju.
Dziś chciałbym panu zaproponować zdjęcia
grzybów,jako że w ostatnią niedzielę był Pan
uczestnikiem grzybobrania, zatem - temat na
czasie. Idziemy na grzyby. Idąc na grzyby
wchodzimy do wspólnej "spiżarni" jaką jest las,
spiżarni której zasoby dają nam pokarm którym są
grzyby,jagody,maliny,poziomki, owoc berberysu
czy derenia, ale las to przede wszystkim "płuca
miasta", płuca które pozwalają oddychać czystym
powietrzem naszym płucom,las to także domostwo
dzikiej zwierzyny,azyl dla ptactwa,ale i miejsce
naszego odpoczynku kiedy potrzebujemy chwili
ciszy i świeżego powietrza. Dbajmy zatem o te
"zielone płuca"o ten "zasobnik żywności" i
wychodząc z niego, zostawmy tam taki sam
porządek jaki zastaliśmy wchodząc, a odwdzięczy
nam się jeszcze większym bogactwem runa.
Dołączam zdjęcia grzybów, oraz zdjęcie poziomki
zrobione chyba w czerwcu.
Pozdrawiam. Jarek.


Fot.: Renata Niepsuj
Szanowny Panie Andrzeju
serdeczne pozdroweinia od rodziny Kowalów z
Lublina tj. Marka i Moniki Kowalów oraz Dawidka
lat 6, Jasia lat 5 i Michałka dni 40, życzymy
wszystkiego dobrego oraz pomimo różnych wariacji
w pogodzie trafionych prognoz i słonecznych dni
w Pańskim życiu. ps. pochodzę z Podkarpacia,
zachęcam do odwiedzin tych terenów, już 25
kilometrów na południe od Rzeszowa i bliżej
rozpościerają sie piękne widoki. Miejscowości
Błażowa, Dynów, Brzozów i inne to urocze
miasteczka położone na malowiniczych wzgórzach,
które w czasie złotej polskiej jesieni wyglądają
przepięknie, a ludek z tych terenów jest
gospodarny i Samorządny przez duże S.
Niech żyje Galicja - pozdrawia Galicjanin
Marek Kowal
Dzień Dobry!
Szanowny
Panie Redaktorze, mieszkam we wsi Sułoszowa
koło Pieskowej Skały i przeraża mnie
nieświadomośc mieszkańców co do szkodliwości
spalania plastiku. (na ogniskach i w piecach
co) Jest to poważny problem. Bardzo proszę
by zechciał Pan ten problem częsciej
poruszać w swych wystąpieniach. Moze dałoby
się wprowadzić kaucje za butelkę , lub skup.
Puszek po piwie nie widać na wysypiskach ,bo
skupuja po 8 groszy.
Łączę wyrazy
szacunku i serdecznie pozdrawiam.
Mirek K.
Szanowny Panie Andrzeju!
Szanowni
internauci! Zawsze z niecierpliwością oczekuję
Ekoradia.Wartość tej audycji to przede wszystkim
osobowość Pana Andrzeja,coś,co trudno wyrazić
słowami, a co sprawia, że słuchacz nie może się
oderwać od radia. To jakieś tajemnicze
wewnętrzne przyleganie słów i ducha.Zauważyłem
też, że Pan Andrzej rozumie nasze zdrowie jako
harmonię ciała i DUCHA: jeśli rozpoczyna się
okres Adwentu, Pan Redaktor nie ulega
politycznej poprawności,ale o tym
wspomina,podobnie rano po g.7 w czas, jak mówi
"świętej niedzieli". Napiszę teraz krótko o
pewnym moim przypuszczeniu opartym na obserwacji
funkcjonowania Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
Dwa lata temu (14 i 15 VIII 05r.)widziałem, jak
turysci na Połoninie Wetlińskiej chodzili po
głazach,trawach,nawet 100-200m od turystycznych
ścieżek,często też widziałem osoby z... psami na
połoninach. Zdenerwowany, dzwoniłem a to do
Straży Parku,a to do dyrekcji tegoż, dodzwoniłem
się tylko do jakiejś komendy policji,nie
pamiętam w jakim miasteczku.Byłem wtedy aż 4 dni
w Parku, ani razu nie widziałem strażnika.
Przypuszczam, że nieobecność strażników Parku
lub ich koncentrowanie się na sprawdzaniu
biletów (ktoś o tej ich funkcji wtedy mi
powiedział) ujawnia niebezpieczną strategię
dyrekcji parku przyciągania turystów za wszelką
cenę-a to jest KOMERCYJNE podejście do skarbu
przyrody polskiej,skandaliczne. Jak jest w
innych parkach? Może warto poruszyć tę kwestię w
Ekoradiu?
Marek Skrzyński,Świnoujście (3IX07)
Witam!
Słuchając
Pańskiej audycji w dniu wczorajszym (23
sierpnia) dowiedziałem się iż w Polsce ponownie
pojawiły się kwiaty na drzewach jabłoni. Otóż
chciałbym sprostować to wiadomość tym iż już 11
sierpnia podczas wakacyjnego pobytu w Henrykowie
(niedaleko Ziębic) spotkałem się tym dziwnym
zjawiskiem. Zdjęcie które dodaję nie jest
najlepszej jakości ponieważ zostało wykonane
aparatem w telefonie komórkowym, lecz można na
nim dopatrzyć się jednocześnie kwiatów jak i
owoców jabłoni.
Pozdrawiam Łukasz z
Oleśnicy.

Mewy o świcie...

"Rodzinka o
świcie" Fot..
Michał Młodawski; 1
sierpnia 2007 r.
.... tak pozowały do
zdjęcia płochliwe mewy o
godz. 05:32 na plaży w
Chłapowie
Szanowny Panie Andrzeju !
Osobiście nie mam nic
przeciwko słowu "weekend",
choć zastąpienie go polskim
odpowiednikiem to całkiem
niezły pomysł, najlepszy jest
niedzielnik,
dobrym pomysłem jest też zapiątek.
Co
do zaśmiecania języka ostatnio
najbardziej irytują mnie
sprawozdawcy sportowi, którzy
z uporem maniaka używają
takich słów, jak "team" czy "coach"
- szczerze mówiąc, nawet to
śmiesznie brzmi, a mnie w
dodatku razi w uszy. Nie mam
nic przeciwko językowi
angielskiemu, ale u licha mamy
polskie odpowiedniki - "team"
to drużyna, zespół, kadra, "coach"
to trener, selekcjoner. W
dodatku te polskie słowa były
jeszcze do niedawna używane
przez sprawozdawców, nie wiem,
skąd ta dziwna moim zdaniem
moda na angielski.
Druga sprawa to reklamy.
Ostatnio modne stało się słowo
"sale", czyli wyprzedaż.
Niedawno w mojej miejscowości
na sklepie widziałem duży
napis "SALE" wykonany
drukowanymi literami, a pod
spodem podane coś mniej więcej
w tym stylu "-30 %, -50%,
-70%". Usiłowałem się doszukać
polskiego tłumaczenia, czyli
"wyprzedaż" - NIE BYŁO !!!
Większość młodych ludzi zna
lepiej lub gorzej angielski,
ale czy taką reklamę zrozumie
osoba starsza? Rozumiem, że do
Polski przyjeżdżają turyści z
Zachodu, ale można przecież
wykonać taką reklamę w dwóch
językach. Ja się pytam, gdzie
my żyjemy? W Polsce czy w
Anglii? A może w USA?
Popieram Pana całym sercem w
walce o nie zaśmiecanie
polskiego języka.
Witam Panie Andrzeju
mam 31 lat i jestem wiernym
słuchaczem różnych rozgłośni
radiowych, najwięcej słucham
Polskiego Radia Ceskiho Rozhlasu.
słucham też Pana audycji,
mieszkam w Jodłowej woj
podkarpackie. geograficznie
Pogórze Cieżkowicko-Strzyżowskie,
między Tuchowem a Pilznem.
Przesyłam Panu zdięcie widoku
tęczy z mojego okna, wykonane
23 VI czerwca po burzy
pozdrawiam
Grzegorz Kita

Szanowny Panie
Redaktorze!
Przeczytałem
Ważny komunikat umieszczony na Pana
stronie
www.niezapominajka i dziwię się, że Pan
się dziwi tym, jak obchodzą sie włodarze
publicznego radia z EkoRadiem.
Prawdę mówiąc chyba tylko cudem można
wyjaśnić fakt, że wogóle jeszcze dają Panu
te 2-3 wejscia na antenę.
Byłem kiedyś
wiernym słuchaczem Jedynki.
Niestety od kiedy zaczęło się tam
odzyskiwanie, coraz rzadziej włączam tę
stację (a żal bo mam ją wreszcie na UKF).
Pisze Pan o
audycji Lato z radiem, a przecież
jej już nie ma. Teraz jest Lato z radiem
2007, chyba po to aby
odciąć się od... i w którym nie ma
już większości tych głów i głosów, które
nadawały audycji główne wartości. Jednak te
wartości okazały się skażone przeszłością.
Czego można
oczekiwać, kiedy znakomity niedzielny
program Dziesiąta z hakiem o
wysokich walorach humanistycznych,
podawanych w niezwykle przystępny i jakże
znakomitym językiem polskim, zastępuje się
programem weterynaryjnym o zwierzętach
domowych. Programem zreseztą też dobrze
robionym i zapewne potrzebnym, no ale nie o
tej porze, nie w tym dniu i nie zamiast.
Radio publiczne
traci i będzie coraz prędzej traciło
słuchaczy na własne życzenie, a właściwie na
życzenie pomazańców, którzy tam
teraz rządzą. Jedyna nadzieja, że ich czas
też jest ograniczony.
A nadzieją dla
szerszego dostępu słuchaczy do EkoRadia
są zapewne radia komercyjne, szczególnie te
o zasiegu ogólnopolskim. Czy myślał Pan o
tym?
Pozdrawiam
serdecznie, Wiesław Augustynowicz z Żywca
Witam serdecznie. Dziękuję za pomysł wyszukania
słowa polskiego określającego czas pomiędzy
piątkiem i niedzielą. Niestety język
polski może i jest piękny ale tylko dla nas
Polaków. Jest to język nieprecyzyjny i nie można
określić dokładnie nie tylko końca tygodnia ale
i setek innych przedmiotów , zjawisk czy
sytuacji.
Jedyną możliwością jest zapożyczanie sensownych
rozwiązań z języka uniwersalnego jakim jest
angielski. Cały świat nazywa weekend weekendem i
wprowadzanie nazwy "zapiątek" a może "przedsobotek"
jest raczej śmieszne z pełnym szacunkiem do
mojego Idola medialnego Pana Andrzeja
Zalewskiego ( to na pewno jest Jego propozycja
).Inne określenia nigdy się nie przyjmą.
dzisiejsza młodzież to pokolenie komputerowców a
tu juz mail zawsze będzie mailem nie listem a
O.K. zawsze będzie stanowiło potwierdzenie czy
akceptację. To jest znak nowych czasów :
integracja także językowa. Niemcy to inny naród
( mam tam najbliższą rodzinę jak często to bywa
na Górnym Śląsku ) przede wszystkim o silnych
korzeniach nacjonalistycznych i widac to także w
posługiwaniu się Niemców swoim językiem.
rzeczywiście Prawie w ogóle nie ma tam
zapożyczeń z innych języków ale pamiętajmy ,że
język Gethego jest zdecydowanie bardziej
precyzyjny. Krótko może określic każde zjawisko
rzecz itp.
Serdecznie Państwa pozdrawiam a przede wszystkim
pozdrawiam bardzo szanowanego lubianego
oczekiwanego na antenie PR1 Pana Andrzeja
Zalewskiego. Zgadzam się z Państwem ,że zmiany w
PR1 skutecznie upodabniają tę antene do
dziesiątków innych stacji. " Lato z radiem "
rozstając się z takimi prezenterami jak panowie
Sznuk i Czejarek jest podobne do innych audycji
...
Witamy Panie
Andrzeju!!
Jesteśmy
organizacja pozarządową z Wrocławia -stowarzyszenie „ŻYĆ
INACZEJ”. Od kilku lat realizujemy projekty proekologiczne dla
dzieci i młodzieży. Prowadzimy Ośrodek Integracyjny w ramach
którego działa klub dla dzieci, młodzieży i seniorów, wspierany
przez wolontariuszy. Posiadamy użyczony przez Gminę Wrocław
budynek wraz dużym terenem ( około 2000m2).Niegdyś powstał tu
okoliczny śmietnik, z którego próbujemy stworzyć „Tajemniczy
Ogród” . Rozpoczęliśmy prace w 2005r . Częściowo oczyściliśmy
teren ( około 20ton śmieci). Powstał projekt ogrodu, opracowany
w ramach wolontariatu przez Annę Grabek, dofinansowany przez
Gminę Wrocław. Pierwsze rośliny posadziliśmy jesienią 2006r.
Spora część roślin pozyskana została we własnym zakresie. W tam
roku zajmujemy się odgruzowywaniem pozostałej części terenu,
oraz pielęgnacja naszego młodego ogrodu. Chcielibyśmy przystąpić
do Klubu obiektów z ogrodami. Proszę o wskazanie, czy jako
organizacja pozarządowa możemy przystąpić, ponieważ zauważyliśmy
że klub powstał dla szkół. Fotografujemy powstawanie naszego
ogrodu, który z każdym dniem jest piękniejszy. Na pewno wkrótce
się pochwalimy. Ponadto posiadamy sporo fotografii z wypraw,
wycieczek- krajobrazów naszego pięknego Dolnego Śląska i nie
tylko. .bo też znajdzie się biedronka, motyl i robak, a nawet
barwny kwiat.
Pozdrawiamy
serdecznie
Beata
Sypniewska ( prezes stowarzyszenia ) beatasypniewska @op.pl i
Anna Grabek (pomysłodawca i koordynator ogrodu) graniuta@op.pl
Szanowny Panie Redaktorze,
Bardzo Pana proszę o
apelowanie do właścicieli
krów, koni i kóz, aby
wyprowadzali swoje zwierzęta
na pastwiska wcześnie rano i
potem po południu do
wieczora, ponieważ mało kto
zabiera zwierzęta w południe
do domu. Temperatura na
otwartej przestrzeni jest
ogromna, a te żywe
stworzenia na ogół nie mają
nawet krzaczka i możliwości,
by stanąć w cieniu.
Rolnicy tylko Pana
posłuchają.
Z góry dziękuję, Barbara
Hartman
Dzień dobry,
Panie Andrzeju !
Piszę do Pana,
ponieważ od początku słucham Pańskich
prognoz pogody, kiedy pojawiły sie one w
Lecie z Radiem - jednej z moich ulubionych
audycji. Ostatnio, nie wiem czemu, zdjęto
Eko-Radio z anteny Lata z Radiem. Nie mam
nic przeciwko Pani Dymeckiej, ale jej
prognozy pogody są prowadzone w takim samym
stylu, jak niegdyś w Panoramie - sucha
prognoza pogody, nic więcej. Pańskie
prognozy pogody były o wiele ciekawsze, nie
tylko była to prognoza, ale też fachowe
wyjaśnienie występujących w danym momencie
zjawisk meteorologicznych, a przy tym walka
o polską przyrodę, o lasy, zboża, o polski
klimat. Szanuję Panią Dymecką, ale jestem
KATEGORYCZNIE ZA PRZYWRÓCENIEM EKO-RADIA DO
LATA Z RADIEM, mogłoby być ono nadawane obok
prognoz Pani Dymeckiej. Panie Andrzeju,
jeżeli mógłby Pan coś zrobić w tej sprawie,
byłbym ogromnie wdzięczny. Lato z Radiem bez
Panskich prognoz, bez Eko-Radia nie jest tą
audycją, co kiedyś. Brakuje Eko-Radia i to
bardzo, a właśnie od Lata z Radiem zacząłem
słuchać Pańskiej audycji. Osobiście dziwię
się, że taka ciekawa prognoza pogody po tylu
latach została zdjęta z tej wakacyjnej
audycji, której słuchają m.in. wczasowicze i
urlopowicze, z wiadomych względów
zainteresowani pogodą.
Pozdrawiam
:)
Robert Róg,
Kłodzko
|